Prawidłowy zakres 108÷120 V dla napięcia fazowego pokładowej prądnicy trójfazowej wynika z przyjętych w lotnictwie tolerancji dla instalacji 3×115/200 V AC o częstotliwości 400 Hz. Nominalne napięcie fazowe w takich układach to 115 V, a dopuszczalne odchylenie w normalnym stanie zdatności układu elektroenergetycznego wynosi zazwyczaj około ±10%. Jak sobie to policzymy, daje to właśnie przedział mniej więcej od 103–104 V do około 126–127 V, ale dla konkretnych prądnic i dokumentacji pokładowej przyjmuje się węższy, praktyczny zakres pracy, np. 108–120 V, żeby mieć zapas bezpieczeństwa przed zadziałaniem zabezpieczeń i przed przeciążaniem odbiorników. W samolocie chodzi o to, aby napięcie było na tyle stabilne, żeby urządzenia awioniczne, systemy sterowania, oświetlenie, pompy, serwomechanizmy i cała reszta elektroniki działały poprawnie i nie wchodziły w zakresy pracy awaryjnej. Zbyt niskie napięcie powoduje spadek momentu w silnikach elektrycznych, błędne działanie przetwornic i zasilaczy impulsowych, a w skrajnych przypadkach resetowanie się systemów. Z kolei za wysokie napięcie przyspiesza starzenie izolacji, grzanie się uzwojeń i może powodować przeciążenie kondensatorów oraz innych elementów wrażliwych. Moim zdaniem warto kojarzyć ten zakres z typowym wskazaniem wskaźnika AC VOLT na panelu zasilania: jeżeli napięcie fazowe utrzymuje się w okolicach 110–118 V, to układ jest zdrowy, a jeżeli zaczyna wychodzić poza 108–120 V, to w eksploatacji traktuje się to jako sygnał do sprawdzenia regulatora napięcia (AVR), obciążenia prądnicy albo samej instalacji. W praktyce mechanik pokładowy lub technik obsługi podczas przeglądu porównuje wskazania przyrządów z tym właśnie zakresem i na tej podstawie ocenia, czy system jest w stanie zdatności, zgodnym z instrukcją obsługi technicznej i standardami producenta statku powietrznego.
W instalacjach elektrycznych statków powietrznych zakresy dopuszczalnych napięć nie biorą się znikąd, tylko są ściśle powiązane z napięciem znamionowym i charakterystyką odbiorników. Dla typowego pokładowego układu trójfazowego 3×115/200 V AC napięcie fazowe ma wartość znamionową 115 V, a to właśnie wokół tej wartości buduje się wszystkie tolerancje i progi zabezpieczeń. Odpowiedzi typu 100÷108 V sugerują, że ktoś myśli głównie o dolnej granicy, pomijając górną. Taki zakres byłby zbyt przesunięty w dół – napięcie 100 V fazowe to już głęboka podnapięciowość, przy której wiele urządzeń, zwłaszcza przetwornice statyczne, silniki i elektronika awioniczna, zaczęłoby działać niestabilnie. W normalnym stanie zdatności systemu to jest już sygnał alarmowy, a nie akceptowalny zakres pracy. Z kolei przedział 104÷114 V wygląda na sztucznie zawężony wokół wartości 115 V. W praktyce lotniczej dopuszcza się większą tolerancję, bo prądnica pracuje przy zmieniających się obciążeniach, temperaturze i prędkości obrotowej napędu. Tak wąski zakres sprawiłby, że układ byłby praktycznie cały czas „poza normą”, co jest sprzeczne z logiką eksploatacji i zapisami instrukcji obsługi. Zakres 112÷126 V przesuwa się wyraźnie w stronę wartości zawyżonych. Napięcia w okolicach 125–126 V fazowo mogą już przyspieszać degradację izolacji, przegrzewać uzwojenia i powodować przeciążenia kondensatorów w zasilaczach awioniki. Takie wartości są bliżej progów zadziałania zabezpieczeń nadnapięciowych niż normalnej pracy ciągłej. Typowy błąd myślowy przy tego typu pytaniach polega na patrzeniu tylko na jedną stronę tolerancji, np. „żeby tylko nie było za nisko”, albo na mechanicznym dodaniu kilku woltów do 115 V bez zrozumienia, że producent definiuje konkretny przedział jako stan zdatności, a dalej wchodzimy już w reżim pracy awaryjnej. W dokumentacji samolotu i prądnic zawsze znajdziesz jasno określony przedział, w którym system ma pracować ciągle i bez ograniczeń, i właśnie z takim pragmatycznym, eksploatacyjnym podejściem trzeba podchodzić do tego typu zadań.