Osoba z ubytkiem słuchu jak najbardziej może uprawiać sport i jest to zgodne zarówno z wiedzą medyczną, jak i z praktyką rehabilitacji słuchu. Sam niedosłuch czy głuchota nie są przeciwwskazaniem do aktywności fizycznej – przeciwnie, w nowoczesnej rehabilitacji słuchu i w pracy z użytkownikami aparatów słuchowych oraz implantów ślimakowych ruch traktuje się jako ważny element ogólnego dobrostanu. Sport poprawia krążenie, dotlenienie mózgu, koordynację, a to pośrednio wspiera także funkcje słuchowo–poznawcze, np. uwagę słuchową i orientację przestrzenną. W praktyce klinicznej i w zaleceniach rehabilitacyjnych (np. programy dla dzieci z implantami ślimakowymi) wręcz zachęca się do udziału w zajęciach sportowych: pływanie, lekkoatletyka, gry zespołowe, sporty zimowe. Oczywiście trzeba zachować kilka rozsądnych zasad: zabezpieczenie aparatów słuchowych przed potem i wilgocią (specjalne etui, opaski, ochraniacze), zdejmowanie urządzeń, gdy istnieje ryzyko ich uszkodzenia mechanicznego, a w przypadku implantów – stosowanie się do zaleceń producenta i lekarza prowadzącego. Moim zdaniem kluczowe jest indywidualne podejście: nie ograniczamy sportu z powodu samego niedosłuchu, tylko ewentualnie modyfikujemy warunki, np. zapewniamy lepszą komunikację wizualną z trenerem, używamy systemów FM lub Bluetooth na sali gimnastycznej, organizujemy trening w środowisku o niższym hałasie tła. To jest zgodne z zasadą integracji i włączania osób z niepełnosprawnościami do normalnego życia społecznego, a nie izolowania ich. W praktyce protetyki słuchu warto też pamiętać, żeby przy wywiadzie zawsze pytać pacjenta o aktywność sportową, bo wpływa to na dobór obudowy, klasy odporności IP aparatu, rodzaju wkładki usznej oraz sposobu mocowania urządzenia podczas ruchu.
Przekonanie, że osoby z upośledzeniem słuchu nie powinny uprawiać sportu, zwykle wynika z nadmiernej ostrożności albo mylenia uszkodzenia słuchu z ogólnymi przeciwwskazaniami zdrowotnymi. Sam niedosłuch – nawet głęboki – nie uszkadza serca, układu oddechowego ani mięśni, więc nie ma logicznego powodu, żeby całkowicie zakazywać aktywności fizycznej. Z mojego doświadczenia to często jest efekt starego podejścia, gdzie osobę niesłyszącą traktowano bardziej jak „chorą” niż jak osobę funkcjonującą normalnie, tylko z innym sposobem komunikacji. Twierdzenie, że nie wolno żadnych sportów, jest więc po prostu sprzeczne z aktualnymi standardami rehabilitacji i z zasadami włączania społecznego. Podobnie pomysł, że trzeba unikać sportów z hałasem, np. motorowych, jest zbyt uproszczony. Hałas może być problemem dla osób z prawidłowym słuchem i z niedosłuchem – dlatego stosuje się ochronniki słuchu, nauszniki, stopery, tłumienie hałasu zgodnie z normami BHP. Sam fakt, że ktoś ma już ubytek słuchu, nie znaczy, że automatycznie nie może przebywać w głośnym środowisku, tylko że należy lepiej zadbać o ochronę resztkowego słuchu i kontrolę ekspozycji na dźwięk o wysokim poziomie ciśnienia akustycznego. Kolejny stereotyp dotyczy kontaktu ucha z wodą. Pływanie czy sporty wodne są przeciwwskazane tylko w szczególnych sytuacjach medycznych, jak perforacja błony bębenkowej, świeży zabieg operacyjny, przewlekły wysięk w uchu środkowym. To dotyczy wszystkich, nie tylko osób z niedosłuchem. Użytkownicy aparatów słuchowych po prostu zdejmują urządzenia przed wejściem do wody albo korzystają ze specjalnych wodoszczelnych rozwiązań. W przypadku implantów ślimakowych zewnętrzną część procesora również się zdejmuje, a sama część wszczepiona jest zwykle dobrze zabezpieczona. Typowym błędem myślowym jest tu wrzucanie do jednego worka: hałasu, wody, aktywności i uszkodzenia słuchu, bez analizy konkretnej sytuacji klinicznej. Dobre praktyki mówią jasno: oceniamy indywidualnie stan narządu słuchu, ewentualne choroby towarzyszące i dopiero wtedy formułujemy ograniczenia, a nie zakazujemy z góry całych grup sportów tylko dlatego, że ktoś ma niedosłuch.