Prawidłowo wybrane zostało wędzenie zimne. Temperatura dymu w okolicach 22°C jednoznacznie wskazuje właśnie na ten rodzaj procesu. W klasycznym podziale technologii wędzenia przyjmuje się, że wędzenie zimne prowadzi się w temperaturze mniej więcej od 16 do maksymalnie 22–25°C, czasem nawet niżej, ale ważne jest, żeby nie przekraczać zakresu, w którym zaczyna się wyraźna obróbka cieplna surowca. W takiej temperaturze mięso albo ryby nie są „gotowane” ani pieczone, tylko powoli podsuszane i nasycane związkami chemicznymi z dymu – głównie fenolami i związkami karbonylowymi, które działają konserwująco i nadają charakterystyczny smak oraz aromat. Moim zdaniem dobrze to widać na przykładzie tradycyjnie wędzonych kiełbas suchych czy szynek długo dojrzewających: proces trwa czasem kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt godzin, a produkt końcowy jest sprężysty, wyraźnie podsuszony i ma stosunkowo długą trwałość. W praktyce zakładowej przy wędzeniu zimnym bardzo pilnuje się nie tylko temperatury dymu, ale też jego wilgotności i przepływu – zbyt wysoka temperatura szybko przesuwa proces w stronę wędzenia ciepłego, co zmienia strukturę białek. Zgodnie z dobrą praktyką produkcyjną (GMP) i zasadami HACCP ważne jest też równomierne rozprowadzenie dymu w komorze, aby każdy element partii był poddany podobnym warunkom. Wędzenie zimne stosuje się głównie do wyrobów, które mają być długo przechowywane i często jeszcze później dojrzewają w chłodnych pomieszczeniach, np. tradycyjne szynki wiejskie, boczki, kiełbasy podsuszane czy niektóre ryby (łosoś, pstrąg). W nowoczesnych komorach wędzarniczych parametry te ustawia się automatycznie, ale znajomość typowych zakresów temperatur, takich jak ok. 22°C dla wędzenia zimnego, jest absolutną podstawą pracy technologa przetwórstwa mięsnego.
Temperatura dymu około 22°C jednoznacznie wskazuje na proces wędzenia zimnego, dlatego odpowiedzi sugerujące inne rodzaje wędzenia wynikają najczęściej z mylenia zakresów temperaturowych. W praktyce technologii mięsnej przyjmuje się dość klarowny podział: wędzenie gorące prowadzi się zazwyczaj w temperaturach powyżej 40–50°C, często z etapem dogrzewania lub dopiekania nawet do 80–90°C. W tych warunkach białka ulegają ścinaniu, wyrób jest de facto poddawany obróbce cieplnej, a nie tylko działaniu dymu. Dlatego kojarzenie 22°C z wędzeniem gorącym jest typowym błędem początkujących – wydaje się, że „dym to dym”, a różnica to tylko czas, tymczasem temperatura jest kluczowym parametrem technologicznym. Podobnie jest z wędzeniem ciepłym, które stanowi coś pośredniego między zimnym a gorącym. Prowadzi się je zazwyczaj w przedziale około 30–50°C, w zależności od rodzaju surowca i oczekiwanego efektu. W tej temperaturze zaczynają się już pewne zmiany cieplne w strukturze mięsa, ale nie są tak intensywne jak przy wędzeniu gorącym. Dlatego wartości rzędu 22°C są po prostu zbyt niskie, żeby mówić o wędzeniu ciepłym zgodnie z dobrą praktyką produkcyjną. Odpowiedź „z pieczeniem” odnosi się natomiast do procesu, w którym po etapie wędzenia następuje wyraźna faza pieczenia lub dopiekania, czyli obróbki w wysokiej temperaturze, typowo powyżej 80–90°C w komorze. Stosuje się to np. przy produkcji wędlin parzono‑wędzonych lub wyrobów typu szynka pieczona. Łączenie takiego procesu z temperaturą dymu około 22°C jest sprzeczne z podstawowymi zasadami technologii – w tej temperaturze nie ma mowy o pieczeniu, bo mięso praktycznie nie ulega obróbce cieplnej, a jedynie podsusza się i nasyca dymem. Z mojego doświadczenia wynika, że typowy błąd polega na intuicyjnym ocenianiu procesu: komuś wydaje się, że skoro produkt jest mocno uwędzony, to musiał być w wysokiej temperaturze. Tymczasem tradycyjne wyroby długo wędzone na zimno właśnie dzięki niskiej temperaturze zachowują specyficzną strukturę i aromat. Dlatego tak ważne jest, żeby kojarzyć konkretne zakresy temperatur z nazwą procesu: około 22°C to klasyczne wędzenie zimne, a nie gorące, ciepłe ani z pieczeniem.