Prawidłowe pobranie odlewu pod aparat głęboko wewnątrzkanałowy wymaga umieszczenia tamponu za drugim zakrętem przewodu słuchowego zewnętrznego i bardzo dokładnego wypełnienia masą otoplastyczną całego kanału, aż do tamponu. Drugi zakręt to granica bezpieczeństwa: z jednej strony chronimy błonę bębenkową przed kontaktem z masą, z drugiej uzyskujemy maksymalną długość i stabilizację przyszłego aparatu CIC/IIC. Dzięki temu aparat będzie głęboko osadzony, lepiej uszczelniony akustycznie, mniej widoczny i zwykle z mniejszym efektem okluzji. W praktyce protetyk po wstępnej otoskopii dobiera odpowiedni rozmiar tamponu z waty lub gąbki, umieszcza go delikatnie za drugim zakrętem (często z użyciem sondy z haczykiem), kontroluje położenie otoskopem i dopiero wtedy wprowadza masę otoplastyczną pod niewielkim ciśnieniem, bez pęcherzyków powietrza. Z mojego doświadczenia to właśnie staranne dociśnięcie masy w rejonie drugiego zakrętu i cieśni kanału robi największą różnicę w jakości dopasowania wkładki czy obudowy IIC – mniej sprzężeń zwrotnych, lepszy komfort i stabilność przy żuciu czy mówieniu. Takie postępowanie jest zgodne z typowymi wytycznymi producentów mas otoplastycznych i dobrą praktyką kliniczną w otoplastyce: głęboki, ale kontrolowany odlew, z pełnym odwzorowaniem kształtu przewodu słuchowego zewnętrznego aż do poziomu drugiego zakrętu, bez „dziur” i bez ryzyka podrażnienia błony bębenkowej.
W pobieraniu odlewów pod aparaty głęboko wewnątrzkanałowe kluczowe są dwa elementy: odpowiednia głębokość umieszczenia tamponu i prawidłowe wypełnienie właściwej struktury anatomicznej. Błędy w tych dwóch obszarach prowadzą albo do zagrożenia bezpieczeństwa pacjenta, albo do słabego dopasowania końcowego aparatu. Umieszczenie tamponu tylko za pierwszym zakrętem przewodu słuchowego zewnętrznego jest zbyt płytkie dla konstrukcji CIC/IIC. Taka głębokość może być jeszcze akceptowalna przy klasycznych wkładkach do aparatów zausznych, ale przy głębokich rozwiązaniach wewnątrzkanałowych po prostu brakuje nam długości i stabilizacji. Aparat będzie kończył się zbyt płytko, łatwiej się obluzuje, może powodować sprzężenia zwrotne, a odwzorowanie akustyki przewodu słuchowego będzie gorsze. Z kolei skupianie się na „wypełnieniu obrąbka” lub „czółenka” świadczy o pomyleniu priorytetów anatomicznych. Obrąbek to element małżowiny usznej, który przy aparatach głęboko wewnątrzkanałowych ma znaczenie drugorzędne – najważniejszy jest dokładny kształt przewodu słuchowego zewnętrznego, szczególnie w okolicy pierwszego i drugiego zakrętu oraz cieśni. Wypełnienie jedynie obrąbka czy jakiegoś wycinka małżowiny, bez precyzyjnego odwzorowania całego kanału aż do poziomu drugiego zakrętu, skutkuje odlewem nieprzydatnym do wykonania prawdziwie głębokiej konstrukcji. Typowym błędem myślowym jest tu przenoszenie na aparaty CIC/IIC nawyków z pobierania odlewów pod klasyczne wkładki BTE: tam faktycznie często wystarcza tampon za pierwszym zakrętem i większy nacisk na część małżowinową. Przy głębokich aparatach takie podejście jest po prostu za mało ambitne technicznie. Dobra praktyka w otoplastyce mówi wyraźnie: przy konstrukcjach głębokich tampon musi znaleźć się za drugim zakrętem, a masa otoplastyczna ma szczelnie i równomiernie wypełnić cały przewód słuchowy zewnętrzny aż do tamponu, z kontrolą otoskopową i zachowaniem bezpiecznego dystansu od błony bębenkowej.