Uszkodzenie kosteczek słuchowych (młoteczka, kowadełka, strzemiączka) zaburza mechaniczne przewodzenie dźwięku z ucha zewnętrznego przez ucho środkowe do okienka owalnego, czyli do płynów ucha wewnętrznego. To jest klasyczna definicja niedosłuchu przewodzeniowego: dźwięk nie jest prawidłowo „doprowadzony” do ślimaka, ale sam narząd Cortiego i nerw słuchowy mogą być całkowicie sprawne. W audiometrii tonalnej w takim przypadku widzimy typowy ubytek przewodzeniowy: progi przewodnictwa powietrznego są podwyższone, a przewodnictwo kostne jest w normie lub zdecydowanie lepsze niż powietrzne, powstaje charakterystyczna rezerwa ślimakowa (air–bone gap). W praktyce, uszkodzenie lub zesztywnienie kosteczek występuje np. w otosklerozie strzemiączka, pourazowym przerwaniu łańcucha kosteczek czy po stanach zapalnych ucha środkowego. W takich sytuacjach zgodnie ze standardami diagnostycznymi (np. zaleceniach audiologicznych i otologicznych) zawsze myślimy w pierwszej kolejności o niedosłuchu przewodzeniowym i kierujemy pacjenta na otoskopię, tympanometrię oraz audiometrię tonalną. Moim zdaniem warto zapamiętać prostą zależność: wszystko co dotyczy przewodu słuchowego zewnętrznego, błony bębenkowej i kosteczek, będzie dawało niedosłuch przewodzeniowy, który często dobrze rokuje – można go skorygować chirurgicznie (ossikuloplastyka, stapedotomia) lub aparatem słuchowym typu BTE/ITE z umiarkowanym wzmocnieniem, bo ślimak nadal pracuje całkiem nieźle.
Uszkodzenia kosteczek słuchowych dotyczą wyłącznie mechanicznego toru przewodzenia dźwięku w uchu środkowym, dlatego kojarzenie ich z innymi typami niedosłuchu niż przewodzeniowy jest po prostu niezgodne z fizjologią narządu słuchu. Częsty błąd polega na wrzucaniu wszystkich ubytków słuchu do worka „mieszane” albo „odbiorcze”, bo brzmi to poważniej, ale z punktu widzenia diagnostyki jest to myślenie bardzo mylące. Niedosłuch mieszany występuje dopiero wtedy, gdy mamy równocześnie element przewodzeniowy (np. właśnie problem z kosteczkami, błoną bębenkową czy wysiękiem w jamie bębenkowej) oraz element odbiorczy, czyli uszkodzenie ślimaka lub drogi pozaślimakowej. Sama awaria kosteczek nie spełnia tego kryterium, bo ślimak może być w pełni zdrowy. Dlatego nie ma podstaw, żeby przy takim opisie od razu zakładać charakter mieszany. Z kolei niedosłuch odbiorczy ślimakowy wiąże się z uszkodzeniem komórek rzęsatych narządu Cortiego, błony podstawnej, ewentualnie struktur ślimaka, np. w presbyacusis, hałasowym uszkodzeniu słuchu, ototoksyczności. W tych stanach łańcuch kosteczek zwykle działa poprawnie, a problem leży głębiej, w samym narządzie receptorowym. Podobnie niedosłuch odbiorczy pozaślimakowy obejmuje uszkodzenia nerwu VIII, jąder pnia mózgu czy dalszych ośrodków słuchowych – czyli struktury nerwowe, a nie mechaniczne elementy przewodu słuchowego. Mylenie tych pojęć często wynika z tego, że ktoś skupia się tylko na „słabym słyszeniu”, a nie analizuje, w którym miejscu toru słuchowego powstało uszkodzenie. W dobrych praktykach audiologicznych zawsze łączymy lokalizację patologii z typem niedosłuchu: ucho zewnętrzne i środkowe – przewodzeniowy, ślimak – odbiorczy ślimakowy, nerw i mózgowie – odbiorczy pozaślimakowy. Kosteczki są elementem ucha środkowego, więc odpowiedź inna niż przewodzeniowy nie ma tu fizjologicznego uzasadnienia.