Mostek Wheatstone’a kojarzy się głównie z pomiarem rezystancji, ale w praktyce metrologii elektrycznej jest też klasyczną bazą do dokładnych pomiarów innych wielkości, w tym pojemności kondensatorów – oczywiście po odpowiednim „uzbrojeniu” go w elementy AC. Kluczowa idea jest taka: mostek porównuje nieznany element (tu: kondensator) z elementem wzorcowym o znanej wartości. Gdy mostek jest w stanie równowagi (brak napięcia między przekątnymi), z równań mostka można bardzo precyzyjnie wyliczyć szukaną pojemność. W praktyce stosuje się odmiany mostka Wheatstone’a dla prądu przemiennego, gdzie jedne gałęzie zawierają rezystory, a inne kondensatory, czasem dołączone są też rezystancje szeregowe lub równoległe, żeby jednocześnie móc ocenić stratność dielektryka (tzw. tangens delta). W technice lotniczej, przy sprawdzaniu kondensatorów filtrujących w zasilaczach awioniki albo kondensatorów w układach przeciwzakłóceniowych, właśnie precyzyjny pomiar pojemności i strat jest bardzo ważny. Moim zdaniem dobrą praktyką jest patrzeć na mostek nie jako „przyrząd do jednej wielkości”, tylko jako uniwersalną metodę porównawczą: jeśli zbudujemy odpowiedni układ mostkowy w AC, to spokojnie zmierzymy zarówno pojemność, jak i indukcyjność czy rezystancję z dużą dokładnością. Zwróć uwagę, że wszystkie poważniejsze przyrządy laboratoryjne do pomiaru elementów RLC wewnątrz mają właśnie jakieś odmiany układów mostkowych, bo ta metoda daje stabilne, powtarzalne wyniki i dobrze się skaluje z częstotliwością. W standardach pomiarowych i w normach dla przyrządów RLC takie rozwiązania są praktycznie domyślne, bo minimalizują wpływ błędów samego miernika i przewodów pomiarowych.
W tym typie zadań łatwo wpaść w pułapkę skojarzeń z nazwiskami konstruktorów mostków i przypisać im „z automatu” niewłaściwe zastosowania. Mostek Wheatstone’a jest historycznie kojarzony z pomiarem rezystancji, więc część osób odruchowo szuka dla pojemności jakiejś „bardziej egzotycznej” nazwy, np. Maxwell, Thomson czy Wien. Tymczasem w praktyce metrologii to właśnie układ wywodzący się z mostka Wheatstone’a, w wersji dostosowanej do prądu przemiennego, jest podstawą do precyzyjnych pomiarów pojemności kondensatorów. Mostek Maxwella-Wiena to klasyczny układ do pomiaru indukcyjności przy użyciu rezystorów i kondensatorów wzorcowych. On świetnie się sprawdza, gdy chcemy wyznaczać L i stratność cewki, ale nie jest projektowany jako podstawowe narzędzie do bezpośredniego pomiaru pojemności. Można w nim co prawda pojawić się kondensator, lecz pełni on rolę elementu wzorcowego w gałęzi zastępczej dla cewki, a nie badanego kondensatora. Mostek Thomsona (zwany też mostkiem Kelvina) to z kolei wyspecjalizowany układ do pomiaru bardzo małych rezystancji, np. rezystancji przewodów, szyn prądowych, połączeń śrubowych. Stosuje się go wszędzie tam, gdzie rezystancja przewodów pomiarowych zaczyna zafałszowywać wynik. W lotnictwie może to być np. kontrola rezystancji połączeń masowych. Do pojemności nie ma on praktycznego zastosowania. Mostek Wiena kojarzy się natomiast głównie z generatorem mostkowym Wiena, stosowanym do generacji sygnału sinusoidalnego o małych zniekształceniach, a nie z klasycznym przyrządem do pomiarów elementów RLC. Wiele osób myli nazwę i zakłada, że skoro jest mostek, to „na pewno coś nim zmierzymy”, ale jego typowe wykorzystanie to właśnie generacja sygnału testowego, a nie pomiar pojemności. Podstawowy błąd myślowy polega więc na tym, że zamiast patrzeć na funkcję układu i jego konfigurację w prądzie przemiennym, kierujemy się tylko nazwiskiem w nazwie mostka. W poprawnej metrologii najpierw określa się wielkość, jaką chcemy mierzyć (tu: pojemność), dobiera się metodę porównawczą (mostek AC) i dopiero potem konkretną odmianę mostka – a tu najwłaściwsza jest konstrukcja wywodząca się z mostka Wheatstone’a, przystosowana do pracy z sygnałem sinusoidalnym i elementami reaktancyjnymi.