Prawidłowo – chodzi o system HACCP. Skrót pochodzi z języka angielskiego: Hazard Analysis and Critical Control Points, czyli analiza zagrożeń i krytyczne punkty kontroli. To dokładnie to, co jest opisane w treści pytania. HACCP to system zapobiegania zagrożeniom zdrowotnym w żywności, a nie tylko zwykła kontrola na końcu linii produkcyjnej. Cała idea polega na tym, żeby wcześniej przewidzieć, gdzie w procesie mogą pojawić się zagrożenia biologiczne (np. bakterie Salmonella, Listeria), chemiczne (pozostałości środków myjących, pestycydy) czy fizyczne (odłamki szkła, metalu), a potem ustalić krytyczne punkty kontroli, w których te zagrożenia da się skutecznie opanować. W praktyce w zakładzie przetwórstwa rolno‑spożywczego są to np. pasteryzacja mleka, obróbka cieplna mięsa, chłodzenie gotowych wyrobów, filtrowanie cieczy czy detekcja metali. Dla każdego krytycznego punktu ustala się parametry krytyczne, np. minimalną temperaturę i czas obróbki cieplnej, maksymalną temperaturę przechowywania, dopuszczalny poziom zanieczyszczeń. Jeśli parametry wyjdą poza normę – uruchamia się działania korygujące, np. zatrzymanie partii, powtórna obróbka, wycofanie z obrotu. Moim zdaniem najważniejsze w HACCP jest to, że wymusza myślenie procesowe i dokumentowanie wszystkiego: są procedury, zapisy z monitoringu, plany weryfikacji. W nowoczesnych zakładach HACCP jest powiązany z innymi systemami jakości, np. ISO 22000 czy BRC, ale fundament zawsze ten sam: analiza zagrożeń i dobrze opisane krytyczne punkty kontroli. Bez tego żadna poważna firma spożywcza nie przejdzie audytu ani kontroli sanitarnej.
W tym pytaniu bardzo łatwo pomylić różne systemy i standardy, bo wszystkie jakoś tam kojarzą się z jakością czy bezpieczeństwem. Kluczowe jest jednak dokładne brzmienie: system zapewnienia bezpieczeństwa zdrowotnego żywności, którego podstawą jest analiza zagrożeń i krytycznych punktów kontroli. To definicja, która bezpośrednio odnosi się do HACCP, a nie do innych skrótów. Częsty błąd polega na wrzucaniu do jednego worka wszystkich skrótów związanych z jakością. Na przykład GHP to Dobra Praktyka Higieniczna. Jest bardzo ważna, bo opisuje zasady utrzymania higieny w zakładzie: czystość pomieszczeń, mycie i dezynfekcję, higienę osobistą pracowników, zabezpieczenie przed szkodnikami, gospodarkę odpadami. Bez GHP HACCP po prostu nie zadziała. Ale GHP nie jest systemem opartym na analizie zagrożeń i krytycznych punktów kontroli, tylko zbiorem ogólnych zasad i procedur higienicznych, takim fundamentem, na którym dopiero buduje się HACCP. Zdarza się też, że uczniowie wybierają różne skróty typu RMP, bo brzmią „branżowo”. W polskich realiach RMP nie jest standardowym oznaczeniem systemu analizy zagrożeń i krytycznych punktów kontroli, więc to raczej skojarzenie intuicyjne niż oparte na wiedzy. Z kolei ISO 9000 to zupełnie inna bajka. To norma dotycząca systemów zarządzania jakością ogólnie, stosowana w różnych branżach, nie tylko w przemyśle spożywczym. Skupia się na organizacji procesów, odpowiedzialnościach, dokumentacji, ciągłym doskonaleniu. Oczywiście, w wielu firmach spożywczych funkcjonuje system zarządzania jakością według ISO 9001 razem z HACCP, ale ISO 9000 nie jest systemem, którego podstawą jest analiza zagrożeń i krytycznych punktów kontroli. Typowy błąd myślowy polega więc na tym, że jak ktoś widzi ISO, to od razu myśli: „to na pewno to, bo to jakiś standard jakości”. A tu trzeba wychwycić słowa kluczowe: zagrożenia i krytyczne punkty kontroli, czyli klasyczny opis HACCP, który jest ściśle powiązany z bezpieczeństwem zdrowotnym żywności, a nie tylko z zarządzaniem jakością w szerokim sensie.