Prawidłowo – kiszenie to klasyczny przykład biologicznej metody utrwalania żywności. Polega na tym, że wykorzystujemy naturalne lub dodane bakterie kwasu mlekowego (tzw. mikroflora fermentacyjna), które w warunkach beztlenowych rozkładają cukry zawarte w surowcu (np. w kapuście, ogórkach) do kwasu mlekowego. Ten kwas obniża pH środowiska, przez co większość niepożądanych drobnoustrojów chorobotwórczych i gnilnych nie ma szans się rozwijać. To jest właśnie istota metody biologicznej – kluczową rolę odgrywają żywe mikroorganizmy i ich metabolity, a nie tylko temperatura czy sól. W praktyce technologii żywności zwraca się uwagę na kilka parametrów: odpowiednie stężenie soli, temperatura fermentacji (zwykle ok. 18–22°C na start), szczelność pojemników, docisk surowca, żeby odciąć tlen. W zakładach przetwórczych często stosuje się tzw. startery kultur bakteryjnych, żeby proces był bardziej przewidywalny i zgodny z normami jakościowymi. Z mojego doświadczenia nawet w małych gospodarstwach, które robią kiszonki na sprzedaż, pilnuje się powtarzalności receptury, bo klienci szybko wyczuwają różnice w smaku i kwasowości. Kiszenie nie tylko utrwala produkt, ale też poprawia jego wartość odżywczą – zwiększa biodostępność niektórych składników, dostarcza naturalnych probiotyków i przedłuża trwałość bez konieczności stosowania wysokich temperatur czy syntetycznych konserwantów. W technologii produkcji żywności uznaje się fermentacje (mlekową, alkoholową itd.) za jedne z najstarszych i najbardziej „naturalnych” metod utrwalania. W podręcznikach i normach branżowych kiszenie jest zawsze wymieniane w grupie biologicznych metod konserwowania, obok np. innych fermentacji, gdzie mikroorganizmy sterują całym procesem. W odróżnieniu od zamrażania, wędzenia czy peklowania, tutaj mikroflora jest naszym sprzymierzeńcem, a nie tylko czymś, co próbujemy zabić lub zahamować.
W tym zadaniu łatwo się pomylić, bo wszystkie wymienione metody faktycznie służą przedłużeniu trwałości żywności. Różnica polega jednak na mechanizmie działania. Pytanie dotyczyło metody biologicznej, czyli takiej, w której kluczową rolę pełnią żywe mikroorganizmy i ich aktywność metaboliczna, a nie tylko warunki fizyczne czy chemiczne. To jest ten haczyk, który często umyka. Peklowanie opiera się przede wszystkim na działaniu soli peklującej, czyli mieszaniny soli kuchennej z azotynami lub azotanami. To metoda chemiczna: jony soli i azotynów hamują rozwój drobnoustrojów, zwłaszcza Clostridium botulinum, a dodatkowo wpływają na barwę i smak mięsa. Owszem, mikroflora też się zmienia, ale nie jest to mechanizm celowego wykorzystania pożytecznych bakterii, tylko raczej ich ograniczania. W dobrych praktykach przetwórstwa mięsnego peklowanie klasyfikuje się jako metodę chemiczną, z wyraźnie określonymi dawkami azotynów wg norm i przepisów. Zamrażanie to typowa metoda fizyczna. Obniżenie temperatury do poziomu, w którym woda w produkcie zamarza, powoduje zahamowanie aktywności enzymatycznej i wzrostu mikroorganizmów. Bakterie zwykle nie są całkowicie zabijane, tylko przechodzą w stan „uśpienia”. Po rozmrożeniu mogą się znowu namnażać, dlatego w standardach HACCP tak mocno podkreśla się właściwe łańcuchy chłodnicze i szybkie mrożenie. Tu nie ma mowy o sterowanym procesie biologicznym, tylko o fizycznym ograniczeniu warunków do życia. Wędzenie z kolei to połączenie działania dymu, ciepła i częściowego wysuszenia powierzchni produktu. Związki chemiczne zawarte w dymie (m.in. fenole, aldehydy) mają właściwości przeciwbakteryjne i przeciwutleniające. Z technologicznego punktu widzenia wędzenie kwalifikuje się jako metoda fizyczno-chemiczna. Celem jest zahamowanie mikroflory, a nie jej kontrolowany rozwój. Dodatkowo chodzi też o nadanie charakterystycznego smaku i aromatu, co opisują zarówno normy branżowe, jak i specyfikacje produktów tradycyjnych. Typowy błąd myślowy polega na tym, że skoro wszystkie te metody „działają na bakterie”, to każda wydaje się biologiczna. Tymczasem w biologicznych metodach utrwalania, jak kiszenie, fermentacja mlekowa czy alkoholowa, to właśnie pożyteczne mikroorganizmy są narzędziem technologii. W pozostałych przypadkach głównym narzędziem jest sól, niska temperatura, dym, czyli czynniki fizyczne lub chemiczne. Dlatego w poprawnej klasyfikacji technologicznej tylko kiszenie pasuje tutaj do kategorii metody biologicznej.