Objaw wyrównania głośności (loudness recruitment) jest bardzo charakterystyczny dla ślimakowej lokalizacji niedosłuchu, czyli uszkodzenia w obrębie ucha wewnętrznego, głównie komórek rzęsatych narządu Cortiego. W praktyce oznacza to, że pacjent przy cichych dźwiękach słyszy znacznie gorzej, ale gdy tylko podniesiemy poziom natężenia, głośność „dogania” ucho zdrowe i szybko staje się dla niego tak samo głośna, a nawet za głośna. To nieliniowe odczuwanie przyrostu głośności jest typowe właśnie dla niedosłuchów ślimakowych. W badaniach nadprogowych (np. test SISI, próby głośności, audiometria nadprogowa) wykorzystuje się ten objaw do różnicowania lokalizacji uszkodzenia – zgodnie z klasycznymi standardami audiologii klinicznej, jeśli występuje wyraźne wyrównanie głośności, podejrzewamy uszkodzenie ślimakowe, a nie pozaślimakowe czy ośrodkowe. Moim zdaniem to jedno z bardziej „praktycznych” zjawisk: przy doborze aparatów słuchowych u osób z rekrutacją musimy bardzo ostrożnie ustawiać wzmocnienie i MPO, żeby nie doprowadzić do dyskomfortu głośności, bo pacjent bardzo szybko przechodzi z „za cicho” do „za głośno”. W dobrych praktykach dopasowania aparatów (np. według NAL czy DSL) bierze się pod uwagę właśnie ograniczoną dynamikę słyszenia przy uszkodzeniu ślimakowym. Dodatkowo rekrutacja tłumaczy, czemu osoby z niedosłuchem ślimakowym często narzekają, że aparat niby pomaga w cichych sytuacjach, ale w hałasie „wszystko jest za głośne i męczące”. Z mojego doświadczenia, jak się raz dobrze zrozumie mechanizm wyrównania głośności, dużo łatwiej interpretować wyniki audiometrii i planować rehabilitację słuchową.
Objaw wyrównania głośności jest typowym zjawiskiem audiologicznym, które pomaga nam odróżnić różne typy i lokalizacje niedosłuchu. Jeżeli ktoś wiąże go z ośrodkowym niedosłuchem odbiorczym, to miesza dwie różne rzeczy: zaburzenia na poziomie kory słuchowej lub dróg słuchowych w ośrodkowym układzie nerwowym z uszkodzeniem ślimaka. W niedosłuchach ośrodkowych częściej obserwuje się problemy z rozumieniem mowy, przetwarzaniem bodźców, lateralizacją, a nie typową rekrutację głośności. Testy nadprogowe i klasyczne podręczniki audiologii jasno opisują, że rekrutacja to cecha głównie uszkodzeń ślimakowych, a nie centralnych. Podobnie błędne jest łączenie tego objawu z zaburzeniami funkcji trąbki słuchowej. Trąbka słuchowa odpowiada za wyrównanie ciśnień w uchu środkowym, a jej dysfunkcja prowadzi do podciśnienia w jamie bębenkowej, wysięku, uczucia zatkania, przewodzeniowego typu niedosłuchu. W takich sytuacjach w audiometrii widzimy zwykle przesunięcie progów przewodnictwa powietrznego, charakterystyczne zmiany w tympanometrii (np. krzywa typu C lub B), ale nie klasyczny objaw wyrównania głośności. To zupełnie inny mechanizm patofizjologiczny. Częstym błędem jest też przypisywanie rekrutacji pozaślimakowemu uszkodzeniu słuchu, czyli np. uszkodzeniom nerwu słuchowego lub pnia mózgu. W takich przypadkach częściej mamy do czynienia z tzw. derekrutacją, czyli osłabioną lub nieprawidłową rekrutacją, a pacjent nie odczuwa tak szybkiego narastania głośności. Z punktu widzenia diagnostyki różnicowej jest to wręcz argument przeciwko lokalizacji pozaślimakowej. Jeśli więc w badaniach nadprogowych pojawia się wyraźny objaw wyrównania głośności, zgodnie z dobrą praktyką kliniczną kierujemy się w stronę rozpoznania niedosłuchu ślimakowego, a nie przewodzeniowego, ośrodkowego ani pozaślimakowego. Moim zdaniem warto to sobie mocno poukładać, bo pomyłki na tym etapie prowadzą później do złego doboru aparatów słuchowych i błędnych decyzji rehabilitacyjnych.