Poprawnie – własnym źródłem finansowania spółki akcyjnej jest emisja akcji. Chodzi o tzw. finansowanie kapitałem własnym, czyli takim, który pochodzi od właścicieli spółki, a nie od banku czy instytucji finansowej. W spółce akcyjnej właścicielami są akcjonariusze, a ich wkład to kapitał zakładowy podzielony na akcje. Gdy spółka emituje nowe akcje, sprzedaje je inwestorom i w zamian otrzymuje środki pieniężne, które powiększają kapitały własne, a nie zadłużenie. Moim zdaniem to jeden z kluczowych tematów w finansach przedsiębiorstw, bo ładnie pokazuje różnicę między długiem a kapitałem własnym. Emisja akcji nie generuje obowiązku zwrotu środków w określonym terminie, tak jak kredyt bankowy, i nie trzeba płacić odsetek. Z punktu widzenia bilansu emisja akcji zwiększa po stronie pasywów kapitał własny (kapitał zakładowy, ewentualnie agio), a po stronie aktywów najczęściej środki pieniężne. W praktyce spółki akcyjne korzystają z emisji akcji przy dużych projektach inwestycyjnych, wejściu na giełdę (IPO), czy przy podwyższaniu kapitału w celu poprawy struktury finansowania. Standardem dobrych praktyk jest takie planowanie emisji, żeby nie rozwodnić nadmiernie udziału dotychczasowych akcjonariuszy i jednocześnie zapewnić spółce stabilne finansowanie długoterminowe. W odróżnieniu od leasingu, faktoringu czy kredytu bankowego, emisja akcji wzmacnia „poduszkę bezpieczeństwa” firmy, bo zwiększa kapitał własny, który jest traktowany jako baza bezpieczeństwa finansowego w analizie wskaźnikowej.
W tym pytaniu łatwo się pomylić, bo wszystkie podane formy kojarzą się z finansami przedsiębiorstwa, ale nie wszystkie są jego własnym źródłem finansowania. Kluczowe jest rozróżnienie między kapitałem własnym a obcym. Własne źródła finansowania to takie, które zwiększają kapitał właścicielski spółki, czyli kapitał zakładowy, zapasowy, zyski zatrzymane. W spółce akcyjnej takim typowym własnym źródłem jest właśnie emisja akcji, bo pieniądze wpłacane przez akcjonariuszy stają się częścią kapitałów własnych, a spółka nie ma obowiązku ich zwrotu w określonym terminie. Leasing bywa mylący, bo w praktyce przedsiębiorstwa często finansują nim środki trwałe: maszyny, pojazdy, linie technologiczne. Jednak leasing to forma finansowania obcego – jest to umowa cywilnoprawna, w której leasingodawca oddaje w używanie środek trwały w zamian za opłaty leasingowe. W bilansie (zależnie od rodzaju leasingu) pojawia się zobowiązanie lub koszt, ale nie rośnie kapitał własny. Podobnie faktoring dotyczy finansowania należności, czyli wcześniejszego uzyskania gotówki z nieopłaconych jeszcze faktur sprzedażowych. To narzędzie zarządzania płynnością, a nie źródło kapitału własnego. Faktoring może generować zobowiązanie wobec faktora lub zmniejszać wartość należności, ale nie powiększa udziału właścicieli w majątku spółki. Kredyt bankowy to już klasyczny przykład kapitału obcego. Bank udostępnia środki, które trzeba zwrócić wraz z odsetkami, w określonym terminie i na określonych warunkach. W bilansie pojawia się zobowiązanie kredytowe, co zwiększa zadłużenie przedsiębiorstwa i wpływa na wskaźniki takie jak debt/equity. Typowym błędem myślowym jest wrzucanie do jednego worka wszystkiego, co „daje pieniądze firmie”. Tymczasem z punktu widzenia rachunkowości i finansów trzeba zawsze pytać: czy te środki zwiększają kapitał własny, czy tworzą zobowiązanie do zwrotu. Własnym źródłem finansowania spółki akcyjnej jest tylko to pierwsze, dlatego poprawna jest emisja akcji, a nie leasing, faktoring ani kredyt.