Poprawnie wskazany czynnik audiologiczny to stopień i rodzaj niedosłuchu. To jest absolutna podstawa profesjonalnego doboru aparatu słuchowego – bez rzetelnej oceny audiogramu praktycznie nie da się dobrać prawidłowego wzmocnienia ani odpowiedniego typu aparatu. Z punktu widzenia praktyki protetyki słuchu zawsze zaczyna się od diagnostyki: audiometria tonalna, audiometria słowna, tympanometria, czasem otoemisje czy ABR. Na tej podstawie określa się, czy mamy do czynienia z niedosłuchem przewodzeniowym, odbiorczym czy mieszanym oraz jaki jest jego stopień – lekki, umiarkowany, znaczny, głęboki. Właśnie te parametry są typowym przykładem czynników audiologicznych. Od nich zależy m.in. czy zastosujemy aparat BTE, RIC czy może ITE, jakie ustawimy krzywe wzmocnienia według zaleceń NAL-NL2 albo DSL, jaki będzie MPO, jaką kompresję wybierzemy oraz czy w ogóle aparat ma szansę być skuteczny, czy raczej trzeba myśleć o implancie ślimakowym. W praktyce wygląda to tak, że protetyk patrzy na audiogram i już na pierwszy rzut oka wie, czy potrzebne będzie większe wzmocnienie w wysokich częstotliwościach, czy raczej wyrównanie pasma w niskich i średnich. Moim zdaniem dopiero po zrozumieniu „kształtu” i etiologii niedosłuchu ma sens rozmowa o preferencjach pacjenta, designie aparatu czy dodatkowych funkcjach typu Bluetooth. Dobre standardy branżowe mówią wprost: najpierw dokładna diagnostyka audiologiczna i klasyfikacja niedosłuchu, dopiero potem właściwy dobór aparatu, jego typu i ustawień elektroakustycznych.
W doborze aparatu słuchowego łatwo skupić się na czynnikach widocznych na pierwszy plan, jak wiek pacjenta, ogólny stan zdrowia czy indywidualne oczekiwania. To są rzeczy ważne, ale one nie są czynnikami audiologicznymi w ścisłym znaczeniu. Wiek wpływa oczywiście na strategię postępowania – inaczej prowadzi się małe dziecko, inaczej osobę starszą z presbyacusis i dodatkowymi problemami, jak np. zaburzenia równowagi czy otępienie. Jednak sam wiek nie mówi nic o rodzaju ani stopniu uszkodzenia słuchu. Dwie osoby w tym samym wieku mogą mieć zupełnie inny audiogram i zupełnie inne potrzeby pod względem wzmocnienia, pasma przenoszenia czy ustawień kompresji. Ogólny stan zdrowia też jest istotny, ale raczej jako czynnik medyczny i organizacyjny: choroby neurologiczne, reumatologiczne, zaburzenia manualne (np. drżenie rąk), problemy ze wzrokiem – to wszystko wpływa na wybór obudowy, wielkość przycisków, rodzaj baterii czy to, czy pacjent poradzi sobie z obsługą aplikacji. To jednak nie jest stricte audiologia, tylko ogólna ocena pacjenta. Podobnie indywidualne potrzeby pacjenta – styl życia, poziom aktywności zawodowej, oczekiwania co do słyszenia w hałasie, chęć korzystania z Bluetooth, pętli indukcyjnej albo systemu FM – to są czynniki subiektywne i funkcjonalne. Bardzo ważne w planowaniu rehabilitacji słuchowej, ale nadal nie stanowią one parametru audiologicznego. Typowy błąd myślowy polega na tym, że ktoś zakłada: „starsza osoba, słaby słuch, więc mały prosty aparat wystarczy” albo „pacjent aktywny, dużo rozmawia, więc damy bardziej zaawansowany model”. Bez analizy stopnia i rodzaju niedosłuchu takie podejście jest nieprofesjonalne i może prowadzić do niedopasowania aparatu – albo będzie za słaby, albo będzie przesterowywał, albo nie pokryje odpowiednio pasma częstotliwości. Dobre praktyki w protetyce słuchu jasno mówią: czynniki audiologiczne to dane z badań słuchu, czyli audiogram, typ niedosłuchu, symetria/ asymetria, próg dyskomfortu, rezerwa ślimakowa itp. Dopiero na tym fundamencie nadbudowuje się decyzje związane z wiekiem, stanem zdrowia i indywidualnymi preferencjami.