Prawidłowo – wartości niematerialne i prawne są elementem aktywów trwałych w bilansie. W rachunkowości przyjmuje się, że aktywa trwałe to składniki majątku, które będą wykorzystywane w działalności dłużej niż 12 miesięcy i przynoszą jednostce korzyści ekonomiczne w dłuższym okresie. Do tej grupy oprócz środków trwałych (np. budynki, maszyny) zalicza się właśnie wartości niematerialne i prawne, czyli m.in. licencje, patenty, oprogramowanie komputerowe, prawa autorskie, znaki towarowe, know-how, koncesje. Nie mają one postaci fizycznej, ale mają konkretną wartość dla firmy i są ujęte w ewidencji księgowej zgodnie z ustawą o rachunkowości oraz Krajowymi Standardami Rachunkowości. Moim zdaniem dobrze jest zapamiętać prostą zasadę: jeśli jest to prawo lub licencja wykorzystywana w firmie przez kilka lat, to prawie na pewno wyląduje w bilansie w pozycji „wartości niematerialne i prawne” w grupie aktywów trwałych. W praktyce np. zakup programu do zarządzania gospodarstwem rolnym na 5 lat, licencja na specjalistyczne oprogramowanie do projektowania, czy prawo do korzystania z technologii przetwórstwa – to wszystko będzie amortyzowane przez kilka lat, podobnie jak maszyny. Dobre praktyki rachunkowe wymagają, żeby takie składniki były systematycznie amortyzowane, czyli ich wartość jest stopniowo zaliczana w koszty w kolejnych latach użytkowania. Dzięki temu bilans lepiej odzwierciedla faktyczny stan majątku przedsiębiorstwa, a wynik finansowy nie jest sztucznie zniekształcony przez jednorazowe ujęcie dużego wydatku. W wielu firmach, także w agrobiznesie, wartości niematerialne i prawne potrafią być bardzo istotnym elementem majątku – szczególnie tam, gdzie duże znaczenie mają technologie, receptury, oprogramowanie czy specjalistyczne licencje.
Wartości niematerialne i prawne bardzo łatwo pomylić z innymi elementami bilansu, bo nie mają fizycznej postaci i intuicyjnie nie kojarzą się z „majątkiem” tak jak np. ciągnik czy hala produkcyjna. Rachunkowość jednak patrzy na nie właśnie jak na majątek trwały, bo generują korzyści ekonomiczne przez dłuższy czas. Błąd polega często na tym, że ktoś wrzuca je do kapitałów lub do aktywów obrotowych tylko dlatego, że „to nie jest rzecz”. Tymczasem kapitały obce to zobowiązania, czyli długi przedsiębiorstwa wobec banków, dostawców, ZUS, urzędu skarbowego itp. Licencja na program, patent czy znak towarowy nie są długiem, tylko prawem, które firma posiada i z którego korzysta, więc nie mogą być kapitałem obcym. Podobnie kapitały własne to źródła finansowania majątku: kapitał zakładowy, zapasowy, niepodzielony zysk. To nie są konkretne składniki majątku, tylko informacja, skąd wzięły się środki na sfinansowanie aktywów. Wartość niematerialna i prawna jest natomiast tym, co zostało za te środki kupione. Mylenie kapitałów z aktywami to jeden z częstszych błędów początkujących – bo w bilansie wszystko wygląda „jak jedna lista liczb”, a jednak funkcja tych pozycji jest zupełnie inna. Z kolei zaklasyfikowanie wartości niematerialnych i prawnych do aktywów obrotowych wynika zwykle z myślenia: „to nie jest maszyna, więc pewnie obrotowe”. Aktywa obrotowe to jednak składniki przeznaczone do zużycia lub sprzedaży w ciągu 12 miesięcy, np. zapasy, należności, środki pieniężne. Licencja na 3–5 lat użytkowania, prawo do technologii czy oprogramowanie używane przez kilka lat nie spełniają tej definicji. Z mojego doświadczenia dobrze jest zawsze zadać sobie pytanie: czy ta wartość będzie służyła firmie dłużej niż rok i nie ma postaci rzeczowej? Jeśli tak, to w bilansie szukamy jej w aktywach trwałych, w pozycji wartości niematerialne i prawne, a nie w kapitałach czy aktywach obrotowych.