Prawidłowo wskazany opis leasingu finansowego dobrze oddaje jego istotę: korzystający używa środka trwałego przez okres zbliżony do jego ekonomicznej (gospodarczej) użyteczności, a suma rat leasingowych pokrywa praktycznie całość wartości przedmiotu plus zysk leasingodawcy. W praktyce oznacza to, że leasing finansowy jest bardzo podobny do zakupu na raty – przedmiot jest „wyeksploatowany” głównie przez jednego użytkownika, a finansujący odzyskuje cały swój nakład już w ramach tej jednej umowy. Moim zdaniem najłatwiej to zobaczyć na przykładzie ciągnika rolniczego albo samochodu dostawczego: umowa leasingu finansowego jest zawierana np. na 5–7 lat, czyli mniej więcej na okres, kiedy sprzęt jest najbardziej sprawny i intensywnie używany w gospodarstwie lub firmie. Raty leasingowe są tak skalkulowane, żeby w tym okresie spłacić praktycznie całą wartość pojazdu plus marżę finansującą. W bilansie korzystającego taki przedmiot zwykle traktuje się jak własny środek trwały – amortyzacja jest po stronie leasingobiorcy, a raty dzielą się na część kapitałową i odsetkową. To jest ważne z punktu widzenia rachunkowości i podatków, bo wpływa na koszty uzyskania przychodu i strukturę majątku firmy. W standardach rachunkowości (np. MSSF/IFRS czy krajowe standardy) leasing finansowy wiąże się właśnie z przeniesieniem zasadniczo całego ryzyka i pożytków z tytułu posiadania środka trwałego na korzystającego. W praktyce agrobiznesu oznacza to, że jeśli rolnik bierze kombajn w leasing finansowy, to traktuje go jak swoją maszynę: planuje jego eksploatację na większość okresu życia technicznego, liczy koszty paliwa, serwisu, amortyzacji, a po zakończeniu umowy zazwyczaj wykup jest już symboliczny albo mocno obniżony. Takie rozwiązanie jest dobrą praktyką wtedy, gdy firma chce na stałe związać się z danym środkiem trwałym i wykorzystać go maksymalnie w swoim cyklu produkcyjnym.
Wokół leasingu finansowego krąży sporo nieporozumień, głównie przez mieszanie go z leasingiem operacyjnym albo ze zwykłym kredytem ratalnym. Jedno z częstych błędnych założeń to przekonanie, że użytkownik zawsze musi wykupić przedmiot leasingu po zakończeniu umowy. W praktyce w większości umów faktycznie jest przewidziany wykup, często po wartości końcowej mocno zbliżonej do zera, ale nie jest to prawna „konieczność” w każdej konstrukcji leasingu finansowego. Kluczowe są tu ekonomiczne cechy umowy: czas trwania zbliżony do okresu gospodarczej używalności oraz to, że suma rat pokrywa całość nakładów i zysk leasingodawcy, a nie sam obowiązkowy wykup. Inne nieporozumienie dotyczy możliwości używania tego samego przedmiotu przez kilku kolejnych leasingobiorców przy jednoczesnym założeniu, że pełne nakłady i zysk są pokryte już w pierwszej umowie. Taki opis pasuje raczej do leasingu operacyjnego, gdzie finansujący zakłada, że po zakończeniu jednej umowy będzie dalej wynajmował ten sam środek trwały kolejnym klientom, a koszt jego nabycia rozkłada się na kilka cykli użytkowania. W leasingu finansowym jest odwrotnie: zasadniczo cały koszt i marża są skalkulowane w jednej umowie, więc nie ma ekonomicznego sensu, żeby ten sam przedmiot był standardowo „obracany” pomiędzy wieloma leasingobiorcami. Mylenie tych dwóch typów leasingu prowadzi potem do błędnych wniosków przy planowaniu amortyzacji, struktury kosztów czy podatków. Pojawia się też koncepcja, że raty leasingowe nie pokrywają całości nakładów, a zysk leasingodawcy wynika dopiero ze sprzedaży dodatkowych świadczeń. To jest raczej wizja marketingowa niż opis standardowej konstrukcji finansowej. W dobrze skonstruowanej umowie leasingu finansowego model biznesowy leasingodawcy opiera się na tym, że suma wszystkich rat (plus ewentualna opłata wstępna i wykup) w pełni pokrywa koszt zakupu środka trwałego, koszty finansowania oraz zakładaną marżę. Dodatkowe usługi, jak serwis, ubezpieczenie, assistance, mogą oczywiście generować dodatkowy przychód, ale nie są podstawą do „uratowania” rentowności transakcji. Typowy błąd myślowy polega na patrzeniu na leasing jak na zwykły wynajem krótkoterminowy albo jak na abonament z usługami dodatkowymi. Tymczasem w rachunkowości i w praktyce finansowania przedsiębiorstw leasing finansowy jest traktowany bardziej jak forma kredytowania zakupu środka trwałego, z pełnym przeniesieniem ryzyka i korzyści z użytkowania na leasingobiorcę w okresie zbliżonym do całego ekonomicznego życia tego składnika majątku.