Prawidłowo wskazana operacja to wpływ kredytu krótkoterminowego na rachunek bankowy, bo w tym przypadku rosną jednocześnie aktywa i pasywa, czyli cała suma bilansowa się powiększa. Na rachunku bankowym pojawia się więcej środków pieniężnych (aktywa obrotowe), a jednocześnie przedsiębiorstwo zaciąga zobowiązanie wobec banku (zobowiązania krótkoterminowe w pasywach). Moim zdaniem to jest jedno z najbardziej klasycznych księgowych przykładów operacji zwiększającej sumę bilansową, który dobrze warto mieć „w głowie” na egzaminie i w praktyce. W ujęciu księgowym zapis wygląda typowo: Wn rachunek bankowy, Ma kredyt krótkoterminowy. Obie strony bilansu rosną o tę samą kwotę, więc równanie bilansowe Aktywa = Pasywa dalej się zgadza, tylko suma jest większa. W praktyce firmy często korzystają z takich kredytów obrotowych do finansowania bieżącej działalności: zakupu towarów, surowców, wypłaty wynagrodzeń, opłacenia dostawców. Zgodnie z zasadami rachunkowości i KSR, każda operacja musi być tak ujęta, żeby zachować równowagę bilansową – tu mamy typowe tzw. przekształcenie aktywno‑pasywne zwiększające. W odróżnieniu od spłaty zobowiązań czy regulowania kredytu gotówką, gdzie następuje tylko zamiana jednych pozycji w bilansie na inne, tutaj przedsiębiorstwo faktycznie zwiększa majątek (więcej pieniędzy) kosztem zwiększenia zadłużenia. To też dobra ilustracja, dlaczego wzrost sumy bilansowej nie zawsze oznacza, że firma jest „bogatsza” w sensie ekonomicznym – bo razem z aktywami rosną długi, które trzeba będzie spłacić. W analizie finansowej patrzy się więc nie tylko na wielkość sumy bilansowej, ale też na strukturę źródeł finansowania, wskaźniki zadłużenia i płynności, żeby ocenić, czy takie finansowanie jest bezpieczne i zgodne z dobrymi praktykami zarządzania finansami.
W rachunkowości kluczowe jest rozróżnienie, czy dana operacja tylko przestawia składniki majątku i źródeł finansowania, czy faktycznie powiększa lub zmniejsza sumę bilansową. Tu łatwo o pomyłkę, bo na pierwszy rzut oka każda operacja „coś zmienia” w bilansie, ale nie każda zmiana oznacza wzrost lub spadek jego sumy. Spłata kredytu gotówką to typowy przykład operacji, która zmniejsza zarówno aktywa, jak i pasywa. Schodzą środki pieniężne z kasy lub rachunku bankowego, czyli maleją aktywa, a jednocześnie zmniejsza się zadłużenie wobec banku, więc maleją pasywa. Suma bilansowa się kurczy, bo i majątek, i zobowiązania są mniejsze. Wiele osób myśli: „przecież jest ruch na koncie bankowym, to pewnie bilans rośnie”, ale to właśnie klasyczny błąd – liczy się łączny efekt na obu stronach bilansu. Podobnie sprzedaż towaru za gotówkę, w uproszczonym ujęciu, to najczęściej tylko zamiana jednego składnika aktywów na inny. Zmniejszają się zapasy towarów, rosną środki pieniężne. Aktywa się przestawiają, ale ich łączna wartość może pozostać taka sama, zwłaszcza gdy pomijamy w zadaniu wynik finansowy. W zadaniach testowych na poziomie technikum często zakłada się model, w którym sprzedaż za gotówkę traktujemy jako operację aktywną, czyli bez zmiany sumy bilansowej. Dopiero pełne ujęcie z wynikiem finansowym może wpływać na kapitał własny, ale to bardziej zaawansowany poziom. Spłata zobowiązań wobec dostawcy z rachunku bankowego to z kolei typowa operacja aktywno‑pasywna zmniejszająca. Z jednej strony spadają aktywa (mniej środków pieniężnych w banku), z drugiej strony maleją pasywa (niższe zobowiązania wobec dostawców). To przeciwieństwo zaciągnięcia kredytu. Typowy błąd myślowy polega na tym, że uczniowie utożsamiają „więcej ruchu na koncie bankowym” z „większym bilansem”. Tymczasem dobre praktyki rachunkowości i standardy nauczania mówią jasno: żeby suma bilansowa wzrosła, musi jednocześnie wzrosnąć wartość aktywów i pasywów o tę samą kwotę. Jeżeli coś rośnie kosztem czegoś innego, bez dodatkowego źródła finansowania albo nowego składnika majątku, to mamy tylko przeksięgowanie lub zmniejszenie sumy bilansowej, a nie jej zwiększenie.