Przed przystąpieniem do pracy nitkę służącą do wykonania frywolitek nawija się na
Nitkę do wykonywania frywolitek przed rozpoczęciem pracy nawija się na czółenko, czyli małe narzędzie służące jednocześnie jako magazyn nitki i element roboczy do formowania węzełków. W technice frywolitkowej czółenko przeprowadza się przez pętle nici, a dzięki jego kształtowi można wygodnie kontrolować naprężenie, długość łuków i równość pikotek. To bardzo ważne, bo frywolitka opiera się na powtarzalnych supełkach, a nierówne napięcie nitki od razu widać w gotowej koronce. Z mojego doświadczenia, dobrze nawinięte czółenko ułatwia pracę bardziej niż się na początku wydaje. Nitka powinna być nawinięta równo, bez plątania i bez zbyt mocnego ściskania, żeby swobodnie się odwijała. W praktyce używa się nici bawełnianych, lnianych albo specjalnych nici koronkarskich, dobranych do grubości wzoru. To jest zgodne z dobrą praktyką rękodzielniczą: narzędzie dobiera się nie przypadkowo, tylko do techniki wykonania i rodzaju nitki.
W frywolitkach kluczowe jest rozpoznanie narzędzia, które bierze udział bezpośrednio w tworzeniu koronki. Cewka i szpulka kojarzą się z nawijaniem nici, więc łatwo wpaść w pułapkę myślenia, że każde narzędzie do przechowywania nitki będzie poprawne. W praktyce jednak cewka występuje głównie przy maszynach do szycia, hafciarkach albo urządzeniach włókienniczych, gdzie nitka ma być podawana mechanicznie. Szpulka też służy do przechowywania lub sprzedaży nici, ale sama nie jest typowym narzędziem roboczym w technice frywolitkowej. Można z niej odwinąć nitkę, jasne, ale nie wykonuje się nią charakterystycznych węzłów i łuków frywolitki. Tarczówka również nie pasuje do tej techniki; nazwa może brzmieć technicznie, ale nie odnosi się do podstawowego wyposażenia osoby wykonującej frywolitki. Typowy błąd polega tu na utożsamieniu „nawijania nitki” z dowolnym nośnikiem nici. A w rękodziele liczy się nie tylko przechowanie materiału, ale też sposób prowadzenia nitki podczas pracy. Czółenko ma odpowiedni kształt, mieści porcję nici i pozwala przesuwać ją przez pętle bez zahaczania. Dzięki temu łatwiej utrzymać jednakowe naprężenie, równy rytm supełków i estetyczny wygląd koronki. Moim zdaniem to jedna z tych rzeczy, które najlepiej zapamiętuje się dopiero po wzięciu narzędzia do ręki, bo wtedy od razu widać, czemu szpulka nie zastąpi czółenka.