Otoskopia służy właśnie do oceny przewodu słuchowego zewnętrznego oraz błony bębenkowej – to jest jej główny i podstawowy cel. W praktyce klinicznej, zgodnie z dobrymi standardami laryngologicznymi i audiologicznymi, prawidłowo wykonane otoskopowanie zaczyna się od obejrzenia małżowiny usznej, ale kluczowe jest wprowadzenie wziernika do przewodu słuchowego i dokładna ocena ścian przewodu oraz wyglądu błony bębenkowej. Sprawdza się m.in. czy nie ma korka woskowinowego, ciała obcego, zmian zapalnych, wycieku, perforacji, zgrubień, blizn czy retrakcji błony. To właśnie stan przewodu i błony bębenkowej decyduje, czy można bezpiecznie wykonywać dalsze badania, np. audiometrię, tympanometrię, czy założyć wkładkę uszną. W gabinecie protetyka słuchu otoskopia jest obowiązkowym etapem przed pobraniem wycisku z ucha – jeżeli przewód jest zwężony, podrażniony, albo błona wygląda podejrzanie (np. zaczerwieniona, uwypuklona, z płynem za błoną), to zgodnie z dobrą praktyką nie pobiera się od razu wycisku, tylko kieruje pacjenta do laryngologa. Moim zdaniem to jedno z tych badań, które wydaje się proste, ale w rzeczywistości wymaga dużej uwagi: ustawienie głowy pacjenta, właściwy dobór końcówki otoskopu, delikatne pociągnięcie małżowiny, żeby wyprostować przewód, kontrola odblasku świetlnego na błonie. Jeśli ktoś w pracy z pacjentami słuchowymi nie opanuje dobrze otoskopii, to będzie później błądził przy interpretacji wyników audiometrii czy tympanometrii, bo nie będzie znał rzeczywistego stanu ucha zewnętrznego i błony bębenkowej.
W otoskopii bardzo łatwo skupić się na niewłaściwych elementach i przez to pomylić główny cel badania. Wiele osób intuicyjnie myśli o małżowinie usznej, bo jest najbardziej widoczna, albo o skórze za uchem, bo tam też mogą występować zmiany skórne, jednak klasyczna otoskopia, wykonywana otoskopem ręcznym lub wideotoskopem, służy przede wszystkim do oceny przewodu słuchowego zewnętrznego i błony bębenkowej. Oglądanie samej małżowiny usznej czy skóry wokół ucha jest oczywiście ważne, ale to jest raczej etap wstępny badania, taki ogólny ogląd, a nie zasadniczy cel otoskopowania. Skóra małżowiny może mieć zmiany zapalne, urazowe albo alergiczne, jednak do ich oceny wcale nie potrzeba otoskopu – wystarczy normalne oświetlenie. Podobnie skóra za małżowiną uszną, gdzie szuka się np. zaczerwienienia, obrzęku, wycieku w okolicy wyrostka sutkowatego, ocenia się głównie wzrokiem i dotykiem, a nie za pomocą wziernika wprowadzanego do przewodu. Częstym błędem jest też łączenie otoskopii z oceną ruchomości błony bębenkowej. To już jest inna procedura: otoskopia pneumatyczna albo tympanometria. Klasyczny otoskop w wersji podstawowej pozwala na statyczne obejrzenie błony, jej barwy, przejrzystości, położenia, ale nie na dokładny, ilościowy pomiar jej ruchomości. Mylenie tych procedur prowadzi później do nieporozumień przy interpretacji badań – ktoś uważa, że „sprawdził ruchomość błony”, a tak naprawdę tylko na nią popatrzył. W dobrych praktykach audiologicznych i protetycznych podkreśla się, że celem otoskopii jest upewnienie się, że przewód słuchowy jest drożny, bez zmian mogących zaburzać przewodzenie dźwięku, oraz że błona bębenkowa ma prawidłowy wygląd lub ewentualne patologie są rozpoznane i opisane. Wszystko inne – skóra wokół ucha, ruchomość błony, dokładna ocena struktur ucha środkowego – wymaga dodatkowych metod i nie powinno być przypisywane zwykłemu otoskopowaniu.