Poprawnie wskazana została sytuacja „prawidłowego zakrętu” i to jest dokładnie to, o co chodzi przy tzw. błędzie północnym (northerly turning error) busoli magnetycznej. Ten błąd wynika z konstrukcji samej busoli: magnes jest zawieszony na pływaku, który ma określoną bezwładność i znajduje się w ziemskim polu magnetycznym, które nie jest poziome, tylko nachylone (inklinacja magnetyczna). W rejonach o większej szerokości geograficznej wektor ziemskiego pola magnetycznego jest mocno „w dół”, więc pływak z magnesem zachowuje się trochę jak wahadło. Podczas zakrętu, szczególnie przy stałym przechyleniu i ustalonej prędkości, działają siły odśrodkowe i grawitacja, a układ dąży do pewnej równowagi. To powoduje, że magnes nie ustawia się idealnie w osi pola magnetycznego, tylko z pewnym opóźnieniem i odchyleniem. W praktyce pilot obserwuje to tak, że podczas zakręcania z kursu południowego busola reaguje „za szybko”, a z kursu północnego „z opóźnieniem”. Stąd angielska zasada ANDS: Accelerate North, Decelerate South oraz korekty przy zakrętach na kursy północne i południowe. Dobre praktyki szkoleniowe (np. wg EASA czy FAA) mówią wprost: przy zakrętach na busoli trzeba brać poprawkę na szerokość geograficzną i charakterystyczne błędy północno-południowe, szczególnie w nawigacji według przyrządów i przy braku innych systemów (VOR, GPS). Moim zdaniem, w realnej eksploatacji ma to duże znaczenie w małym lotnictwie, gdzie klasyczna busola magnetyczna bywa ostatnim odniesieniem kierunku po awarii zasilania. Dlatego rozumienie, że błąd północny ujawnia się głównie w prawidłowym, ustalonym zakręcie, a jego wielkość rośnie wraz z szerokością geograficzną, jest bardzo praktyczną wiedzą, nie tylko teorią pod test.
W tym zagadnieniu kluczowe jest zrozumienie, że błąd północny busoli magnetycznej jest związany z zakrętem wykonywanym przy stałym przechyleniu i z faktem, że ziemskie pole magnetyczne jest nachylone pod pewnym kątem do poziomu. Wiele osób intuicyjnie kojarzy błąd busoli z każdym manewrem, w którym samolot „nie leci prosto i poziomo”, stąd mylne łączenie go z wznoszeniem, pochyleniem czy samym faktem lotu na północ. To takie myślenie na zasadzie: skoro nazywa się „błąd północny”, to pewnie pojawia się przy locie na kursie północnym. Tymczasem nazwa odnosi się do tego, jak busola zachowuje się przy zakrętach na kierunki północ-południe, a nie do prostoliniowego lotu w tych kierunkach. Podczas lotu na kursie północnym, ale bez zakrętu, busola oczywiście dalej ma swoje typowe błędy (dewiacja, deklinacja, drobne zakłócenia), natomiast specyficzny błąd północno-południowy ujawnia się dopiero przy zmianie kursu, kiedy układ magnes–pływak jest „przeciągany” przez siły odśrodkowe. Podobnie w locie z pochyleniem (pitch, nos w górę lub dół) albo w zwykłym locie wznoszącym: tu pojawia się przede wszystkim tzw. błąd przyspieszeniowy (accelerating error) oraz ogólna niestabilność wskazań, ale nie klasyczny błąd północny zależny od szerokości geograficznej. Te manewry zmieniają rozkład przyspieszeń w kabinie i przez to wpływają na busolę, jednak mechanizm jest inny niż w ustalonym zakręcie. Typowy błąd myślowy polega na wrzuceniu wszystkich zjawisk do jednego worka: „jak coś się rusza i przechyla, to busola się myli tak samo”. W rzeczywistości przyrządy magnetyczne są bardzo wrażliwe na kierunek i rodzaj przyspieszeń. Standardy szkolenia lotniczego, zarówno w technikum, jak i w ośrodkach ATO, rozdzielają wyraźnie: błąd przyspieszeniowy (związany z ruchem wzdłużnym) oraz błąd północny (związany z zakrętem i szerokością geograficzną). Z mojego doświadczenia dobrze jest sobie w głowie zapisać prostą zasadę: jeśli analizujemy wpływ szerokości geograficznej na busolę, myślimy głównie o zachowaniu w zakręcie, a nie o samym fakcie wznoszenia czy locie na konkretny kurs. Takie podejście porządkuje temat i ułatwia później interpretację wskazań w praktyce.