Saldo konta „Umorzenie środków trwałych” pokazuje, ile z wartości początkowej środka trwałego zostało już zaliczone w koszty poprzez amortyzację, czyli właśnie wartość dotychczasowego zużycia środków trwałych. To konto ma charakter konta korygującego do konta „Środki trwałe” – nie pokazuje fizycznego zużycia maszyny czy budynku, tylko zużycie w sensie ekonomicznym i księgowym. W praktyce robi się tak, że środek trwały ujmujemy w ewidencji w wartości brutto (początkowej), a na oddzielnym koncie gromadzimy umorzenie, czyli sumę dotychczas naliczonych odpisów amortyzacyjnych. Z mojego doświadczenia w wielu firmach patrzy się właśnie na saldo konta umorzenia, żeby szybko ocenić, jak „stary” jest majątek i ile już kosztów amortyzacji przeszło przez rachunek zysków i strat. Jeżeli np. masz ciągnik o wartości początkowej 200 000 zł i na koncie „Umorzenie środków trwałych” widnieje 80 000 zł, to oznacza, że 80 000 zł zostało już rozliczone w kosztach jako zużycie tego ciągnika. Zgodnie z zasadami rachunkowości i ustawą o rachunkowości, takie ujęcie amortyzacji pozwala zachować współmierność przychodów i kosztów – koszty środka trwałego rozkładają się na wiele okresów, a nie są jednorazowo wrzucane w koszty. Dobra praktyka jest taka, żeby zawsze patrzeć na parę: konto „Środki trwałe” (wartość brutto) oraz „Umorzenie środków trwałych” (dotychczasowe zużycie). Dzięki temu możesz łatwo obliczyć wartość netto: wartość początkowa minus umorzenie. Ale samo saldo konta umorzenia to właśnie suma dotychczasowych odpisów amortyzacyjnych, czyli wartość już rozliczonego zużycia środka trwałego.
W rachunkowości bardzo łatwo pomylić pojęcia: wartość brutto, wartość netto, wartość bieżąca i umorzenie. Konto „Umorzenie środków trwałych” jest kontem korygującym, które gromadzi sumę dokonanych odpisów amortyzacyjnych, a więc pokazuje, ile z wartości początkowej środka trwałego zostało już rozliczone w kosztach jako zużycie ekonomiczne. Typowym błędem jest traktowanie tego salda jako wartości pozostałej do umorzenia. To mylenie pojęć. Wartość pozostała do umorzenia to tak naprawdę różnica między wartością początkową środka trwałego a dotychczasowym umorzeniem, czyli wartość jeszcze niezamortyzowana. Tego nie znajdziemy wprost na żadnym pojedynczym koncie, trzeba to policzyć, zestawiając konto środków trwałych i konto umorzenia. Inne nieporozumienie polega na utożsamianiu salda konta umorzenia z wartością bieżącą środka trwałego. Wartość bieżąca (często mówimy wartość netto bilansowa) to wartość początkowa minus umorzenie, więc jest to wynik działania na dwóch kontach, a nie samo saldo konta „Umorzenie środków trwałych”. Jeśli ktoś patrzy tylko na umorzenie i uważa, że to jest aktualna wartość środka trwałego, to w praktyce zawyża obraz zużycia majątku i może błędnie ocenić sytuację majątkową firmy. Podobnie mylące jest traktowanie umorzenia jako wartości brutto środków trwałych. Wartość brutto to cena nabycia lub koszt wytworzenia środka trwałego, powiększona np. o koszty transportu czy montażu, i jest wykazywana na koncie „Środki trwałe”, a nie na koncie umorzenia. Konto umorzenia działa niejako odwrotnie – zmniejsza wartość brutto do wartości netto. Moim zdaniem większość takich pomyłek wynika z tego, że nazwy są do siebie podobne i brzmią dość technicznie, ale warto zapamiętać prostą zasadę: umorzenie = suma zużycia już zaliczonego w koszty, a nie to, co zostało, i nie wartość bieżąca ani brutto. W prawidłowo prowadzonej księgowości zawsze analizuje się parę kont: „Środki trwałe” i „Umorzenie środków trwałych”, żeby uniknąć takich skrótów myślowych.