W przewlekłym narażeniu na hałas w środowisku pracy dochodzi przede wszystkim do uszkodzenia struktur ucha wewnętrznego, głównie komórek rzęsatych w ślimaku. Dlatego mówimy o obustronnym, trwałym ubytku słuchu typu ślimakowego (czyli odbiorczego, czuciowo‑nerwowego). Ten typ niedosłuchu ma charakter postępujący, zaczyna się zwykle w wysokich częstotliwościach (3–6 kHz), a potem „schodzi” w dół pasma. To jest bardzo charakterystyczny obraz w audiometrii tonalnej progu – tzw. ubytek hałasowy z dołkiem około 4 kHz. W normach BHP i audiologii zawodowej (np. PN-EN, wytyczne medycyny pracy) podkreśla się, że przewlekły hałas nie uszkadza kosteczek słuchowych ani błony bębenkowej, tylko właśnie struktury ślimaka i częściowo nerw słuchowy. Dlatego nie jest to niedosłuch przewodzeniowy, tylko odbiorczy. W praktyce oznacza to, że aparat słuchowy dobiera się tu jak do klasycznego niedosłuchu ślimakowego: ważna jest dobra kompresja, kontrola maksymalnego poziomu wyjściowego MPO i unikanie dodatkowego przehałasowania ucha. Z mojego doświadczenia szczególnie ważne jest też regularne wykonywanie audiometrii kontrolnej u osób pracujących w hałasie – pozwala to wychwycić pierwsze objawy uszkodzenia słuchu, zanim pacjent sam zacznie narzekać na problemy ze zrozumieniem mowy. W dobrze prowadzonych zakładach pracy stosuje się ochronniki słuchu (nauszniki, stopery formowane na miarę) i szkoli pracowników, bo raz uszkodzone komórki rzęsate się nie regenerują, więc ten ubytek jest niestety nieodwracalny.
W przewlekłym narażeniu na hałas łatwo pomylić mechanizmy uszkodzenia słuchu, bo w praktyce zawodowej spotyka się różne typy niedosłuchów. Hałas długotrwale działający nie uszkadza jednak głównie ucha zewnętrznego ani środkowego, tylko ucho wewnętrzne, a dokładniej ślimak. Dlatego mówienie o niedosłuchu mieszanym jako typowym skutku zawodowego narażenia na hałas jest mylące. Niedosłuch mieszany pojawia się raczej wtedy, gdy do odbiorczego uszkodzenia ślimaka dołącza się niezależny problem przewodzeniowy, np. przewlekłe zapalenie ucha środkowego, otoskleroza czy perforacja błony bębenkowej. To są inne procesy chorobowe niż czyste uszkodzenie hałasowe. Podobnie ostre urazy akustyczne powstają nagle, najczęściej po jednorazowej ekspozycji na bardzo silny impuls dźwiękowy, jak wybuch, strzał z broni czy petarda w bliskiej odległości. Wtedy mówi się o ostrym urazie akustycznym, może dojść nawet do pęknięcia błony bębenkowej, zawrotów głowy, szumu usznego. To sytuacja ostra, a pytanie dotyczy działania przewlekłego, wieloletniego, typowego dla zakładu przemysłowego czy budowy. Obustronny niedosłuch przewodzeniowy też nie pasuje do obrazu uszkodzenia hałasem środowiskowym. Przewodzeniowy charakter ubytku świadczy o problemie z przewodzeniem fali dźwiękowej w uchu zewnętrznym lub środkowym: może to być czop woskowinowy, płyn w jamie bębenkowej, dysfunkcja trąbki słuchowej, otoskleroza stapedialna. Hałas tych struktur sam z siebie nie niszczy w sposób typowy i symetryczny. W audiologii zawodowej przyjmuje się, że przewlekły hałas powoduje ubytek typu ślimakowego, obustronny, zwykle dość symetryczny, i to właśnie ten obraz cliniczny powinien kojarzyć się z miejscem pracy. Typowym błędem jest skupianie się na słowie „uraz” i wybieranie ostrego urazu akustycznego, albo kojarzenie „przewlekłego” problemu z jakimś „mieszanym” niedosłuchem. Warto zamiast tego zawsze zapytać: która część narządu słuchu jest najbardziej wrażliwa na długotrwały hałas? Odpowiedź: ślimak i komórki rzęsate, czyli niedosłuch odbiorczy, ślimakowy.