Próba SISI (Short Increment Sensitivity Index) to klasyczne, typowo subiektywne badanie nadprogowe, które sprawdza zdolność pacjenta do różnicowania bardzo małych przyrostów natężenia dźwięku, zwykle rzędu 1 dB. Kluczowe jest tu słowo „subiektywne” – wynik zależy od odpowiedzi badanego, który musi sygnalizować, czy zauważył krótkie „podbicie” głośności tonu. To nie jest żaden pomiar automatyczny ani obiektywny zapis, tylko świadoma reakcja pacjenta. Badanie wykonuje się na poziomie nadprogowym, najczęściej około 20 dB powyżej progu słyszenia dla danej częstotliwości, dzięki czemu oceniamy nie samo „czy słyszy”, ale „jak precyzyjnie różnicuje zmiany głośności”.
Moim zdaniem próba SISI jest jednym z bardziej niedocenianych testów nadprogowych, bo daje bardzo ważną informację o tzw. rekrutacji głośności, typowej dla uszkodzeń ślimakowych. W praktyce, jeśli pacjent wykazuje wysoką czułość na małe przyrosty natężenia (np. ≥70–80% poprawnych wskazań przy przyroście 1 dB), sugeruje to rekrutację i uszkodzenie komórek rzęsatych w uchu wewnętrznym. Z kolei niska czułość na takie przyrosty częściej pasuje do uszkodzeń pozaślimakowych (np. nerwu słuchowego).
W gabinecie protetyka słuchu czy audiologa próba SISI pomaga różnicować rodzaj niedosłuchu i lepiej interpretować wynik audiometrii tonalnej. Można ją łączyć z innymi badaniami nadprogowymi, jak próba Fowler’a czy audiometria Békésy’ego, żeby uzyskać pełniejszy obraz funkcji ślimaka. Dobre praktyki mówią, żeby wykonywać SISI dla kluczowych częstotliwości mowy (np. 1–4 kHz), na stabilnym bodźcu tonalnym, w dobrze wytłumionym pomieszczeniu, zgodnie z procedurą opisaną w standardach audiometrycznych (np. ISO 8253). W protetyce słuchu znajomość wyników SISI pomaga też zrozumieć, dlaczego pacjent z rekrutacją może odczuwać szybki wzrost głośności przy niewielkim zwiększeniu wzmocnienia aparatu słuchowego, co ma ogromne znaczenie przy ustawianiu MPO i kompresji. Krótko mówiąc: Twoja odpowiedź dokładnie oddaje istotę tego badania – subiektywne, nadprogowe, oceniające zdolność różnicowania przyrostów natężenia dźwięku.
Próba SISI bywa mylona z innymi badaniami audiometrycznymi, szczególnie jeśli ktoś kojarzy tylko ogólnie „testy nadprogowe” i „próg słyszenia”. Warto to uporządkować. SISI nie jest badaniem progowym – nie służy do wyznaczania progu słyszenia jak klasyczna audiometria tonalna, tylko do oceny, jak pacjent rozpoznaje bardzo małe zmiany głośności powyżej progu, czyli w zakresie nadprogowym. Dlatego określanie jej jako badania progowego to typowe nieporozumienie: mylimy tu „czy w ogóle słyszy” z „jak dokładnie odczuwa zmiany natężenia”.
Częsty błąd to też uznawanie próby SISI za badanie obiektywne. Obiektywne byłyby np. ABR, otoemisje czy tympanometria, gdzie wynik nie zależy od świadomej odpowiedzi pacjenta. W SISI pacjent musi sam sygnalizować, że usłyszał krótkie zwiększenie natężenia tonu. To klasyczna metodologia badań subiektywnych: bodziec – reakcja słowna lub przyciskiem. Jeżeli więc ktoś opisuje SISI jako obiektywne, to miesza dwie zupełnie różne grupy metod diagnostycznych.
Inny trop, który łatwo wprowadza w błąd, to kojarzenie SISI z „sygnałem na tle szumu”. Takie zadania pojawiają się raczej w audiometrii mowy w szumie, testach centralnego przetwarzania słuchowego czy ocenie rozumienia mowy w warunkach hałaśliwych. W SISI nie badamy zdolności wyłuskania sygnału z tła szumowego, tylko umiejętność wyczucia minimalnego przyrostu głośności ciągłego tonu. To zupełnie inny mechanizm psychoakustyczny i inne wnioski kliniczne.
Z mojego doświadczenia typowy tok myślenia prowadzący do złej odpowiedzi jest taki: „skoro to badanie czułości na zmiany, to pewnie próg” albo „jak nadprogowe, to może obiektywne, bo brzmi poważniej”. Tymczasem dobre praktyki audiologiczne jasno klasyfikują SISI jako subiektywny test nadprogowy, służący ocenie rekrutacji i funkcji ślimaka. Poprawne rozróżnienie: nie próg, nie szum, nie obiektywny pomiar, tylko subiektywna ocena zdolności różnicowania małych przyrostów natężenia dźwięku przy tonie nadprogowym. Jeśli się to zapamięta, większość podobnych pytań na egzaminach przestaje być problematyczna.