Poprawnie wskazany zestaw elementów marketingu mix to tzw. klasyczne 4P: produkt, cena, dystrybucja i promocja. To jest taki podstawowy „szkielet” myślenia o marketingu w każdej firmie, także w agrobiznesie. Produkt to nie tylko sam fizyczny towar, ale cały pakiet korzyści dla klienta: jakość, opakowanie, marka, serwis posprzedażowy, gwarancja. W praktyce oznacza to np. decyzję, czy sprzedajesz zwykłe ziemniaki luzem, czy zapakowane w markowane worki z informacją o odmianie i zastosowaniu kulinarnym. Cena to drugi kluczowy element – musi uwzględniać koszty, marżę, ceny konkurencji i wrażliwość klienta. W rolnictwie często dochodzą jeszcze wahania sezonowe i umowy kontraktacyjne, ale dalej jest to klasyczny instrument marketingowy. Dystrybucja (place) dotyczy tego, jak produkt trafia do odbiorcy: kanały sprzedaży, pośrednicy, logistyka, sposób dostawy. Moim zdaniem tu jest najwięcej praktycznej roboty: wybór między sprzedażą bezpośrednią, hurtownią, sklepem internetowym czy siecią handlową bardzo mocno wpływa na wyniki. Promocja to cały zestaw działań komunikacyjnych: reklama, sprzedaż osobista, promocje cenowe, udział w targach, social media. W dobrych praktykach zaleca się, żeby wszystkie te cztery elementy były ze sobą spójne – np. produkt premium, wysoka cena, staranna dystrybucja i elegancka, profesjonalna promocja. Właśnie takie holistyczne podejście do 4P jest uznawane za standard w podręcznikach marketingu i w realnym zarządzaniu firmą.
W tym pytaniu łatwo się pomylić, bo część podanych pojęć rzeczywiście jest związana z marketingiem, ale nie wszystkie należą do klasycznego zestawu marketingu mix. W literaturze i w praktyce biznesowej, także w firmach z branży rolno-spożywczej, przyjmuje się model 4P: produkt, cena, dystrybucja (place) i promocja. To jest pewien ustandaryzowany schemat, którego trzymają się zarówno podręczniki, jak i doradcy marketingowi. Pojawiająca się w odpowiedziach jakość jest ważnym kryterium konkurencyjności, ale traktuje się ją jako cechę produktu, a nie osobny element marketingu mix. W ramach „produktu” mieści się m.in. poziom jakości, opakowanie, marka, parametry techniczne, funkcjonalność. Jeżeli ktoś wyodrębnia jakość osobno, to trochę dubluje pojęcia i rozmywa strukturę 4P. Podobny problem jest z reklamą – reklama to tylko jedna z form promocji, obok np. sprzedaży osobistej, promocji sprzedaży, PR czy działań w mediach społecznościowych. Dlatego w poprawnej koncepcji mówi się szerzej o „promocji”, a reklama jest jej częścią, narzędziem w ramach jednego z P. Często spotykanym błędem jest też mieszanie pojęć ekonomicznych z marketingowymi – popyt jest zjawiskiem rynkowym, opisuje zapotrzebowanie na produkt przy danym poziomie ceny, ale nie jest instrumentem, którym firma bezpośrednio zarządza jak ceną czy dystrybucją. Firma może na popyt wpływać, ale nie jest to element marketingu mix w sensie narzędzia, tylko wynik działania wielu czynników. Równie zdradliwe bywa pojęcie marki. Marka, podobnie jak jakość, jest częścią koncepcji produktu – to element tożsamości, identyfikacji na rynku, obietnica dla klienta. Jednak w klasycznym ujęciu nie wyodrębnia się „marki” jako osobnego P, tylko umieszcza ją w obrębie produktu. Typowym błędem myślowym przy tym pytaniu jest branie „ładnie brzmiących” pojęć marketingowych i układanie z nich własnego zestawu, zamiast trzymania się sprawdzonych definicji. Dobra praktyka w nauce marketingu jest taka, żeby najpierw dobrze opanować model 4P, a dopiero potem poznawać jego rozszerzenia, jak 7P czy różne odmiany stosowane w usługach. Trzymanie się tego uporządkowania bardzo ułatwia potem analizę realnych działań firmy na rynku.