Zjawisko termoplastyczności dotyczy włókien
Termoplastyczność dotyczy przede wszystkim włókien syntetycznych, czyli takich, które powstają z polimerów otrzymywanych chemicznie, np. poliestru, poliamidu, poliakrylonitrylu czy polipropylenu. Ich ważną cechą jest to, że pod wpływem podwyższonej temperatury miękną, mogą się odkształcać, a po ochłodzeniu utrwalają nadany kształt. W praktyce ma to duże znaczenie przy prasowaniu, plisowaniu, dekatyzowaniu, stabilizacji wymiarowej albo termicznym utrwalaniu fałd i zakładek. Dlatego wyroby z włókien syntetycznych trzeba obrabiać zgodnie z zaleceniami producenta i symbolami konserwacji, bo zbyt wysoka temperatura może spowodować wybłyszczenie, skurcz, stopienie powierzchni albo trwałe odciśnięcie żelazka. Moim zdaniem to jedna z tych właściwości, które naprawdę warto kojarzyć z praktyką warsztatową: poliester da się ładnie zaprasować, ale też łatwo go uszkodzić, jeśli traktuje się go jak bawełnę. W dobrej praktyce branżowej dobiera się temperaturę, czas działania ciepła i docisk do rodzaju surowca, a przy mieszankach włókien patrzy się na najbardziej wrażliwy składnik.
Termoplastyczności nie należy kojarzyć ogólnie ze wszystkimi włóknami, bo decyduje tutaj budowa chemiczna polimeru i jego zachowanie pod wpływem ciepła. Włókna roślinne, takie jak bawełna, len czy konopie, są zbudowane głównie z celulozy. Celuloza nie topi się w typowy sposób jak tworzywo termoplastyczne, tylko przy zbyt wysokiej temperaturze żółknie, zwęgla się i ulega rozkładowi. Dlatego bawełnę można prasować dość wysoko, ale nie dlatego, że jest termoplastyczna, tylko dlatego że ma inną odporność cieplną. Włókna zwierzęce, na przykład wełna i jedwab, są białkowe. One również nie zachowują się jak klasyczne termoplasty; mogą się przypalać, filcować, tracić sprężystość albo ulegać degradacji. Czasem ktoś myli podatność wełny na formowanie parą z termoplastycznością, ale to nie jest to samo zjawisko. Włókna sztuczne, np. wiskoza czy modal, powstają chemicznie, lecz z naturalnego polimeru celulozowego, więc ich zachowanie jest bliższe włóknom celulozowym niż syntetycznym termoplastom. Wyjątki technologiczne mogą się zdarzać, ale w szkolnej i branżowej klasyfikacji najpewniejsze skojarzenie jest takie: termoplastyczność = włókna syntetyczne. Typowy błąd polega na tym, że słowo sztuczne traktuje się jako synonim syntetyczne. A w włókiennictwie to są różne grupy surowców, i ta różnica ma potem znaczenie przy prasowaniu, wykończaniu oraz kontroli jakości wyrobu.