Właśnie to powinien umieć ocenić protetyk słuchu przy podstawowym badaniu otoskopowym. Otoskopia pozwala obejrzeć ucho zewnętrzne i błonę bębenkową w bezpośrednim powiększeniu, więc stan zapalny przewodu słuchowego zewnętrznego oraz perforację błony bębenkowej da się zobaczyć gołym okiem przez otoskop. W zapaleniu ucha zewnętrznego zwykle widzisz zaczerwienienie skóry, obrzęk ścian przewodu, czasem wysięk, macerację naskórka, ból przy poruszaniu małżowiną. To są bardzo typowe objawy, które w praktyce protetyk powinien umieć rozpoznać i na tej podstawie odesłać pacjenta do laryngologa zamiast np. od razu pobierać wycisk czy zakładać aparat. Perforacja błony bębenkowej w otoskopii wygląda jak ubytek w strukturze błony – widzisz „dziurę”, czasem brzegi są zgrubiałe, bliznowate, czasem przez perforację widać struktury jamy bębenkowej. Moim zdaniem każdy, kto pracuje przy dopasowaniu aparatów słuchowych, powinien mieć taki obraz w głowie, zanim w ogóle włoży jakikolwiek element do przewodu słuchowego. Dobra praktyka jest taka, że otoskopia jest zawsze pierwszym krokiem: oceniasz przewód (czy nie ma zapalenia, urazu, ciała obcego, czopu woskowinowego), oceniasz błonę bębenkową (kolor, położenie, przejrzystość, perforacje, blizny, poziom płynu) i dopiero potem myślisz o dalszej diagnostyce audiologicznej. W wytycznych i standardach pracy protetyka słuchu otoskopia jest traktowana jako absolutne minimum bezpieczeństwa – właśnie po to, żeby nie przeoczyć takich zmian jak perforacja czy ostre zapalenie, które mogą wymagać pilnej konsultacji laryngologicznej.
W tym pytaniu łatwo wpaść w pułapkę myślenia, że skoro otoskop daje powiększony obraz wnętrza ucha, to można nim „zobaczyć” prawie wszystko. W praktyce zakres informacji z otoskopii jest dość jasno ograniczony do przewodu słuchowego zewnętrznego i błony bębenkowej. Łańcuch kosteczek słuchowych znajduje się w jamie bębenkowej, za nienaruszoną błoną, więc przerwania łańcucha nie da się stwierdzić samą otoskopią. Można co najwyżej pośrednio coś podejrzewać na podstawie wywiadu i wyników badań audiometrycznych czy tympanometrii, ale to już inny etap diagnostyki, często prowadzony przez laryngologa, a nie protetyka. Brak lub zmiana refleksu świetlnego na błonie bębenkowej nie jest też sam w sobie dowodem na przerwany łańcuch kosteczek – ten refleks zależy od ustawienia błony, jej kształtu, zgrubień, blizn, a nawet od techniki świecenia otoskopem. Podobnie jest z guzem nerwu VIII (nerwu przedsionkowo-ślimakowego). To schorzenie dotyczy struktur kąta mostowo-móżdżkowego i wewnętrznego przewodu słuchowego, a więc z definicji jest niewidoczne w otoskopie. Rozpoznaje się je na podstawie objawów klinicznych, audiometrii, ABR i badań obrazowych (rezonans magnetyczny), a nie oglądając przewód słuchowy zewnętrzny. Niedrożność trąbki słuchowej także nie jest rozpoznawana wzrokowo przez otoskop – można czasem zauważyć położenie błony bębenkowej, poziom płynu w jamie bębenkowej czy cechy podciśnienia, ale samo stwierdzenie „niedrożność trąbki” wymaga raczej tympanometrii i oceny laryngologicznej. Częsty błąd uczniów polega na mieszaniu tego, co można zobaczyć, z tym, co można jedynie pośrednio wnioskować z badań audiologicznych. Otoskop to narzędzie do oceny struktur powierzchownych – przewodu zewnętrznego, woskowiny, skóry, błony bębenkowej, ewentualnie widocznych perforacji czy blizn. Wszystko, co dotyczy ucha środkowego w głębi, ucha wewnętrznego czy nerwu VIII, wymaga innych metod diagnostycznych i zwykle jest poza bezpośrednią kompetencją protetyka słuchu. Z mojego doświadczenia warto zawsze pamiętać o tej granicy: otoskop nie zastąpi ani audiometrii, ani badań obrazowych, ani specjalistycznej oceny laryngologicznej.