Prawidłowo wskazana kategoria „straty niezawinione” oznacza, że szkoda powstała bez winy pracowników czy kierownictwa magazynu, a wynikała z nagłego, losowego zdarzenia – w tym przypadku pożaru spowodowanego zwarciem instalacji elektrycznej. W rachunkowości i w praktyce magazynowej rozróżnia się straty zawinione i niezawinione właśnie po to, żeby prawidłowo je rozliczać i wyciągać wnioski organizacyjne. Straty niezawinione to takie, których przy zachowaniu normalnej staranności nie dało się uniknąć. Typowe przykłady to pożar od zwarcia, zalanie magazynu wskutek nagłej awarii instalacji wodnej, uszkodzenia towaru przy klęskach żywiołowych. Z mojego doświadczenia w firmach handlowych takie straty często są pokrywane z ubezpieczenia majątkowego, a w księgach trafiają w ciężar pozostałych kosztów operacyjnych lub strat nadzwyczajnych – zależnie od przyjętej polityki rachunkowości i przepisów. Dobra praktyka branżowa wymaga, żeby każdą taką stratę dobrze udokumentować: protokołem szkody, notatką służbową, opinią rzeczoznawcy, dokumentami z ubezpieczalni. W czasie inwentaryzacji zespół spisowy kwalifikuje niedobory i uszkodzenia towarów właśnie do zawinionych lub niezawinionych, bo od tego zależy, czy obciąża się pracownika, czy koszty przedsiębiorstwa. W tym zadaniu pożar wywołany zwarciem instalacji elektrycznej jest typowym zdarzeniem losowym, leżącym poza normalnym wpływem magazyniera czy sprzedawcy, więc prawidłowo uznaje się te straty za niezawinione. W praktyce warto też po takim zdarzeniu przeanalizować zabezpieczenia przeciwpożarowe, przeglądy instalacji i procedury BHP, ale to już bardziej kwestia zarządzania ryzykiem niż samej kwalifikacji księgowej.
W tym zadaniu kluczowe jest poprawne zrozumienie, co w praktyce rachunkowo-magazynowej oznaczają określenia: straty naturalne, zawinione, niezawinione i systematyczne. To są pojęcia, które potem pojawiają się przy inwentaryzacji, rozliczaniu magazynu i analizie kosztów. Jeśli pożar powstał w wyniku zwarcia instalacji elektrycznej, to mamy do czynienia ze zdarzeniem losowym, nagłym, niezależnym od normalnych czynności pracowników magazynu. Błąd myślowy często polega na tym, że skoro w firmie „coś się spaliło”, to ktoś musiał zawinić. Tymczasem straty zawinione to takie, które wynikają z niedbalstwa, naruszenia instrukcji, złej organizacji pracy, np. zniszczenie towaru przez niewłaściwe składowanie, brak zabezpieczenia przed kradzieżą czy używanie uszkodzonych wózków mimo zakazu. W takiej sytuacji można szukać konkretnego winnego i obciążyć go materialnie, oczywiście zgodnie z przepisami prawa pracy. Straty naturalne bywają mylone z każdą „niechcianą” stratą. W terminologii branżowej chodzi jednak o ubytki mieszczące się w normach technologicznych lub magazynowych, np. ubytek masy ziarna przez wysychanie, parowanie, rozsypywanie w dopuszczalnych granicach. Są one przewidywalne i zwykle uwzględnione w normach zużycia czy instrukcjach magazynowych. Pożar od zwarcia instalacji nie jest ani naturalny, ani systematyczny, bo nie stanowi normalnego, powtarzalnego elementu procesu. Określenie „systematyczne” sugeruje straty regularne, powtarzające się, związane np. z technologią produkcji albo specyfiką obrotu towarowego, które można ująć w planie kosztów czy normach. Typowym błędem jest wrzucanie wszelkich strat do „systematycznych”, bo pojawiają się co jakiś czas w firmie, ale z punktu widzenia rachunkowości liczy się przyczyna, a nie to, że firma ma co roku jakąś awarię. W opisywanej sytuacji, przy prawidłowo eksploatowanej instalacji, pożar jest zdarzeniem losowym i takie straty kwalifikuje się jako niezawinione, które obciążają koszty działalności, a często są dochodzone z polisy ubezpieczeniowej. To jest zgodne z dobrą praktyką inwentaryzacyjną i zasadami rachunkowości, gdzie wynik finansowy nie powinien być zniekształcany błędnym przypisywaniem winy pracownikom lub niewłaściwą kwalifikacją niedoborów.