Układ przewodzeniowy narządu słuchu obejmuje te struktury, które fizycznie przewodzą fale dźwiękowe od środowiska zewnętrznego aż do ucha wewnętrznego. W praktyce oznacza to ucho zewnętrzne (małżowina uszna, przewód słuchowy zewnętrzny) oraz ucho środkowe (błona bębenkowa, kosteczki słuchowe: młoteczek, kowadełko, strzemiączko, jama bębenkowa, trąbka słuchowa). Te elementy razem tworzą tzw. drogę przewodzeniową, czyli część mechaniczno–akustyczną narządu słuchu. Ucho wewnętrzne i dalsze piętra drogi słuchowej odpowiadają już za przetwarzanie i analizę bodźców (układ odbiorczy, czuciowo‑nerwowy), a nie za samo przewodzenie drgań powietrza.
Moim zdaniem warto to sobie układać tak: wszystko, co jeszcze „drga mechanicznie” (powietrze w przewodzie słuchowym, błona bębenkowa, kosteczki słuchowe, płyn w jamie bębenkowej), zaliczamy do przewodzenia. Tam, gdzie pojawia się transdukcja mechaniczno‑elektryczna w komórkach rzęsatych ślimaka i dalej impuls nerwowy w nerwie VIII, zaczyna się układ odbiorczy. W audiologii klinicznej dokładnie to rozróżnienie widać np. w interpretacji audiogramu: niedosłuch przewodzeniowy wynika z uszkodzenia struktur ucha zewnętrznego lub środkowego (np. korek woskowinowy, perforacja błony bębenkowej, wysięk w jamie bębenkowej, otoskleroza). Niedosłuch odbiorczy dotyczy ucha wewnętrznego lub drogi słuchowej w OUN.
W badaniach takich jak audiometria tonalna porównuje się przewodnictwo powietrzne i kostne właśnie po to, żeby ocenić, czy problem leży w układzie przewodzeniowym (ucho zewnętrzne i środkowe), czy w odbiorczym. W próbach stroikowych (Rinne, Weber) też bada się funkcję przewodzenia przez te części ucha. Dobra praktyka w diagnostyce jest taka, żeby przy podejrzeniu uszkodzeń przewodzeniowych zawsze dokładnie obejrzeć ucho zewnętrzne (otoskopia), ocenić ruchomość błony bębenkowej (tympanometria) i stan trąbki słuchowej. Bez rozróżnienia na układ przewodzeniowy i odbiorczy trudno potem sensownie dobierać aparat słuchowy czy kierować na leczenie laryngologiczne.
W tym pytaniu bardzo łatwo pomylić pojęcia związane z budową ucha z pojęciem układu przewodzeniowego. W narządzie słuchu wyróżniamy trzy główne części: ucho zewnętrzne, środkowe i wewnętrzne, a dodatkowo całą drogę słuchową w ośrodkowym układzie nerwowym. Jednak nie wszystkie te elementy biorą udział w mechanicznym przewodzeniu dźwięku. Układ przewodzeniowy to wyłącznie te struktury, które przekazują drgania akustyczne w postaci fal powietrznych, a potem drgań mechanicznych, aż do okienka owalnego.
Częstym błędem jest łączenie ucha zewnętrznego z wewnętrznym i zakładanie, że skoro oba są „końcami” drogi słuchowej, to muszą tworzyć układ przewodzeniowy. Tymczasem ucho wewnętrzne, a dokładniej ślimak, to już narząd receptorowy. Tam dochodzi do zamiany drgań mechanicznych na impulsy elektryczne w komórkach rzęsatych. To już nie jest przewodzenie w rozumieniu mechanicznym, tylko transdukcja i dalsze przewodzenie nerwowe. Podobnie mylące bywa określenie „wyższe piętra drogi słuchowej”. Kora słuchowa, wzgórki czworacze, ciało kolankowate przyśrodkowe czy pień mózgu przewodzą co prawda impulsy nerwowe, ale to układ nerwowy, a nie przewodzeniowy w sensie otologicznym. W audiologii, gdy mówimy o układzie przewodzeniowym i niedosłuchu przewodzeniowym, mamy na myśli wyłącznie ucho zewnętrzne i środkowe.
Z mojego doświadczenia wynika, że źródłem nieporozumień jest mieszanie „przewodzenia dźwięku” z „przewodzeniem impulsów nerwowych”. W badaniach, takich jak audiometria tonalna czy próby stroikowe, właśnie to rozróżnienie ma kluczowe znaczenie: jeśli uszkodzone jest ucho zewnętrzne lub środkowe, mamy niedosłuch przewodzeniowy, natomiast uszkodzenia ucha wewnętrznego i wyższych pięter drogi słuchowej dają niedosłuch odbiorczy lub mieszany. Dlatego odpowiedzi, które włączają ucho wewnętrzne albo wyższe piętra drogi słuchowej do układu przewodzeniowego, są sprzeczne z przyjętą w otologii i audiologii definicją i prowadzą do błędnej interpretacji wyników badań oraz niewłaściwego planowania rehabilitacji słuchu.