Prawidłowo, pozostałości po gałęziach na powierzchni tarcicy to właśnie sęki. Sęk jest miejscem, gdzie w pniu drzewa wyrastała gałąź, a później została ona obcięta lub odpadła, a pień dalej przyrastał na grubość. Na przetartej desce widzimy to jako okrągłą lub owalną plamę o innym układzie włókien i często innym kolorze niż reszta drewna. Z punktu widzenia technologii drewna sęk to klasyczna wada budowy, ale jednocześnie bardzo charakterystyczna cecha drewna, którą czasem wykorzystuje się dekoracyjnie. W normach jakości tarcicy (np. PN-EN dotyczących sortowania wizualnego) dokładnie określa się dopuszczalne wymiary i liczbę sęków w zależności od klasy drewna. Rozróżnia się sęki zdrowe, zrośnięte, które są mocno związane z otaczającym drewnem, oraz sęki zepsute, czarne, zgnite czy wypadnięte, które osłabiają element i są poważnym problemem konstrukcyjnym. W praktyce stolarskiej przy rozkroju desek planuje się tak ustawienie elementów, żeby sęki nie wypadały w miejscach narażonych na duże obciążenia, na przykład w wąskich listwach, czopach, ościeżnicach czy stopniach schodów. Moim zdaniem to jedna z podstawowych umiejętności – umieć już na etapie oględzin tarcicy ocenić, które sęki są akceptowalne, a które dyskwalifikują materiał do danego zastosowania. W pracach dekoracyjnych, jak blaty rustykalne, fronty w stylu "country" czy elementy wystroju, sęki bywają wręcz pożądane, ale wtedy często się je dodatkowo zabezpiecza żywicą, szpachlą do drewna lub lakierem, żeby nie powstawały pęknięcia i ubytki. Dobrą praktyką jest też unikanie umieszczania dużych sęków na krawędziach elementów, bo tam łatwo mogą się wyłamać przy obróbce mechanicznej lub w trakcie eksploatacji.
W tym pytaniu chodzi o bardzo konkretną rzecz: jak nazywamy ślad po gałęzi widoczny na desce, czyli na tarcicy. Taką pozostałość określa się fachowo jako sęk, jest to klasyczna wada budowy drewna związana bezpośrednio z anatomią pnia. Inne odpowiedzi, choć dotyczą rzeczywiście wad drewna albo zmian jego wyglądu, opisują zupełnie inne zjawiska niż pozostałości po gałęziach. Częsty błąd polega na tym, że wszystko co brzydko wygląda na desce wrzuca się do jednego worka. W praktyce zawodowej trzeba jednak ściśle rozróżniać rodzaje wad, bo inaczej trudno dobrać właściwy materiał i poprawnie go sklasyfikować. Sinizna to nie jest pozostałość po gałęzi, tylko przebarwienie drewna spowodowane działaniem grzybów siniznowych. Zazwyczaj występuje w bielu drewna iglastego, przy niewłaściwym składowaniu lub zbyt wysokiej wilgotności. Drewno zsiniałe ma zmieniony kolor (szaro-niebieskawy, sinawy), ale jego struktura anatomiczna jest zachowana, nie ma tam śladu po odciętej gałęzi. Sinizna sama w sobie głównie pogarsza wygląd i częściowo parametry, lecz to inna kategoria wady niż ślad po gałęzi. Z kolei zbieżystość opisuje kształt pnia, a potem tarcicy – chodzi o to, że drzewo jest grubsze przy nasadzie i cieńsze wyżej. W tarcicy objawia się to zmniejszającą się grubością lub szerokością na długości elementu. Nie jest to punktowa pozostałość po gałęzi, tylko wada kształtu, bardzo ważna np. przy konstrukcjach, ale nie ma nic wspólnego z miejscem wyrastania gałęzi. Przebarwienia natomiast to ogólne określenie na zmiany barwy drewna: od działania światła, metali, chemikaliów, wody czy też procesów biologicznych. To pojęcie bardzo szerokie i niespecyficzne. Może obejmować siniznę, zbrunatnienia, plamy po kontakcie z żelazem, ale wciąż nie opisuje jednoznacznie pozostałości po gałęzi. Z mojego doświadczenia w warsztacie wynika, że kto nie nauczy się odróżniać sęków od innych wad, ten później ma problem z oceną nośności i jakości materiału. Dlatego tak ważne jest precyzyjne nazewnictwo: ślad po gałęzi to sęk, a reszta to osobne, jasno zdefiniowane wady drewna.