Prawidłowo przyjęto, że w zadaniu kluczowe jest przeliczenie zapotrzebowania na surowce wprost proporcjonalnie do planowanej wielkości produkcji. Dane technologiczne mówią jasno: na 1 tonę powideł potrzeba 2 tony śliwek i 0,3 tony cukru. To są tzw. jednostkowe normy zużycia surowców, czyli ile konkretnego składnika przypada na jednostkę gotowego wyrobu. Skoro więc chcemy wyprodukować 25 ton powideł, to zgodnie z zasadą proporcji mnożymy normę przez ilość produkcji: 2 tony śliwek × 25 ton powideł = 50 ton śliwek oraz 0,3 tony cukru × 25 ton powideł = 7,5 tony cukru. Moim zdaniem to jedno z typowych, bardzo praktycznych zadań z planowania produkcji w przetwórstwie rolno‑spożywczym. W realnym zakładzie produkcyjnym takie obliczenia wykonuje się praktycznie codziennie: przy planowaniu kampanii przetwórczej, zamawianiu surowca od sadowników, czy ustalaniu harmonogramu dostaw cukru z cukrowni. Dobra praktyka branżowa mówi, żeby zawsze opierać się na aktualnych normach technologicznych zatwierdzonych przez technologa produkcji, bo one uwzględniają nie tylko sam skład recepturowy, ale też typowe ubytki masy (np. odparowanie wody w czasie gotowania powideł). W tym zadaniu przyjmujemy, że podane wartości 2 t i 0,3 t są już normą „czystą”, więc nie doliczamy żadnych zapasów czy strat. W planowaniu produkcji przetworów owocowych stosuje się często arkusze kalkulacyjne lub specjalne systemy ERP, gdzie wpisuje się planowaną ilość wyrobu gotowego, a system automatycznie wylicza potrzebne ilości surowców na podstawie kart receptur. Tutaj robisz dokładnie to samo, tylko ręcznie: znasz normę na 1 tonę, więc liczysz na 25 ton. Co ważne, prawidłowe wyliczenie 50 ton śliwek i 7,5 tony cukru pozwala uniknąć zarówno niedoborów (braku surowca w trakcie produkcji), jak i nadmiernych zapasów, które generują koszty magazynowania i ryzyko psucia się surowca. W dobrze zarządzanym zakładzie taka dokładność w planowaniu to podstawa technologii produkcji.
W tym zadaniu widać bardzo typowy problem: pomylenie prostych proporcji albo nieuwzględnienie wszystkich danych z treści. Mamy jasno podaną normę technologiczną: na 1 tonę powideł zużywamy 2 tony śliwek i 0,3 tony cukru. To oznacza, że zarówno ilość śliwek, jak i cukru musi rosnąć proporcjonalnie do planowanej ilości wyrobu gotowego. Jeśli ktoś wybiera odpowiedzi, w których pojawia się 25 ton śliwek przy 25 tonach powideł, to w praktyce traktuje tę relację jak 1:1, czyli tak, jakby z 1 tony śliwek powstawała 1 tona powideł. To jest niezgodne z opisem technologii, bo w procesie produkcji powideł następuje silne odparowanie wody i zagęszczenie masy, więc surowca owocowego zawsze jest więcej niż produktu końcowego. Norma 2 t śliwek na 1 t powideł dokładnie to odzwierciedla. Drugi typ błędu dotyczy cukru. Jeśli przyjęta jest ilość 15 ton cukru, to ktoś najpewniej pomnożył 0,3 tony przez 50 ton śliwek, a nie przez 25 ton powideł. To jest klasyczne pomylenie podstawy proporcji: normę zużycia cukru podano na 1 tonę wyrobu gotowego, a nie na 1 tonę surowca. W technologii produkcji zawsze trzeba bardzo uważnie czytać, do czego odnosi się norma – czy do jednostki produktu, czy do jednostki surowca, czy może do partii produkcyjnej. W przeciwnym razie wychodzą właśnie takie zawyżone ilości dodatków. Są też odpowiedzi, które poprawnie odczytują masę cukru (7,5 tony), ale nadal mylą ilość śliwek. To pokazuje, że część obliczeń została zrobiona dobrze, jednak ktoś „zgubił” się przy drugim surowcu. Z mojego doświadczenia wynika, że najbezpieczniejsza metoda to zapisać sobie na kartce proste równanie: ilość surowca = norma jednostkowa × ilość produktu. Osobno dla śliwek i osobno dla cukru. W zakładach przetwórstwa rolno‑spożywczego takie podejście jest standardem – każda receptura ma wyszczególnione normy zużycia, a planista lub technolog zawsze mnoży je przez planowaną wielkość produkcji. Błąd w tych obliczeniach może oznaczać albo brak surowca w środku kampanii, albo niepotrzebne zamrożenie kapitału w nadmiernych zapasach. Dlatego warto wyrobić sobie nawyk dokładnego sprawdzania, do czego odnosi się dana norma technologiczna i czy na pewno mnożymy ją przez właściwą wielkość.