Maskowanie ucha niebadanego przy wyznaczaniu progu przewodnictwa powietrznego opiera się na bardzo konkretnym, technicznym kryterium: patrzymy na różnicę progów przewodnictwa powietrznego między uszami i porównujemy ją z wartością tłumienia międzyusznego (interaural attenuation, IA) dla danego rodzaju słuchawek. Jeśli ta różnica jest równa lub większa od IA, to zgodnie z zasadą kliniczną zakładamy wysokie ryzyko przesłuchu (cross-hearing) i musimy włączyć maskowanie ucha niebadanego. W praktyce, przy słuchawkach nausznych (supraaural) przyjmuje się IA ok. 40 dB, przy słuchawkach dokanałowych (insert) ok. 55–60 dB. Czyli jeżeli np. próg przewodnictwa powietrznego w uchu prawym wynosi 20 dB HL, a w lewym 70 dB HL, to różnica 50 dB przekracza IA dla słuchawek nausznych – i wtedy lewego ucha nie można badać „na czysto”, trzeba je maskować szumem w uchu prawym. Moim zdaniem warto sobie to układać w głowie jako prostą regułę: ΔAC ≥ IA = maskujemy. To nie jest tylko teoria z podręcznika, ale standardowa procedura w audiometrii tonalnej zgodna z wytycznymi (np. ISO 8253-1) i dobrą praktyką kliniczną. Jeśli zignorujemy tę zasadę, możemy uzyskać zafałszowany audiogram, gdzie próg po stronie teoretycznie gorszej tak naprawdę odzwierciedla czułość lepszego ucha przez przewodnictwo kostne czaszki. W codziennej pracy protetyka słuchu czy audiologa ma to ogromne znaczenie przy różnicowaniu niedosłuchu jednostronnego, asymetrycznego i przy kwalifikacji do aparatów słuchowych lub implantów. Dobrze też pamiętać, że ta sama logika dotyczy później progów przewodnictwa kostnego, ale tam wartości IA są inne i próg maskowania liczymy bardziej ostrożnie.
W maskowaniu przy audiometrii tonalnej łatwo pogubić się w szczegółach, a klucz leży w zrozumieniu, czym naprawdę jest tłumienie międzyuszne. Tłumienie międzyuszne to średnia wartość w decybelach, o jaką dźwięk osłabia się, zanim dotrze z jednego ucha do drugiego przez kości czaszki. Nie jest to wartość „bezpieczna z zapasem”, tylko właśnie granica, przy której zaczyna realnie grozić przesłuch. Dlatego założenie, że maskowanie jest potrzebne, kiedy różnica progów przewodnictwa powietrznego jest mniejsza od IA, odwraca logikę całej procedury. Jeśli bodziec jest słabszy niż wartość IA, to z definicji nie powinien przekroczyć progu słyszenia w uchu przeciwległym przez przewodnictwo kostne, więc ryzyko przesłuchu jest minimalne i nie ma sensu wprowadzać maskowania na siłę. To byłoby tylko niepotrzebne komplikowanie badania i ryzyko prze- lub niedomaskowania. Częsty błąd myślowy polega też na traktowaniu przesłuchu jako czegoś „subiektywnie wyczuwalnego”, stąd pojawia się pokusa odpowiedzi, że maskujemy wtedy, gdy „wskazuje to na wysokie ryzyko przesłuchu” – ale bez odniesienia do konkretnych wartości. W audiometrii nie opieramy się na przeczuciu, tylko na ilościowych kryteriach: różnica progów AC vs. IA dla danego transduktora. Podobnie określenie, że przesłuch może dotyczyć „obu uszu jednocześnie”, jest nieprecyzyjne. Dźwięk testowy zawsze jest podawany do jednego ucha, a problem polega na tym, że może być słyszany przez drugie ucho, czyli nienadawane. To ucho trzeba maskować, a nie zakładać jakąś symetryczną sytuację w obu uszach. Z mojego doświadczenia typowy błąd polega na tym, że ktoś zapamięta ogólnie: „jak jest duża różnica między uszami, to trzeba maskować”, ale nie wiąże tego z konkretną wartością IA i rodzajem słuchawek. Tymczasem poprawne podejście to: sprawdzam różnicę progów AC, porównuję z IA (np. 40 dB dla słuchawek nausznych, 55–60 dB dla dokanałowych) i dopiero wtedy decyduję o maskowaniu. Bez tego audiogram traci wiarygodność diagnostyczną.