Prawidłowo wskazana odpowiedź „zawiniony” wynika z tego, że kradzież mienia nienależycie zabezpieczonego traktuje się w rachunkowości i gospodarce magazynowej jako niedobór, za który ktoś ponosi odpowiedzialność. Kluczowe jest tu sformułowanie „nienależycie zabezpieczonego”. To oznacza, że przedsiębiorstwo, a konkretnie osoby odpowiedzialne za powierzone mienie (np. magazynier, kierownik zmiany, właściciel), nie dochowały należytej staranności przy zabezpieczeniu zapasów. W praktyce chodzi o sytuacje typu: brak zamknięcia magazynu na klucz, niesprawny monitoring, brak kontroli dostępu, trzymanie wartościowego towaru w miejscu ogólnodostępnym itp. W takich przypadkach w ewidencji inwentaryzacyjnej niedobór nie jest traktowany jako „losowy” ani „niezawiniony”, tylko właśnie jako niedobór zawiniony. Zgodnie z dobrą praktyką rachunkowości, niedobory zawinione ujmuje się inaczej niż naturalne ubytki czy niedobory niezawinione. Zazwyczaj obciąża się nimi osoby materialnie odpowiedzialne lub ujmuje w pozostałe koszty operacyjne, jeżeli nie uda się ustalić sprawcy lub nie ma możliwości wyegzekwowania należności. Moim zdaniem warto zapamiętać prostą zasadę: jeżeli można wykazać, że lepsza organizacja pracy, lepsze zabezpieczenie lub przestrzeganie procedur zapobiegłoby stracie, to najczęściej mówimy o niedoborze zawinionym. W instrukcjach inwentaryzacyjnych firm i w regulaminach odpowiedzialności materialnej zawsze podkreśla się obowiązek właściwego zabezpieczenia mienia – właśnie po to, by w razie kradzieży było jasne, czy jest to skutek zaniedbania, czy zdarzenie całkowicie niezależne. W branży magazynowej i handlowej klasyfikacja niedoborów na zawinione i niezawinione ma bezpośrednie przełożenie na rozliczenie pracowników, kalkulację kosztów, a nawet na ocenę systemu kontroli wewnętrznej w firmie.
Przy tego typu pytaniu najczęstszy problem polega na pomieszaniu pojęć związanych z charakterem niedoboru i przyczyną jego powstania. Jeżeli pojawia się słowo „kradzież”, część osób od razu zakłada, że jest to sytuacja losowa, czyli niezawiniona, bo przecież „złodziej przyszedł z zewnątrz”. Tymczasem w rachunkowości i w gospodarce magazynowej nie patrzy się tylko na to, kto fizycznie zabrał towar, ale przede wszystkim, czy przedsiębiorstwo zapewniło należytą ochronę mienia. Właśnie określenie „nienależycie zabezpieczone” zmienia całkowicie klasyfikację. Jeżeli towar był źle zabezpieczony, pozostawiony bez nadzoru, magazyn był otwarty, brakowało podstawowych zabezpieczeń – uznaje się, że doszło do zaniedbania. A zaniedbanie to typowa podstawa do uznania niedoboru za zawiniony. Traktowanie takiej sytuacji jako niedoboru pozornego też jest nieprawidłowe. Niedobór pozorny to raczej efekt błędów ewidencyjnych, pomyłek w dokumentach, złego oznaczenia jednostek miary czy nieprawidłowego przypisania towaru do kartotek. Wtedy towar fizycznie jest, tylko „na papierze” go brakuje. Przy kradzieży mienia nienależycie zabezpieczonego mamy faktyczny, realny ubytek, a nie pomyłkę w zapisach. Część osób może również kojarzyć każdy ubytek z „ubytkiem naturalnym”, bo coś „zniknęło”. Ubytek naturalny dotyczy jednak zjawisk fizycznych i technologicznych – wysychania, parowania, kruszenia się, rozsypywania, strat przy przeładunku w dopuszczalnych normach. Wynika z właściwości towaru i procesu technologicznego, a nie z działania człowieka o charakterze przestępczym czy z zaniedbań organizacyjnych. Wreszcie zakwalifikowanie tego jako niedobór niezawiniony byłoby możliwe tylko wtedy, gdyby towar był prawidłowo zabezpieczony, procedury zachowane, a mimo to doszło do zdarzenia, którego nie dało się racjonalnie przewidzieć ani mu zapobiec (np. wyjątkowo sprytne włamanie przy pełnym zabezpieczeniu). Tutaj jednak w treści pytania wprost zaznaczono „nienależycie zabezpieczone”, czyli wskazano na błąd lub zaniedbanie po stronie odpowiedzialnych. To jest właśnie fundament, na którym opiera się klasyfikacja takiego niedoboru jako zawinionego.