W tym pytaniu chodzi o badanie, w którym realnie mierzy się czasy przewodzenia impulsu nerwowego wzdłuż drogi słuchowej – właśnie te interwały I–III, III–V, I–V. To są charakterystyczne odstępy czasowe pomiędzy falami w zapisie słuchowych potencjałów wywołanych pnia mózgu (ABR, BERA). Każda fala (I, III, V) odpowiada aktywacji kolejnych struktur drogi słuchowej: fala I – nerw ślimakowy, fala III – jądra w pniu mózgu, fala V – wyższe piętra pnia. Analiza latencji absolutnych i interwałów między falami pozwala ocenić, czy przewodzenie jest prawidłowe, czy np. wydłużone z powodu guza kąta mostowo-móżdżkowego, demielinizacji, ucisku nerwu VIII albo innych patologii ośrodkowej drogi słuchowej. W praktyce klinicznej patrzy się nie tylko na kształt fali V, ale właśnie na interwały I–III, III–V, I–V i porównuje z normami wiekowymi oraz zależnymi od intensywności bodźca. To jest standard postępowania w audiologii i neurologii – zgodnie z dobrymi praktykami ABR wykorzystuje się do diagnostyki nerwiaków nerwu słuchowego, oceny przewodzenia w pniu mózgu, obiektywnej oceny progu słyszenia u niemowląt i osób niesymulujących. Moim zdaniem warto zapamiętać, że jeśli w pytaniu pojawiają się fale oznaczone rzymsko (I, III, V) i interwały między nimi, to prawie na pewno chodzi o ABR, a nie o klasyczne badania audiometryczne przy uchu zewnętrznym czy środkowym.
W tym zadaniu łatwo się pomylić, bo wszystkie wymienione badania kojarzą się z diagnostyką słuchu, ale tylko jedno naprawdę ocenia interwały czasowe pomiędzy falami zapisu. Emisje otoakustyczne to badanie czynności komórek słuchowych zewnętrznych w ślimaku – rejestrujemy odpowiedź akustyczną generowaną przez ucho wewnętrzne na bodziec, ale analizujemy głównie obecność/nieobecność odpowiedzi, poziom w dB SPL, ewentualnie widmo częstotliwości. Nie ma tam fal I, III, V ani pomiaru latencji między nimi, więc nie da się na tej podstawie oceniać przewodzenia w pniu mózgu. Audiometria impedancyjna to z kolei zupełnie inna bajka: mierzy podatność (compliance) układu ucha środkowego, ciśnienie w jamie bębenkowej, odruch strzemiączkowy. Patrzymy na krzywą tympanometryczną, typy A, B, C, poziomy progów odruchów, ale nie na interwały czasowe między falami potencjałów bioelektrycznych. Czas reakcji odruchu nie jest analizowany w milisekundach jako I–III, III–V, I–V, więc mylenie tego z ABR to typowy błąd, gdy ktoś wrzuca wszystkie „obiektywne badania” do jednego worka. Audiometria Bekesy’ego natomiast to badanie nadprogowe, gdzie pacjent śledzi zmieniający się w czasie sygnał i naciska przycisk, a my analizujemy przebieg progu słyszenia w funkcji czasu, różnice między śladem ciągłym i przerywanym. Służy to raczej do różnicowania uszkodzeń ślimakowych i pozaślimakowych, a nie do pomiaru przewodzenia w pniu mózgu. Tutaj też nie ma żadnych fal oznaczanych rzymskimi cyframi, nie liczymy interwałów w milisekundach. Typowym błędem myślowym jest założenie, że każde „zaawansowane” albo „elektroniczne” badanie słuchu dotyczy potencjałów wywołanych. W rzeczywistości tylko słuchowe potencjały wywołane pnia mózgu (ABR) analizują czasy przewodzenia między strukturami nerwowymi (I–III, III–V, I–V) i to one są złotym standardem oceny drogi słuchowej w obrębie pnia mózgu.