Prawidłowo – drewno rezonansowe to materiał specjalnie dobierany właśnie do produkcji instrumentów muzycznych. Chodzi o takie fragmenty drewna, które mają bardzo dobre właściwości akustyczne: równomierną budowę, odpowiednią gęstość, sprężystość i kierunkową przewodność dźwięku. Typowym przykładem jest świerk rezonansowy używany na płyty wierzchnie skrzypiec, gitar, fortepianów czy kontrabasów. Z mojego doświadczenia, przy oglądaniu takiego drewna zwraca się uwagę na wąskie, równe słoje roczne, brak sęków, pęknięć i skrętu włókien, bo każda wada może zniekształcać brzmienie i tłumić drgania. W branży przyjmuje się, że dobre drewno rezonansowe powinno być dobrze wysuszone naturalnie, często sezonowane latami, a jego wilgotność robocza utrzymywana na stabilnym poziomie, zwykle w granicach 6–10%. To pozwala uniknąć późniejszych odkształceń pudła rezonansowego. W praktyce stolarz czy lutnik nie wybiera pierwszej lepszej deski, tylko selekcjonuje materiał pod światło, czasem nawet „opukuje” go, żeby ocenić, jak przenosi dźwięk. Jest to więc materiał znacznie bardziej wymagający niż drewno na zwykłe wyroby stolarskie czy budowlane. Moim zdaniem warto zapamiętać, że gdy pojawia się hasło „rezonansowe”, automatycznie myślimy o drganiach, akustyce i właśnie o instrumentach, a nie o typowym wyposażeniu wnętrz czy elementach konstrukcyjnych.
Drewno rezonansowe to dość specyficzna kategoria materiału drzewnego i tu łatwo się pomylić, jeśli kojarzymy je tylko jako „lepsze” albo „ładniejsze” drewno. Kluczowe jest słowo „rezonansowe” – odnosi się ono do zdolności materiału do przenoszenia i wzmacniania drgań akustycznych. Takie drewno dobiera się przede wszystkim z myślą o budowie instrumentów muzycznych i ich elementów rezonansowych, jak płyty wierzchnie, płyty spodnie, belki rezonansowe czy listwy żebrowe. W przypadku wyrobów bednarskich, takich jak beczki na wino, piwo czy kiszonki, wymagania są zupełnie inne. Tam liczy się szczelność, odporność na działanie cieczy, wytrzymałość na obciążenia obwodowe, czasem wpływ drewna na smak i zapach produktu. Bednarz wybiera głównie dąb, czasem inne gatunki liściaste, ale nie z powodu właściwości akustycznych, tylko ze względu na strukturę, garbniki i trwałość. Tutaj rezonans nie ma praktycznie znaczenia użytkowego. Przy sprzęcie sportowym z kolei ważna jest wytrzymałość dynamiczna, odporność na uderzenia i sprężystość w sensie mechanicznym, ale nie akustycznym. Oczywiście kiedyś narty czy kije hokejowe robiło się z drewna, jednak nie wybierano materiału pod kątem brzmienia, tylko odporności na złamanie, masy i elastyczności. To są inne kryteria doboru niż w lutnictwie, gdzie nawet niewielka zmiana gęstości czy układu słojów potrafi wyraźnie zmienić charakter dźwięku. Podobnie z klepką parkietową: tu liczy się twardość, ścieralność, stabilność wymiarowa, walory dekoracyjne, zgodność z normami dotyczącymi podłóg, a nie przewodzenie fal dźwiękowych. Typowy parkiet z dębu, jesionu czy buku nie jest w żaden sposób klasyfikowany jako drewno rezonansowe, bo nie pracuje jako element pudła rezonansowego, tylko jako powierzchnia użytkowa. Częsty błąd myślowy polega na utożsamianiu określenia „rezonansowe” z „wysokiej jakości” lub „szlachetne”. Tymczasem to jest jakość bardzo konkretna: akustyczna, potrzebna głównie przy budowie instrumentów. W stolarce użytkowej, bednarstwie czy przy podłogach stosuje się dobre drewno, ale według zupełnie innych kryteriów technicznych i norm branżowych.