Wskazanie korka woszczynowego jako sytuacji, w której nie ma sensu wykonywać audiometrii tonalnej, jest jak najbardziej zgodne z praktyką kliniczną. Jeżeli przewód słuchowy zewnętrzny jest całkowicie lub prawie całkowicie zatkany woszczyną, to wynik badania progów słyszenia będzie sztucznie zaniżony, czyli pokaże przewodzeniowy ubytek słuchu, który tak naprawdę wynika tylko z mechanicznej przeszkody. W takiej sytuacji najpierw zgodnie z dobrą praktyką usuwa się korek (irygacja, mikrosukcja, kiretaż – zależnie od standardów gabinetu i stanu ucha), a dopiero potem wykonuje się audiometrię tonalną, żeby ocenić rzeczywistą funkcję narządu słuchu. Moim zdaniem warto to zapamiętać: audiometria ma sens wtedy, gdy droga dźwięku do błony bębenkowej jest drożna i nie ma odwracalnych przeszkód w przewodzie słuchowym. W wytycznych wielu poradni laryngologicznych i protetycznych jest wręcz zapis, że przed badaniem audiometrycznym obowiązkowo wykonuje się otoskopię i w razie potrzeby oczyszczenie przewodu słuchowego. W praktyce protetyka słuchu wygląda to tak, że pacjent z pełnym korkiem woszczynowym jest najpierw kierowany na usunięcie woszczyny (np. do laryngologa lub pielęgniarki uprawnionej do płukania uszu), a dopiero na czyste ucho robi się audiometrię tonalną, impedancyjną czy dalszą diagnostykę. Dzięki temu wynik badania jest wiarygodny i można na jego podstawie bezpiecznie dobierać aparat słuchowy, zamiast opierać się na zafałszowanych progach.
W tym pytaniu łatwo się pomylić, bo wszystkie wymienione stany są patologią ucha widoczną w otoskopii, ale ich znaczenie dla zasadności wykonywania audiometrii tonalnej jest zupełnie różne. Częsty błąd myślowy polega na tym, że skoro coś w uchu „jest nie tak”, to badanie audiometryczne należy odłożyć. Tymczasem w protetyce i diagnostyce słuchu audiometria tonalna jest właśnie narzędziem do oceny, jak dana patologia wpływa na próg słyszenia i typ niedosłuchu. Perforacja błony bębenkowej, ostry lub przewlekły stan zapalny ucha środkowego czy obecność perlaka to typowe przyczyny niedosłuchu przewodzeniowego albo mieszanego. W takich sytuacjach wykonanie audiometrii tonalnej jest jak najbardziej zasadne, a wręcz pożądane – pomaga określić stopień ubytku, różnicę między przewodnictwem powietrznym a kostnym i zaplanować leczenie otologiczne lub późniejszą rehabilitację słuchową. Oczywiście, przy ostrym stanie zapalnym ucha środkowego trzeba uwzględnić dolegliwości bólowe pacjenta i stan ogólny, ale samo istnienie zapalenia nie jest przeciwwskazaniem z definicji, raczej sygnałem, że równolegle konieczna jest konsultacja laryngologiczna. Podobnie perforacja błony bębenkowej – wymaga ostrożności przy doborze słuchawek i przy ewentualnym płukaniu ucha, ale audiometria dostarcza bardzo ważnych danych o rezerwie ślimakowej. Perlak z kolei jest zmianą wymagającą pilnego leczenia chirurgicznego, jednak zanim pacjent trafi na zabieg, warto znać jego stan słuchu, żeby później porównać efekty terapii. Jedyną sytuacją z podanych, w której wynik audiometrii tonalnej będzie w dużej mierze bezużyteczny diagnostycznie, jest pełny korek woszczynowy, bo daje on odwracalny, czysto mechaniczny niedosłuch przewodzeniowy. Dlatego dobre standardy mówią jasno: najpierw udrożnienie przewodu słuchowego, potem pomiary progów słyszenia, a nie odwrotnie.