Prawidłowo wskazujesz na amortyzację i usługi obce jako klasyczne przykłady kosztów według rodzaju. W rachunkowości finansowej, zgodnie z ustawą o rachunkowości i typowym planem kont, koszty według rodzaju ujmuje się na kontach zespołu 4, takich jak: amortyzacja, zużycie materiałów i energii, usługi obce, podatki i opłaty, wynagrodzenia, ubezpieczenia społeczne i inne świadczenia, pozostałe koszty rodzajowe. Kluczowe jest tu słowo „rodzaj” – patrzymy nie na miejsce powstawania kosztu ani na jego związek z produktem, tylko na to, czego koszt dotyczy: np. maszyny (amortyzacja), prądu (energia), firmy transportowej (usługa obca). W praktyce firmy rolniczej czy przetwórczej będzie to np. amortyzacja ciągnika, linii technologicznej, budynków inwentarskich oraz usługi obce typu serwis maszyn, badania laboratoryjne mleka, usługi weterynaryjne, usługi księgowe. Moim zdaniem dobrze jest zapamiętać prosty schemat: najpierw księgujemy koszty według rodzaju, a dopiero potem rozbijamy je na miejsca powstawania kosztów (wydziały, zarząd, sprzedaż) i dalej na kalkulację kosztu jednostkowego produktu. To jest standardowa dobra praktyka w rachunkowości zarządczej i finansowej – najpierw pełny obraz „co zużywamy”, a dopiero później „gdzie” i „do czego” ten koszt przypisać. Dzięki temu można łatwo analizować strukturę kosztów: ile firmy „zjada” amortyzacja, ile usługi obce, ile wynagrodzenia. To potem bardzo pomaga w podejmowaniu decyzji – np. czy bardziej opłaca się zlecać usługę na zewnątrz, czy inwestować we własny sprzęt i zwiększać amortyzację.
W tym pytaniu łatwo pomylić różne klasyfikacje kosztów, bo w praktyce funkcjonują obok siebie trzy główne podejścia: koszty według rodzaju, według funkcji (miejsc powstawania) oraz według sposobu powiązania z produktem. Jeśli ktoś nie rozdziela tych poziomów, to automatycznie wrzuca wszystko do jednego worka i stąd biorą się nieporozumienia. Koszty zarządu i wydziałowe to nie są koszty według rodzaju, tylko koszty według funkcji, czyli według miejsca powstawania. Mówimy tu o kosztach ogólnego zarządu, kosztach wydziałowych, kosztach sprzedaży. W środku tych grup mogą być bardzo różne rodzaje kosztów: wynagrodzenia, amortyzacja, usługi obce, podatki. Czyli to jest inny podział – nie patrzymy na „co zużyliśmy”, tylko „gdzie” ten koszt powstał w strukturze organizacyjnej. Z kolei koszty bezpośrednie i pośrednie to klasyfikacja typowo kalkulacyjna. Odnosi się do tego, czy dany koszt można bezpośrednio przypisać do konkretnego produktu, partii produkcyjnej, usługi. Np. zboże zużyte do produkcji paszy to koszt bezpośredni, a amortyzacja budynku administracyjnego to koszt pośredni. Tu znowu w środku mogą występować różne rodzaje kosztów, ale sama kategoria nie jest rodzajowa, tylko dotyczy sposobu powiązania z obiektem kalkulacji. Pojawia się też pokusa, żeby do kosztów według rodzaju wrzucić „wynagrodzenia i koszty finansowe”. Wynagrodzenia faktycznie są klasycznym kosztem rodzajowym, ale koszty finansowe (np. odsetki od kredytów, różnice kursowe) nie są zaliczane do podstawowych kosztów według rodzaju działalności operacyjnej. W planie kont są one ujmowane odrębnie jako koszty finansowe, a nie jako typowe koszty rodzajowe zużycia czynników produkcji. Typowy błąd myślowy polega na tym, że skoro „też jest kosztem”, to pewnie wchodzi do tej samej grupy. W rachunkowości trzeba jednak pilnować precyzyjnych definicji: koszty według rodzaju to głównie zużycie składników majątku, pracy ludzkiej i usług, a nie wszelkie możliwe obciążenia finansowe przedsiębiorstwa. Dlatego tylko takie pozycje jak amortyzacja i usługi obce idealnie pasują do tej kategorii.