Odruch Moro to reakcja dziecka na bodziec akustyczny charakteryzująca się
Odruch Moro jest klasycznym, prymitywnym odruchem noworodkowym i dokładnie to, co opisuje odpowiedź z wyprostowaniem kończyn górnych i dolnych, najlepiej oddaje jego obraz kliniczny. W praktyce wygląda to tak: po nagłym bodźcu (najczęściej akustycznym albo mechanicznym, np. gwałtowne odchylenie głowy do tyłu) dziecko najpierw gwałtownie prostuje kończyny górne, odwodzi je w bok, często z lekkim odgięciem głowy, a palce rąk się szeroko rozcapierzają. Nogi również ulegają wyprostowaniu. W drugiej fazie kończyny wracają do zgięcia, jakby dziecko chciało coś objąć. Ten dwufazowy charakter jest typowy i bardzo ważny diagnostycznie. Moim zdaniem warto to mieć „w głowie jak zdjęcie”: nagły dźwięk → gwałtowny wyprost i odwiedzenie → potem powrót do zgięcia. Odruch Moro nie polega na samym pogłębieniu oddechu, wybudzeniu czy przerwaniu płaczu, bo te reakcje są nieswoiste i mogą wystąpić przy różnych bodźcach, ale nie są specyficznym wzorcem neurologicznym. W badaniu noworodka i niemowlęcia ocena odruchu Moro jest elementem standardowego badania neurologicznego zgodnie z dobrymi praktykami neonatologicznymi i pediatrycznymi. Sprawdza się go zwykle do około 4.–6. miesiąca życia; później powinien wygasać, a jego utrzymywanie się lub asymetria mogą sugerować uszkodzenie ośrodkowego układu nerwowego, uszkodzenie splotu barkowego, złamanie obojczyka albo inne patologie. W pracy z dziećmi z problemami słuchu też jest to istotne: brak reakcji Moro na głośny bodziec akustyczny może być jednym z pierwszych sygnałów podejrzenia znacznego niedosłuchu, co zgodnie z dobrymi standardami diagnostycznymi powinno prowadzić do dalszych badań audiologicznych (otoemisje, ABR, itd.).
Odruch Moro jest jednym z tzw. odruchów prymitywnych noworodka i ma bardzo charakterystyczny, ruchowy wzorzec, dlatego łatwo go pomylić z ogólną „reaktywnością” dziecka na hałas czy dotyk. Kluczowe jest to, że nie oceniamy tu samego faktu, że maluch się obudzi, mocniej oddycha czy przestaje płakać, tylko specyficzny, skoordynowany schemat ruchu kończyn. W przypadku pogłębienia oddechu mamy do czynienia raczej z fizjologiczną reakcją na stres lub nagły bodziec, ale nie jest to kryterium neurologiczne odruchu Moro. Układ oddechowy może reagować przyspieszeniem i pogłębieniem oddechu na różne czynniki, jednak takie zmiany są mało swoiste i nie służą do oceny dojrzewania układu nerwowego. Podobnie wybudzenie z płytkiego snu po głośnym dźwięku to po prostu naturalna reakcja na bodziec, obserwowana również u dorosłych. Nie świadczy to jeszcze o prawidłowym wzorcu odruchów prymitywnych, bo dotyczy głównie mechanizmów regulacji snu i czuwania, a nie odruchów posturalno-motorycznych. Przerwanie płaczu lub ssania po bodźcu też bywa mylące: wiele dzieci przestaje na moment ssać, gdy coś je zaskoczy, ale jest to bardziej przerwanie czynności czynnej niż specyficzny odruch neurologiczny. Moim zdaniem typowym błędem jest utożsamianie „jakiejkolwiek reakcji na hałas” z odruchem Moro. Tymczasem w dobrych praktykach neonatologicznych i pediatrycznych odruch Moro opisuje się i ocenia wyłącznie przez pryzmat ruchu kończyn: fazowego wyprostu i odwiedzenia, a następnie powrotu do zgięcia. Właśnie ten ruchowy schemat ma znaczenie diagnostyczne – jego brak, asymetria lub przetrwałość są sygnałem do dalszej diagnostyki neurologicznej i, w razie wątpliwości co do reakcji na dźwięk, również audiologicznej.