Poprawnie – przy połączeniu równoległym trzech identycznych akumulatorów o napięciu 24 V i pojemności 40 Ah napięcie zestawu pozostaje takie samo, czyli 24 V, natomiast pojemności się sumują: 40 Ah + 40 Ah + 40 Ah = 120 Ah. To jest podstawowa zasada: w połączeniu równoległym akumulatorów o tym samym napięciu zachowujemy napięcie znamionowe pojedynczego ogniwa, a zwiększamy jedynie pojemność i wydajność prądową układu. Matematycznie można to traktować jak równoległe łączenie kondensatorów: Cw = C1 + C2 + C3, tylko że w praktyce akumulator opisujemy pojemnością w Ah zamiast w faradach. Z punktu widzenia eksploatacji statku powietrznego takie rozwiązanie ma sporo zalet: większa pojemność 120 Ah oznacza dłuższy czas podtrzymania instalacji awaryjnej, większą rezerwę energii do rozruchu silników i większą odporność na chwilowe przeciążenia prądowe. W lotnictwie, zgodnie z dobrymi praktykami i zaleceniami producentów (np. w AMM czy instrukcjach obsługi instalacji elektrycznych), akumulatory łączone równolegle muszą być tego samego typu, napięcia, zbliżonej pojemności i w podobnym stanie technicznym. Chodzi o to, żeby nie było dużych różnic napięć spoczynkowych, bo wtedy jeden akumulator zaczyna niepotrzebnie ładować drugi, co prowadzi do przegrzewania, przyspieszonego zużycia i problemów z niezawodnością zasilania. Moim zdaniem warto też pamiętać praktyczną rzecz: więcej akumulatorów równolegle to nie tylko większa pojemność, ale i większa możliwa wartość prądu rozruchowego – dlatego w dużych samolotach stosuje się układy wieloakumulatorowe, ale zawsze z odpowiednimi zabezpieczeniami, stycznikami i układami kontroli ładowania.
Podstawowy błąd przy tym typie zadań wynika z pomieszania zasad połączeń szeregowych i równoległych. W akumulatorach, podobnie jak w zwykłych ogniwach czy w kondensatorach, trzeba najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie: jak łączymy – szeregowo czy równolegle – a dopiero potem liczyć napięcie i pojemność. Przy połączeniu równoległym, tak jak w treści zadania, wszystkie plusy są razem i wszystkie minusy są razem. W takim układzie napięcie na każdym akumulatorze i na całej baterii jest jednakowe, czyli równe napięciu pojedynczego akumulatora. W tym przykładzie zawsze będzie to 24 V, a nie 72 V. Propozycje z 72 V wynikają z myślenia typowego dla połączenia szeregowego: 24 V + 24 V + 24 V = 72 V. To byłoby poprawne tylko wtedy, gdybyśmy łączyli plus jednego z minusem drugiego, czyli klasycznie szeregowo, jak w latarkach czy zestawach startowych o podwyższonym napięciu. Drugi błąd dotyczy pojemności. W połączeniu równoległym pojemności akumulatorów się sumują, bo każdy z nich dostarcza prąd do tej samej magistrali zasilającej. Trzy akumulatory po 40 Ah dają łącznie 120 Ah, a więc odpowiedzi sugerujące 40 Ah traktują taki układ tak, jakby pojemność się nie zmieniała. To jest odwrócenie logiki: przy połączeniu szeregowym pojemność zestawu jest w przybliżeniu równa pojemności jednego akumulatora, a rośnie napięcie; przy połączeniu równoległym napięcie zostaje, a rośnie pojemność. W praktyce lotniczej błędne rozumienie tego tematu może prowadzić do bardzo niebezpiecznych założeń przy doborze źródeł zasilania: ktoś zakłada wyższe napięcie, niż faktycznie ma, albo przecenia czas podtrzymania instalacji. Z mojego doświadczenia typowy skrót myślowy jest taki: "więcej akumulatorów, to na pewno więcej voltów" – a to po prostu nie zawsze prawda, wszystko zależy od sposobu połączenia. Dlatego w dokumentacji instalacji elektrycznych statków powietrznych zawsze dokładnie rysuje się schematy połączeń, a nie tylko podaje ilość i parametry akumulatorów, żeby uniknąć takich pomyłek w interpretacji.