Ostatnim etapem doboru aparatu słuchowego jest APHAB, dzięki któremu protetyk słuchu ocenia
Prawidłowo wskazana odpowiedź odwołuje się do istoty kwestionariusza APHAB (Abbreviated Profile of Hearing Aid Benefit). Jest to standaryzowany, zwalidowany kwestionariusz samooceny, który służy do oceny efektywności dopasowania aparatów słuchowych z perspektywy użytkownika, a nie tylko z perspektywy pomiarów audiometrycznych. Pacjent wypełnia APHAB zwykle dwa razy: przed dopasowaniem aparatów i po okresie ich użytkowania. Protetyk słuchu porównuje wyniki i na tej podstawie ocenia, jak bardzo aparat poprawił funkcjonowanie w codziennych sytuacjach akustycznych. Moim zdaniem to jest jeden z najbardziej praktycznych elementów całego procesu, bo pokazuje realny „zysk subiektywny”, czyli jak pacjent faktycznie słyszy w życiu, a nie tylko w kabinie pomiarowej. Kwestionariusz obejmuje m.in. rozumienie mowy w ciszy, w hałasie, w pogłosie oraz odczuwanie dyskomfortu związanego z głośnymi dźwiękami. Dobre praktyki mówią, żeby nie traktować APHAB jako dodatku, tylko jako stały etap oceny dopasowania, obok pomiarów w uchu (REM/REIG) i testów mowy. W praktyce klinicznej, jeżeli wynik APHAB pokazuje mały benefit w hałasie, protetyk może wrócić do ustawień aparatów, np. zmienić charakterystykę wzmocnienia, agresywność redukcji szumów, kierunkowość mikrofonów czy programy automatyczne. W przypadku dzieci i osób starszych często widać w APHAB, że mimo „prawidłowych” ustawień wg NAL czy DSL, użytkownik dalej ma kłopot w konkretnych sytuacjach, np. w sklepie czy w kościele. I właśnie wtedy kwestionariusz prowadzi do sensownej modyfikacji dopasowania. Tak się po prostu pracuje według nowoczesnych standardów rehabilitacji słuchu – obiektywne pomiary są ważne, ale bez subiektywnej oceny typu APHAB obraz jest niepełny.
W tym pytaniu bardzo łatwo pomylić różne etapy oceny słyszenia i skuteczności aparatów słuchowych, bo część pojęć brzmi podobnie, a w praktyce oznacza zupełnie inne narzędzia. APHAB nie służy do badania zdolności lokalizacji źródła dźwięku. Lokalizacja jest raczej oceniana w specjalistycznych testach przestrzennych, często z wykorzystaniem wielu głośników ustawionych wokół pacjenta, czasem w systemach wirtualnej rzeczywistości albo w warunkach laboratoryjnych. To są zupełnie inne procedury niż wypełnianie kwestionariusza. APHAB nie podaje też „procentowej poprawy zrozumienia mowy w polu akustycznym” w sensie klasycznego wyniku testu mowy. Procentowe wyniki rozumienia mowy uzyskujemy w testach audiometrii mowy, np. przy użyciu list słownych, logatomów czy zdań, gdzie pacjent powtarza to, co słyszy, a protetyk liczy procent poprawnych odpowiedzi. APHAB operuje skalą subiektywnych trudności w różnych sytuacjach życiowych, a nie bezpośrednim wynikiem typu 60% czy 80% rozumienia. Kolejna częsta pomyłka to utożsamianie APHAB z oceną „zysku dopasowania w oparciu o audiogram tonalny wykonany w polu akustycznym”. Tego typu zysk (functional gain) ocenia się na podstawie porównania progów słyszenia w wolnym polu bez aparatów i z aparatami, przy użyciu sygnałów tonalnych lub mowy. To jest pomiar czysto audiometryczny, obiektywny, a APHAB jest narzędziem subiektywnej samooceny, bazującym na odpowiedziach pacjenta w kwestionariuszu. Typowy błąd myślowy polega na tym, że wszystko, co jest „ostatnim etapem” i dotyczy oceny efektu, wrzuca się do jednego worka. Tymczasem w nowoczesnej protetyce słuchu rozróżniamy: obiektywne pomiary (audiometria, REM, functional gain) oraz subiektywne kwestionariusze (APHAB, COSI, IOI-HA itp.). APHAB jest właśnie w tej drugiej grupie i jego rolą jest ocena efektywności dopasowania aparatów słuchowych w oparciu o standaryzowany kwestionariusz, a nie badanie lokalizacji, procentu rozumienia mowy czy zysku określonego z audiogramu tonalnego.