Przedwzmacniacz mikrofonu elektretowego w aparacie słuchowym w pierwszej kolejności nie jest tam po to, żeby „robić głośniej”, tylko żeby poprawnie dopasować mikrofon do dalszych stopni układu. Mikrofon elektretowy ma dość wysoką impedancję wyjściową i pracuje na bardzo małych poziomach napięcia, rzędu pojedynczych miliwoltów. Wejście dalszych bloków aparatu (np. przetwornik A/C w procesorze sygnałowym DSP) ma inną, zwykle dużo niższą impedancję wejściową i wymaga sygnału o odpowiednich parametrach. Zadaniem przedwzmacniacza jest więc przede wszystkim transformacja impedancji elektrycznej: z wysokiej impedancji mikrofonu na taką, z jaką dobrze współpracuje elektronika cyfrowa w aparacie. Dzięki temu nie „obciążamy” mikrofonu, nie tracimy czułości i nie wprowadzamy dodatkowych szumów czy zniekształceń wynikających z niedopasowania. W praktyce taki przedwzmacniacz jest często zrealizowany jako mały wzmacniacz operacyjny lub tranzystor w konfiguracji źródłowej/emiterowej, pracujący jako bufor o dużej impedancji wejściowej i niskiej impedancji wyjściowej. Oczywiście po drodze pojawia się też pewne wzmocnienie napięcia, ale w aparatach słuchowych krytyczne jest właśnie dopasowanie impedancyjne, bo od tego zależy pełne wykorzystanie czułości mikrofonu i zachowanie szerokiego pasma przenoszenia. W dobrych praktykach projektowania aparatów słuchowych (i w ogóle urządzeń audio klasy medycznej) przyjmuje się, że stopień wejściowy musi minimalizować wpływ obciążenia na przetwornik, bo każde niepotrzebne straty na tym etapie później trudno skompensować nawet najlepszym algorytmem DSP. Dlatego mówi się, że kluczową funkcją przedwzmacniacza mikrofonu elektretowego jest transformacja impedancji elektrycznej, a dopiero w dalszej kolejności kontrolowane wzmocnienie sygnału i jego przygotowanie do obróbki cyfrowej.
W tym zagadnieniu łatwo się złapać na skrótowym myśleniu, że skoro coś nazywa się „przedwzmacniacz”, to jego głównym i jedynym zadaniem jest po prostu wzmocnienie napięcia sygnału. W klasycznym audio tak często bywa, ale w aparatach słuchowych i przy mikrofonach elektretowych kluczowa jest przede wszystkim kwestia dopasowania impedancji. Mikrofon elektretowy ma stosunkowo wysoką impedancję wyjściową i generuje bardzo małe napięcia. Gdyby podłączyć go bezpośrednio do wejścia kolejnego stopnia o niewłaściwej impedancji, układ zacząłby „ściągać” prąd z mikrofonu, co powoduje spadek poziomu sygnału, zawężenie pasma przenoszenia i wzrost zniekształceń. Przedwzmacniacz pełni tu rolę bufora: od strony mikrofonu prezentuje bardzo dużą impedancję wejściową, a od strony dalszej elektroniki niską impedancję wyjściową. To właśnie jest transformacja impedancji elektrycznej i to jest główna funkcja, o którą chodzi w tym pytaniu. Częste błędne skojarzenie dotyczy wzmocnienia napięcia sygnału. Owszem, przedwzmacniacz zwykle wzmacnia sygnał, ale w aparacie słuchowym realne, precyzyjne wzmocnienie i kształtowanie charakterystyki częstotliwościowej odbywa się głównie w procesorze cyfrowym zgodnie z algorytmami dopasowania (NAL, DSL itd.). Stopień mikrofonowy ma przede wszystkim zapewnić, żeby ten sygnał w ogóle dotarł w dobrej jakości i bez strat wynikających z niedopasowania impedancyjnego. Kolejne nieporozumienie to redukcja sprzężenia zwrotnego. Sprzężenie akustyczne w aparatach słuchowych ogranicza się głównie przez odpowiednie dopasowanie wkładki, algorytmy antysprzężeniowe w DSP, właściwe ustawienie wzmocnień i charakterystyki kierunkowej mikrofonów. Sam przedwzmacniacz mikrofonowy, jako blok elektryczny, nie „gasi” sprzężenia wprost, może co najwyżej nie pogarszać sytuacji przez stabilną pracę i niski poziom szumów. Czasem też pojawia się myśl, że zadaniem tego stopnia jest zmniejszenie zniekształceń nieliniowych. Dobrze zaprojektowany przedwzmacniacz rzeczywiście powinien być możliwie liniowy, ale jego rolą nie jest aktywne „korygowanie” zniekształceń, tylko takie dopasowanie impedancji i poziomu sygnału, żeby kolejne etapy mogły pracować w swoim liniowym zakresie. Moim zdaniem kluczowy błąd w rozumowaniu polega na skupieniu się na słowie „wzmacniacz”, a pominięciu tego, że w technice elektroakustycznej, zwłaszcza w aparatach słuchowych, bardzo często najważniejsza jest właśnie transformacja impedancji między przetwornikiem a resztą toru sygnałowego.