Prawidłowe narzędzie to sztabka świetlna, bo protetyk słuchu musi jednocześnie widzieć ściany przewodu słuchowego i kontrolować głębokość wprowadzenia tamponu. Sztabka świetlna łączy funkcję delikatnego popychacza i źródła światła – oświetla kanał uszny i pozwala dokładnie ocenić, czy tampon leży tuż przed błoną bębenkową, ale jej nie dotyka. W praktyce klinicznej, zgodnie z dobrymi standardami otoplastyki, tampon zakłada się zawsze pod kontrolą wzroku, po wcześniejszej inspekcji przewodu słuchowego (najczęściej otoskopem). Dzięki temu unika się urazu nabłonka, podrażnienia skóry czy nawet perforacji błony bębenkowej. W czasie pobierania wycisku do wkładki usznej tampon stanowi barierę mechaniczną dla masy wyciskowej i zabezpiecza ucho środkowe. Moim zdaniem to jeden z tych pozornie prostych etapów, który bardzo dużo mówi o kulturze pracy protetyka – precyzyjne użycie sztabki świetlnej, delikatne ruchy, kontrola reakcji pacjenta, pytanie o dyskomfort. W dobrych gabinetach rutynowo sprawdza się położenie tamponu jeszcze raz, przed wprowadzeniem masy, właśnie w świetle sztabki. Warto też pamiętać o doborze odpowiedniego rozmiaru tamponu do średnicy i kształtu kanału słuchowego, bo nawet najlepsza technika i narzędzie nie pomogą, jeśli tampon jest za mały albo za duży. To wszystko razem składa się na bezpieczne, zgodne z procedurami pobieranie wycisków i później lepiej dopasowane wkładki uszne.
W tym zadaniu łatwo wpaść w pułapkę myślenia, że skoro chodzi o umieszczenie czegoś w kanale usznym, to wystarczy jakiekolwiek narzędzie, które pozwoli „wcisnąć” tampon głębiej. To niestety typowe uproszczenie, które ignoruje anatomię przewodu słuchowego i standardy bezpieczeństwa w otoplastyce. Strzykawka kojarzy się wielu osobom z procedurami w uchu, bo używa się jej np. przy płukaniu przewodu słuchowego z woskowiny w gabinetach lekarskich. Jednak do wprowadzania tamponu przy pobieraniu wycisku strzykawka jest zupełnie nieprzydatna – nie daje kontroli wzrokowej, nie jest przystosowana do precyzyjnego popychania materiału i stwarza ryzyko niekontrolowanego nacisku. Nożyczki z kolei są narzędziem typowo tnącym, używanym do przycinania sznurka tamponu, rurek wentylacyjnych czy elementów wkładki, ale absolutnie nie do manipulacji wewnątrz przewodu słuchowego. Wprowadzanie czegokolwiek ostrego lub półostrego do kanału usznego jest sprzeczne z podstawowymi zasadami BHP w gabinecie protetyki słuchu. Sztywny drut wygląda może na prosty „popychacz”, ale to przykład narzędzia, które daje minimalną kontrolę i maksymalne ryzyko urazu. Brak oświetlenia, brak ergonomicznego kształtu, możliwość przypadkowego uderzenia w błonę bębenkową – to wszystko stoi w sprzeczności z dobrą praktyką. Profesjonalne procedury pobierania odlewu z ucha wymagają narzędzi, które łączą funkcję manipulacji i oświetlenia pola pracy, bo przewód słuchowy jest wąski, zakrzywiony i bardzo wrażliwy. Właśnie dlatego używa się sztabki świetlnej, a nie improwizowanych, ostrych albo sztywnych przedmiotów. Jeśli pojawia się myśl „byle czym to wcisnąć”, to znaczy, że trzeba wrócić do podstaw: bezpieczeństwo pacjenta, pełna kontrola wzrokowa i praca zgodnie z procedurą są ważniejsze niż pozorna wygoda czy przyzwyczajenia.