Rośliną, pod której uprawę wskazane jest nawożenie obornikiem, jest
Ziemniak jest rośliną, pod którą bardzo często zaleca się stosowanie obornika, bo dobrze wykorzystuje składniki pokarmowe uwalniane z nawozu organicznego i mocno reaguje na poprawę właściwości gleby. Obornik dostarcza nie tylko azotu, fosforu i potasu, ale też materii organicznej, która poprawia strukturę gruzełkowatą, pojemność wodną i aktywność mikroorganizmów glebowych. Przy ziemniaku ma to duże znaczenie, ponieważ bulwy rozwijają się w redlinach i potrzebują gleby przewiewnej, pulchnej, ale jednocześnie utrzymującej wilgoć. W praktyce obornik daje się najczęściej jesienią pod orkę zimową, zwykle w dawce około 25–35 t/ha, zależnie od zasobności gleby i planu nawożenia. Moim zdaniem to jeden z tych przykładów, gdzie widać, że nawożenie to nie tylko NPK na papierze, ale też dbanie o żyzność pola na dłużej. Trzeba pamiętać o dobrych praktykach: równomierne rozrzucenie, szybkie przyoranie, niedopuszczanie do spływu składników do wód i uwzględnienie obornika w bilansie azotu. Ziemniak szczególnie korzysta też z potasu z obornika, bo potas wpływa na gospodarkę wodną roślin i jakość plonu bulw. Dlatego spośród podanych roślin to właśnie ziemniak jest najlepszym wyborem pod bezpośrednie nawożenie obornikiem.
W tym pytaniu łatwo pomylić ogólne znaczenie obornika z tym, pod jaką roślinę najbardziej wskazane jest jego bezpośrednie zastosowanie. Jęczmień, pszenica i żyto są zbożami, a zboża zazwyczaj lepiej wykorzystują działanie następcze obornika, czyli składniki pokarmowe i poprawę gleby w drugim albo trzecim roku po jego przyoraniu. Bezpośrednie podanie dużej dawki obornika pod zboża może prowadzić do zbyt silnego wzrostu wegetatywnego, wylegania łanu, nierównomiernego dojrzewania i czasem pogorszenia parametrów jakościowych ziarna. Szczególnie jęczmień bywa wrażliwy na nadmiar azotu, bo wtedy łatwo rośnie za bujnie, a przy jęczmieniu browarnym może to obniżać wartość technologiczną ziarna. Pszenica ma większe wymagania pokarmowe niż żyto, ale i tak w klasycznym płodozmianie częściej korzysta z resztek składników po roślinach nawożonych obornikiem, a niekoniecznie z dużej świeżej dawki obornika. Żyto jest dość skromne i dobrze radzi sobie na słabszych stanowiskach, więc kierowanie najcenniejszego nawozu organicznego akurat pod nie zwykle nie jest najlepszą praktyką. Typowy błąd myślowy polega na założeniu, że skoro obornik jest dobry dla gleby, to każda roślina powinna dostać go bezpośrednio przed siewem. W agrotechnice liczy się jednak termin mineralizacji, potrzeby pokarmowe gatunku, ryzyko strat azotu i organizacja płodozmianu. Ziemniak ma duże wymagania wobec kultury gleby, korzysta z materii organicznej, potasu i lepszej wilgotności, dlatego w praktyce to właśnie pod ziemniaki najczęściej planuje się nawożenie obornikiem. Z mojego doświadczenia szkolnego to jest klasyczny przykład zasady: obornik dajemy pod rośliny okopowe, a zboża korzystają potem z jego działania następczego.