Miernik 2 to właściwy przyrząd do testowania okablowania strukturalnego, bo jest to tester kwalifikacyjny do sieci LAN, np. przewodów miedzianych zakończonych złączami RJ-45. Takim urządzeniem sprawdza się nie tylko, czy żyły mają ciągłość, ale też czy pary są poprawnie ułożone, czy nie ma zamiany żył, zwarcia, przerwy, odwrócenia pary albo tzw. split pair, czyli rozdzielenia żył z różnych par. W praktyce to bardzo ważne, bo kabel może „dzwonić” zwykłym miernikiem jako dobry, a sieć 1 Gb/s i tak będzie działać słabo albo wcale. Tester tego typu potrafi też ocenić długość toru, zgodność z usługami 10BASE-T, 100BASE-TX, 1000BASE-T, często także VoIP, oraz wskazać odległość do uszkodzenia metodą reflektometryczną. Przy odbiorach instalacji warto odnosić się do norm i dobrych praktyk, np. ISO/IEC 11801, PN-EN 50173, PN-EN 50174 oraz TIA-568. Moim zdaniem to jest właśnie różnica między „sprawdzeniem kabelka” a sensowną diagnostyką instalacji strukturalnej. Do pełnej certyfikacji kategorii 5e, 6 czy 6A używa się jeszcze bardziej zaawansowanych certyfikatorów, ale z pokazanych przyrządów tylko miernik 2 jest przeznaczony konkretnie do takiej pracy przy okablowaniu sieciowym.
Przy wyborze przyrządu do sprawdzania okablowania strukturalnego łatwo pomylić ogólne mierniki elektryczne z testerami sieciowymi. Zwykły multimetr cyfrowy nadaje się do pomiaru napięcia, rezystancji, prądu czy ciągłości obwodu, ale nie oceni jakości toru transmisyjnego Ethernet. Może pokazać, że między dwoma końcami przewodu jest przejście, a mimo to instalacja będzie miała zbyt duże przesłuchy, błędnie skręcone pary albo uszkodzenie widoczne dopiero przy transmisji danych. To taki typowy błąd: skoro przewód przewodzi, to wydaje się, że wszystko jest dobrze. No niestety, w sieciach komputerowych to za mało. Miernik rezystancji izolacji służy głównie do badania izolacji przewodów i instalacji elektrycznych napięciem probierczym, np. 250 V, 500 V lub 1000 V. W okablowaniu teleinformatycznym jego użycie bez potrzeby może być wręcz ryzykowne, szczególnie gdy gdzieś podłączone są urządzenia aktywne. Miernik cęgowy z kolei jest świetny do pomiaru prądu bez rozpinania obwodu, na przykład w rozdzielnicy, ale nie sprawdzi mapy połączeń RJ-45, długości par ani parametrów transmisyjnych. Do okablowania strukturalnego potrzebny jest tester kabli sieciowych, najlepiej zgodny z praktykami wynikającymi z ISO/IEC 11801, PN-EN 50173 i TIA-568. Taki przyrząd bada tor jako medium transmisyjne, a nie tylko jako kawałek miedzi. Z mojego doświadczenia, właśnie tu najczęściej wychodzą problemy po zarobieniu keystonów albo patch panelu: pary są niby podłączone, ale nie tak jak trzeba.