Prawidłowo wskazana odpowiedź dobrze oddaje realia organizacji produkcji w przetwórstwie żywności. W tej branży praktycznie zawsze musisz myśleć jednocześnie o trzech rzeczach: sezonowości dostaw surowców krajowych, możliwościach zakupu surowca poza sezonem (np. za granicą) oraz o sezonowości popytu na gotowy produkt. Do tego dochodzi jeszcze kwestia magazynowania surowców i/lub półproduktów. W praktyce wygląda to tak: wiele surowców rolnych (owoce miękkie, warzywa, zboża, mleko o zmiennej wydajności, mięso z określonych cykli produkcyjnych) jest dostępnych w większych ilościach tylko w określonych porach roku. Organizując pracę zakładu, trzeba więc planować dostawy w szczycie sezonu, ale też przewidywać, co się stanie poza sezonem. Dobre przedsiębiorstwa przetwórcze robią analizy rynku surowców – sprawdzają, czy opłaca się kupić nadwyżki w sezonie i je zamrozić, zakonserwować, przechować w kontrolowanej atmosferze, czy lepiej zawrzeć kontrakty importowe na okres, gdy krajowa podaż spada. Jednocześnie normą rynkową jest analiza sezonowości popytu na gotowy produkt. Przykład: przetwórnia produkująca mrożone truskawki wie, że surowiec ma sezon wczesnym latem, ale popyt na mrożonki rośnie zimą. Trzeba więc tak zorganizować procesy technologiczne, zdolności magazynowe (chłodnie, silosy, magazyny wysokiego składowania), harmonogramy pracy i zapasy, żeby to zgrać. W dobrych praktykach planowania produkcji stosuje się prognozy popytu, planowanie zdolności produkcyjnych (capacity planning) oraz analizę łańcucha dostaw, właśnie z uwzględnieniem sezonowości po stronie podaży i popytu. Moim zdaniem to pytanie dobrze pokazuje, że przetwórstwo żywności to nie tylko technologia, ale też logistyka i organizacja. Bez myślenia o magazynowaniu (warunki przechowywania, straty, koszty energii, rotacja zapasów) i o alternatywnych źródłach surowca, zakład bardzo szybko ma przestoje lub produkuje w momentach, gdy rynek nie odbiera towaru. Dlatego pełne, kompleksowe podejście, jakie jest w odpowiedzi nr 4, jest zgodne z tym, co się stosuje w nowoczesnych zakładach przetwórstwa rolno‑spożywczego.
W przetwórstwie żywności jednym z najczęstszych błędów myślowych jest traktowanie sezonowości w sposób wybiórczy albo wręcz jej ignorowanie. Część osób skupia się tylko na surowcu, zakładając, że skoro zbiory są sezonowe, to to jest jedyny kluczowy element. To prowadzi do przekonania, że wystarczy kontrolować sezonowość dostaw surowców, a popyt na gotowy produkt i tak się jakoś „ułoży”. W realnym przedsiębiorstwie takie podejście kończy się tym, że zakład produkuje dużo wtedy, gdy są surowce, ale niekoniecznie wtedy, gdy klienci chcą kupować. Powstają nadmierne zapasy gotowych produktów, wzrastają koszty magazynowania, ryzyko przeterminowania i utraty jakości. Z drugiej strony pojawia się też naiwne założenie, że w przetwórstwie żywności sezonowość w ogóle nie istnieje – ani po stronie podaży surowca, ani po stronie popytu na produkt. To całkowicie sprzeczne z praktyką rynkową. Wystarczy spojrzeć na cykle zbiorów warzyw i owoców, wahania produkcji mleka czy okresy uboju zwierząt. Do tego dochodzą zwyczaje konsumenckie: inne produkty kupuje się chętniej latem (napoje, lody, lekkie produkty), inne zimą (konserwy, mrożonki, dania gotowe). Ignorowanie tego oznacza brak planowania strategicznego, co jest niezgodne z dobrymi praktykami zarządzania produkcją. Kolejna mylna koncepcja to przekonanie, że analiza krajowego rynku surowców nie jest potrzebna, bo „zawsze można kupić za granicą”. W realnym agrobiznesie import jest tylko jednym z narzędzi i bywa ograniczony: kosztami transportu, cłami, barierami sanitarnymi, wymaganiami weterynaryjnymi, a ostatnio także niestabilnością łańcuchów dostaw. Poleganie wyłącznie na imporcie bez rozpoznania lokalnej podaży jest mocno ryzykowne. Profesjonalne zakłady przetwórcze budują relacje z dostawcami krajowymi, zawierają umowy kontraktacyjne z rolnikami, jednocześnie mając alternatywne źródła zagraniczne jako uzupełnienie, a nie automatyczne zastępstwo. Z mojego doświadczenia wynika, że pomijanie któregokolwiek z elementów: sezonowości surowca, sezonowości popytu oraz możliwości magazynowania i pozyskiwania surowców spoza sezonu, prowadzi do poważnych problemów organizacyjnych. Dobre praktyki branżowe mówią wprost o konieczności integrowanego planowania produkcji i logistyki, opartego na analizie rynku, prognozach popytu, harmonogramach dostaw i realnych zdolnościach magazynowych. Odpowiedzi, które zakładają brak sezonowości albo bagatelizują analizę rynku surowców i popytu, są po prostu sprzeczne z tym, jak działają nowoczesne zakłady przetwórstwa rolno‑spożywczego.