Pokazany na rysunku audiogram słowny pacjenta wskazuje na uszkodzenie słuchu typu

Audiogram słowny przedstawiony na rysunku pokazuje typową krzywą dla niedosłuchu odbiorczego ślimakowego. Widać wyraźne przesunięcie progu rozumienia mowy w prawo – pacjent zaczyna rozumieć słowa dopiero przy wyższych poziomach dźwięku niż osoba z prawidłowym słuchem, ale po osiągnięciu odpowiedniego natężenia zrozumiałość szybko rośnie i zbliża się do wartości wysokich, bez wyraźnego spadku przy jeszcze głośniejszych bodźcach. To właśnie charakterystyczne dla uszkodzenia komórek rzęsatych w ślimaku: potrzebne jest większe natężenie, ale mechanizm kodowania mowy nadal działa dość stabilnie. W niedosłuchu ślimakowym nie obserwujemy silnego zjawiska rekrutacji w audiometrii mowy w postaci „odwróconej” krzywej, raczej mamy przesunięcie krzywej w stronę wyższych dB HL i lekkie spłaszczenie. Z mojego doświadczenia w gabinecie protetyki słuchu taki wynik często widzimy u pacjentów z presbyacusis albo z uszkodzeniem po hałasie – rozumienie mowy jest znacznie lepsze po dopasowaniu odpowiedniego wzmocnienia w aparacie słuchowym. W praktyce klinicznej, zgodnie z zaleceniami ISO i standardami audiologicznymi, interpretując audiometrię mowy zawsze patrzy się na: poziom progu rozumienia mowy (SRT), maksymalny procent rozumienia (WRS) oraz kształt krzywej. W niedosłuchu przewodzeniowym krzywa rozumienia mowy jest zwykle przesunięta, ale osiąga prawie 100% przy odpowiednim wzmocnieniu. W niedosłuchach pozaślimakowych natomiast krzywa jest znacznie bardziej zniekształcona, z niskim maksymalnym poziomem zrozumiałości i często spadkiem przy wyższych natężeniach. Tutaj tego nie ma, dlatego rozpoznanie typu odbiorczego ślimakowego jest jak najbardziej trafne i zgodne z dobrą praktyką audiologiczną.
Ten typ wykresu z audiometrii mowy bardzo łatwo pomylić, szczególnie kiedy patrzy się tylko na przesunięcie w stronę wyższych dB HL, bez analizy kształtu krzywej i maksymalnego poziomu zrozumiałości. Niedosłuch przewodzeniowy zwykle daje dość „ładną”, stromą krzywą, która po prostu jest przesunięta w prawo – pacjent potrzebuje głośniej, ale po osiągnięciu odpowiedniego poziomu dźwięku rozumienie mowy dochodzi prawie do 100%. Nie ma tam istotnego spłaszczenia ani obniżenia maksymalnego wyniku. W prezentowanym audiogramie słownym widzimy natomiast, że nawet przy wysokich poziomach bodźca zrozumiałość nie osiąga wartości typowych dla ucha zdrowego, co wskazuje na uszkodzenie części odbiorczej, a nie tylko przewodzenia w uchu zewnętrznym czy środkowym. Z kolei niedosłuch mieszany łączy cechy przewodzeniowego i odbiorczego – wtedy sama audiometria mowy zwykle nie wystarcza, ale krzywa bywa jeszcze bardziej zniekształcona, a pełny obraz daje porównanie z audiometrią tonalną (próg kostny i powietrzny, rezerwa ślimakowa). W praktyce zawodowej takim typowym błędem jest myślenie: „skoro trzeba głośniej, to na pewno przewodzeniowy”. To niestety zbyt duże uproszczenie. Trzeba zwracać uwagę na maksymalny procent rozumienia mowy oraz na to, czy przy bardzo wysokich poziomach nie pojawia się spadek zrozumiałości. W uszkodzeniach pozaślimakowych, np. nerwu VIII czy ośrodkowej drogi słuchowej, ten spadek jest bardzo charakterystyczny – mówimy wtedy o zjawisku rollover. Krzywa ma bardziej „garbaty” kształt i przy najwyższych poziomach dźwięku procent poprawnych odpowiedzi maleje, mimo że mówimy coraz głośniej. Na pokazanym rysunku taki obraz nie występuje, więc rozpoznanie niedosłuchu pozaślimakowego byłoby merytorycznie błędne. Dlatego właśnie poprawna interpretacja polega na rozróżnieniu: przesunięta, ale prawie pełna zrozumiałość – przewodzeniowy; przesunięta i obniżona, ale bez wyraźnego załamania – odbiorczy ślimakowy; niska i niestabilna z wyraźnym spadkiem przy dużych poziomach – odbiorczy pozaślimakowy.