Prawidłowo rozpoznano, że opisana sytuacja dotyczy działalności handlowej. Firma nie produkuje środków ochrony roślin, nie świadczy też typowej usługi na rzecz rolnika, tylko zajmuje się obrotem gotowym towarem – kupuje produkty od producenta i sprzedaje je dalej użytkownikom końcowym albo pośrednikom. To jest klasyczna definicja działalności handlowej: pośrednictwo w przepływie dóbr z rynku producenta na rynek odbiorcy, z narzutem marży handlowej jako głównym źródłem zysku. W praktyce w agrobiznesie takie firmy to hurtownie środków ochrony roślin, dystrybutorzy nawozów, pasz, nasion, które mają podpisane umowy dystrybucyjne lub dealerskie z dużymi koncernami. Moim zdaniem warto tu zapamiętać, że kluczowe jest słowo „dystrybucja” – w języku ekonomicznym i w podstawach przedsiębiorczości kojarzymy je przede wszystkim z handlem, czyli z kanałami sprzedaży, logistyką dostaw, obsługą zamówień, ale bez ingerencji w sam proces wytworzenia produktu. Dobra praktyka branżowa mówi, że dystrybutor odpowiada za dostępność towaru na rynku lokalnym, właściwe zatowarowanie, zgodność z przepisami (np. obrót środkami ochrony roślin wymaga odpowiednich uprawnień i ewidencji), doradztwo sprzedażowe i często serwis posprzedażowy, natomiast producent koncentruje się na badaniach, rozwoju i samej produkcji. W wielu podręcznikach do ekonomiki rolnictwa działalność handlowa jest wręcz definiowana przez przykład takich umów dystrybucyjnych: producent → dystrybutor → rolnik. To dokładnie ten przypadek.
W tym zadaniu łatwo pomylić pojęcia, bo w opisie pojawia się znany producent środków ochrony roślin, a firma, o której mowa, działa w agrobiznesie i współpracuje z rolnikami. Wiele osób automatycznie kojarzy to z produkcją albo usługami doradczymi, ale z punktu widzenia klasyfikacji rodzajów działalności gospodarczej liczy się to, co faktycznie robi ta firma. A ona nie wytwarza środków ochrony roślin, tylko je dystrybuuje, czyli obraca gotowym towarem. Działalność produkcyjna występuje wtedy, gdy przedsiębiorstwo przekształca surowce w nowe wyroby – np. zakład chemiczny, który syntetyzuje substancje czynne i wytwarza z nich gotowe środki ochrony roślin, mieszalnia pasz, mleczarnia, przetwórnia warzyw. Tutaj firma ma podpisaną umowę z producentem, więc pełni rolę pośrednika, a nie wytwórcy. To jest bardzo klasyczna pomyłka: widzimy słowo „producent” i odruchowo zaznaczamy „produkcja”, zamiast przeanalizować, kto co robi w łańcuchu wartości. Z kolei działalność usługowa polega na świadczeniu usług, czyli wykonywaniu określonych czynności na rzecz klienta, bez przenoszenia prawa własności do towaru jako głównego elementu transakcji. Usługą byłoby np. doradztwo w zakresie ochrony roślin, usługa oprysku polowego, szkolenia z bezpiecznego stosowania pestycydów, serwis sprzętu opryskowego. W naszym opisie nie ma mowy o świadczeniu usług, tylko o dystrybucji produktów. To, że sprzedawca może dodatkowo doradzać, jak stosować dany preparat, nie zmienia podstawowego charakteru działalności – dalej jest to sprzedaż towarów. Odpowiedź „marketingowa” też bywa myląca, bo dystrybutor często prowadzi akcje promocyjne, ulotki, dni pola, banery w sklepach. Jednak w klasyfikacji rodzajów działalności marketing nie jest osobną podstawową działalnością gospodarczą, tylko funkcją wspierającą sprzedaż i handel. Firma może prowadzić intensywne działania marketingowe, ale jej głównym celem jest obrót towarami i osiąganie marży handlowej, a nie samo „robienie marketingu” jako produktu dla klienta. Podsumowując, kluczem jest rozumienie dystrybucji jako elementu działalności handlowej: zakup towaru od producenta, jego magazynowanie, oferowanie i sprzedaż rolnikom, przy zachowaniu przepisów dotyczących obrotu środkami ochrony roślin. To właśnie dlatego jedyną poprawną odpowiedzią jest działalność handlowa.