Prawidłowo wskazana forma opodatkowania to ryczałt ewidencjonowany, bo w opisie sytuacji pojawia się kluczowa informacja: działalność ma wysoki zysk w stosunku do przychodu, czyli koszty uzyskania przychodu są relatywnie niskie. Moim zdaniem to jest dokładnie ten typ biznesu, gdzie ryczałt „robi robotę”. W ryczałcie nie odlicza się kosztów, tylko płaci się podatek jako określony procent od przychodu, zależnie od rodzaju usługi. Przy usługach naprawy maszyn rolniczych przedsiębiorca często ma dobrą marżę: bierze spore wynagrodzenie za specjalistyczną usługę, a jego koszty to głównie dojazd, podstawowe materiały, czas pracy i ewentualnie narzędzia, które kupuje raz na jakiś czas. Jeżeli koszty są małe, to w zasadach ogólnych podstawa opodatkowania (dochód) i tak byłaby wysoka, więc procentowo zapłaciłby więcej niż przy ryczałcie. Ryczałt jest też prosty w obsłudze: przedsiębiorca prowadzi ewidencję przychodów, nie musi prowadzić pełnej KPiR, nie rozlicza amortyzacji, nie analizuje tak szczegółowo kosztów podatkowych. W praktyce w małych firmach usługowych, zwłaszcza jednoosobowych, to ogromne ułatwienie organizacyjne i oszczędność czasu. Warto też pamiętać, że dobra praktyka jest taka, żeby przed wyborem formy opodatkowania policzyć sobie przykładowy rok: przychód, szacowane koszty, stawkę ryczałtu i porównać z podatkiem na skali albo liniowym. W usługach o wysokiej rentowności, jak specjalistyczne naprawy, ryczałt bardzo często wygrywa, zwłaszcza gdy przedsiębiorca nie ma dużych inwestycji i nie musi na siłę „produkować kosztów”.
W tym zadaniu haczyk tkwi w sformułowaniu, że działalność cechuje się dużym zyskiem w stosunku do przychodu. To jest klasyczna wskazówka, że koszty są relatywnie niskie i właśnie wtedy ryczałt ewidencjonowany zwykle okazuje się najbardziej opłacalny. Wiele osób automatycznie wybiera zasady ogólne, bo kojarzą się one z „domyślną” formą opodatkowania. Rzeczywiście, skala podatkowa daje możliwość rozliczania kosztów, korzystania z ulg, wspólnego rozliczenia z małżonkiem czy kwoty wolnej. Problem w tym, że przy działalności o wysokiej marży te koszty są niewielkie, więc i tak dochód jest wysoki. W efekcie podstawa opodatkowania rośnie i podatek może być wyższy niż przy ryczałcie, gdzie liczy się wyłącznie przychód i ustaloną stawkę procentową. Częstym błędem myślowym jest też mylenie formy opodatkowania z formą prowadzenia księgowości. Ktoś może uznać, że pełna księgowość to „lepsze” czy bardziej profesjonalne rozwiązanie. Tymczasem pełna księgowość to nie jest forma opodatkowania podatkiem dochodowym, tylko system ewidencji księgowej przewidziany głównie dla spółek kapitałowych i większych podmiotów, który służy do sporządzania bilansu, rachunku zysków i strat, rozbudowanej analizy kosztów. Dla małego przedsiębiorcy naprawiającego maszyny rolnicze pełna księgowość byłaby po prostu przerostem formy nad treścią i nie odpowiada w ogóle na pytanie o wybór podatku dochodowego. Z kolei karta podatkowa kojarzy się niektórym jako najprostsza i najtańsza, ale tu też jest haczyk: jest ona dostępna tylko dla ściśle określonych rodzajów działalności i przy spełnieniu szeregu warunków, a stawka podatku jest kwotowa, niezależna od rzeczywistego przychodu. Dla specjalistycznych usług naprawczych, gdzie przychody mogą być nieregularne, ale wysokie, karta podatkowa najczęściej nie jest możliwa do zastosowania albo po prostu nieopłacalna. Dobra praktyka w rachunkowości i podatkach mówi, że wybór formy opodatkowania powinien wynikać z analizy struktury kosztów i poziomu marży. Jeżeli działalność jest kosztowa, z dużymi wydatkami na materiały czy sprzęt, wtedy zasady ogólne albo podatek liniowy mają sens, bo można „wrzucać koszty w koszty” i obniżać dochód. Jeżeli jednak biznes opiera się głównie na pracy własnej, wiedzy i specjalistycznych umiejętnościach, a koszty są ograniczone, to ryczałt ewidencjonowany staje się bardzo racjonalnym, technicznie uzasadnionym wyborem.