U dziecka z jednostronną głuchotą odbiorczą powinno się zastosować
W jednostronnej głuchocie odbiorczej u dziecka kluczowe jest to, że jedno ucho praktycznie nie dostarcza użytecznego sygnału do ośrodkowego układu nerwowego, nawet jeśli coś do niego wzmocnimy aparatem. Dlatego standardem postępowania jest system CROS (Contralateral Routing of Signal). To rozwiązanie polega na tym, że na stronie głuchego ucha montuje się moduł z mikrofonem, który zbiera dźwięk z tej strony głowy i bezprzewodowo przesyła go do odbiornika po stronie zdrowego ucha. Dzięki temu dziecko słyszy bodźce z obu stron przestrzeni, chociaż realnie używa tylko jednego funkcjonującego ucha. Moim zdaniem to jest jedno z bardziej eleganckich i praktycznych rozwiązań, bo nie próbujemy na siłę „ożywiać” ucha, które ma uszkodzenie odbiorcze, tylko maksymalnie wykorzystujemy potencjał ucha zdrowego. W praktyce szkolnej czy przedszkolnej dziecko z systemem CROS lepiej radzi sobie, kiedy nauczyciel mówi z „gorszej” strony, łatwiej też kontroluje ruch uliczny, bo bodźce z tej martwej strony są przenoszone na stronę słyszącą. Dobre praktyki międzynarodowe, np. zalecenia audiologiczne w pediatrii, podkreślają, że przy jednostronnej głuchocie odbiorczej klasyczny aparat na przewodnictwo powietrzne na uchu głuchym zwykle nie ma sensu, bo ślimak i/lub nerw słuchowy nie są w stanie przetworzyć sygnału. System CROS natomiast omija ten problem i zapewnia poprawę lokalizacji dźwięku i rozumienia mowy w hałasie w realnych warunkach, co jest mega ważne dla rozwoju mowy, komunikacji i funkcjonowania szkolnego dziecka. W nowych systemach CROS dochodzi jeszcze kierunkowość mikrofonów, redukcja hałasu, łączność Bluetooth, co dodatkowo zwiększa użyteczność w codziennym życiu i jest zgodne z nowoczesnymi standardami doposażania dzieci z ubytkiem jednostronnym.
W jednostronnej głuchocie odbiorczej kusi, żeby myśleć kategoriami „dosztukowania” czegoś do ucha niesłyszącego, na przykład zwykłego aparatu na przewodnictwo powietrzne albo jakiegoś implantu. To jest właśnie typowy błąd – skupiamy się na samym narządzie obwodowym, a zapominamy, że problem leży po stronie części odbiorczej, czyli ślimaka lub nerwu słuchowego. Jeśli ucho jest głuche odbiorczo, to nawet najlepiej dopasowany aparat powietrzny nie przywróci użytecznego słyszenia, bo nie ma gdzie przekazać poprawnie zakodowanego sygnału. Podobnie z aparatem na przewodnictwo kostne w opasce: on świetnie działa przy niedosłuchach przewodzeniowych albo mieszanych, kiedy ucho wewnętrzne jest sprawne, a przeszkoda leży w uchu zewnętrznym lub środkowym. W jednostronnej głuchocie odbiorczej zastosowanie takiego rozwiązania na stronie głuchej w praktyce spowoduje tylko to, że dźwięk i tak trafi do zdrowego ucha drogą kostną, więc efekt funkcjonalny będzie podobny do systemu CROS, ale mniej precyzyjny i zwykle mniej komfortowy. Co do implantu hybrydowego – to rozwiązanie jest projektowane dla osób z tzw. ubytkiem wysokoczęstotliwościowym, gdzie zachowane są niskie częstotliwości, a wysokie wymagają stymulacji elektrycznej. Nie jest to metoda leczenia klasycznej jednostronnej głuchoty głębokiej u dziecka. Hybryda ma sens wtedy, gdy w tym samym uchu chcemy połączyć słyszenie akustyczne i elektryczne, a przy głuchocie całkowitej po jednej stronie nie ma co „hybrydyzować”. Typowym błędem myślowym jest też wrzucanie do jednego worka wszystkich implantów i zakładanie, że każdy implant „naprawi” dowolny problem słuchowy. W praktyce klinicznej dobór technologii musi wynikać z typu i lokalizacji uszkodzenia oraz z realnych możliwości mózgu do wykorzystania bodźca. Dlatego w jednostronnej głuchocie odbiorczej standardem są systemy przenoszące sygnał na stronę słyszącą (CROS, ewentualnie BAHA na stronę zdrową), a nie klasyczne aparaty czy hybrydy implantacyjne na uchu głuchym.