Audiogram pokazuje typowy obraz niedosłuchu odbiorczego (czuciowo-nerwowego) w uchu lewym: progi przewodnictwa powietrznego i kostnego praktycznie się pokrywają, a między nimi nie ma istotnej luki powietrzno–kostnej (air–bone gap) większej niż ok. 10 dB. To właśnie brak luki jest kluczowym kryterium różnicowania z niedosłuchem przewodzeniowym i mieszanym zgodnie z przyjętymi standardami interpretacji audiogramów (m.in. wytyczne ISO/ANSI i typowe procedury w pracowniach audiologicznych). Widzimy stopniowo opadającą krzywą w kierunku wysokich częstotliwości – taki „stokowy” kształt bardzo często odpowiada uszkodzeniu ślimaka, najczęściej komórek rzęsatych zewnętrznych, np. w presbyacusis, po hałasie albo przy ototoksyczności. Z mojego doświadczenia to jeden z najczęściej spotykanych profili w gabinecie protetyka słuchu. W praktyce klinicznej taki wynik oznacza, że ucho zewnętrzne i środkowe przewodzą dźwięk prawidłowo, a problem leży w uchu wewnętrznym lub na drodze nerwowej. Dlatego badania dodatkowe – otoemisje, ABR, czasem tympanometria – będą raczej służyć potwierdzeniu lokalizacji uszkodzenia, a nie szukaniu przeszkody mechanicznej w uchu środkowym. Przy takim niedosłuchu dobiera się najczęściej klasyczne aparaty słuchowe (np. BTE, RIC) z odpowiednią charakterystyką wzmocnienia w wysokich częstotliwościach, zgodnie z formułami NAL/DSL. Bardzo ważne jest też monitorowanie postępu ubytku, bo niedosłuch odbiorczy ma często tendencję do powolnego pogarszania się, a wczesne protezowanie ogranicza deprywację słuchową i poprawia wyniki rehabilitacji.
Na tym audiogramie łatwo się pomylić, bo krzywa jest dość jednolita i opadająca, ale kluczowe jest zwrócenie uwagi na relację między przewodnictwem powietrznym a kostnym. W niedosłuchu przewodzeniowym spodziewalibyśmy się wyraźnej luki powietrzno–kostnej: progi kostne w normie lub blisko normy, a progi powietrzne wyraźnie gorsze, zwykle o 15–20 dB i więcej. Tutaj tego nie ma – obie krzywe przebiegają razem, co wyklucza czysty niedosłuch przewodzeniowy w lewym uchu. Podobnie błędny jest pomysł, że chodzi o niedosłuch odbiorczy w uchu prawym – pytanie i oznaczenia na audiogramie odnoszą się do jednego, konkretnego ucha, a profil krzywej jest opisany jako lewy. Częsty błąd na egzaminach to „przerzucanie” wyniku na drugie ucho tylko dlatego, że komuś się kojarzy, iż krzyżyk to lewe, a kółko to prawe ucho, ale tu mamy wyraźnie jeden zestaw danych i trzeba trzymać się opisu. Wreszcie niedosłuch mieszany wymagałby jednocześnie podwyższonych progów kostnych (czyli komponentu odbiorczego) oraz zachowanej luki powietrzno–kostnej (czyli dodatkowego komponentu przewodzeniowego). Na wykresie tego nie widać – brak wyraźnego oddzielenia krzywych wskazuje na czysto odbiorczy charakter ubytku. Typowym źródłem pomyłek jest patrzenie tylko na kształt krzywej (np. że opada, więc może „mieszany”), zamiast na relacje między rodzajami przewodnictwa. Dobra praktyka w diagnostyce audiometrycznej to zawsze osobna ocena: poziom progów, kształt krzywej oraz właśnie obecność lub brak luki powietrzno–kostnej. Dopiero po połączeniu tych trzech elementów można poprawnie zaklasyfikować typ niedosłuchu i zaplanować dalsze badania oraz ewentualne protezowanie.