Prawidłowa odpowiedź to recykling, bo właśnie ten sposób zagospodarowania odpadów najbardziej wpisuje się w ideę gospodarki o obiegu zamkniętym. W recyklingu nie chodzi tylko o „pozbycie się śmieci”, ale o odzyskanie surowca i ponowne wprowadzenie go do procesu produkcyjnego. Dzięki temu oszczędza się zasoby naturalne (np. rudę żelaza, ropę na plastik, drewno na papier) oraz energię potrzebną do wytworzenia nowych materiałów od zera. W praktyce oznacza to realne zmniejszenie emisji CO₂, mniejsze zużycie wody i mniej odpadów trafiających na składowiska. W branżowych standardach ochrony środowiska stosuje się tzw. hierarchię postępowania z odpadami: najpierw zapobieganie powstawaniu odpadów, potem ponowne użycie, następnie recykling, dopiero dalej odzysk energii (np. spalanie) i na końcu unieszkodliwianie. Recykling znajduje się więc bardzo wysoko w tej hierarchii, co potwierdzają zarówno przepisy unijne, jak i krajowe strategie gospodarowania odpadami. W praktyce agrobiznesu recykling to np. oddawanie folii po sianokiszonce do wyspecjalizowanych firm, zwrot opakowań po środkach ochrony roślin do systemów zbiórki, przetwarzanie makulatury, tworzyw sztucznych czy złomu. Moim zdaniem kluczowe jest, że recykling łączy aspekt ekologiczny z ekonomicznym: odpad staje się surowcem, który ma wartość rynkową. Firmy, które dobrze organizują recykling, często obniżają koszty zagospodarowania odpadów i poprawiają swój wizerunek jako podmioty działające zgodnie z dobrymi praktykami środowiskowymi. Coraz częściej też duzi odbiorcy i kontrahenci wymagają udokumentowania poziomów recyklingu, więc znajomość tej zasady to nie tylko teoria, ale bardzo praktyczna sprawa w nowoczesnym przedsiębiorstwie.
W tym pytaniu łatwo wpaść w pułapkę myślenia, że każdy sposób pozbycia się odpadów jest w miarę podobny, byle „zniknęły z oczu”. Tymczasem w ochronie środowiska obowiązuje bardzo wyraźna hierarchia postępowania z odpadami, zapisana zarówno w prawie unijnym, jak i krajowym. Na gorszej pozycji niż recykling znajduje się między innymi spalanie. Spalanie odpadów, nawet w nowoczesnych spalarniach, wiąże się z emisją zanieczyszczeń do powietrza oraz utratą surowca. Owszem, można odzyskać energię cieplną czy elektryczną, ale materiał zostaje nieodwracalnie zniszczony. Z mojego punktu widzenia spalanie można traktować co najwyżej jako rozwiązanie przejściowe dla frakcji, których nie da się ekonomicznie zrecyklingować, a nie jako metodę „najkorzystniejszą dla środowiska”. Pojęcie „utylizacja” bywa używane potocznie jako wszystko, co robimy ze śmieciami, ale technicznie oznacza raczej unieszkodliwianie odpadów, czyli takie postępowanie, żeby nie stanowiły zagrożenia. To może być np. składowanie, stabilizacja, spalanie niebezpiecznych odpadów. Utylizacja nie musi wcale oznaczać odzysku surowca, więc z punktu widzenia ekologii stoi niżej niż recykling. Typowym błędem jest też traktowanie segregacji jako celu samego w sobie. Segregacja to tylko etap przygotowania odpadów do dalszego przetworzenia. Samo posegregowanie śmieci niczego jeszcze nie naprawia w środowisku, jeśli dalej trafią one na składowisko. Segregacja jest bardzo ważna, ale jako narzędzie, które umożliwia efektywny recykling, a nie jako końcowy sposób zagospodarowania. W praktyce dobre systemy gospodarowania odpadami łączą te elementy: najpierw selektywna zbiórka i segregacja, potem maksymalny możliwy recykling, a dopiero resztę kieruje się do spalania z odzyskiem energii lub innych form unieszkodliwiania. Dlatego odpowiedzi sugerujące spalanie, ogólną „utylizację” czy samą segregację pomijają ten kluczowy cel, jakim jest odzysk surowców i ograniczenie zużycia zasobów naturalnych.