Prawidłowo – klucz jest w poprawnym odczytaniu parametrów bocznika. Na boczniku mamy podane: 240 A / 30 mV. Oznacza to, że przy prądzie 240 A na zaciskach bocznika odkłada się napięcie 30 mV. Innymi słowy: 30 mV odpowiada 240 A. Z tego można wyliczyć „stałą” bocznika: 240 A / 30 mV = 8 A na każdy 1 mV. To jest typowy sposób opisywania boczników w praktyce warsztatowej i lotniczej – prąd znamionowy oraz spadek napięcia przy tym prądzie. Skoro miliwoltomierz pokazuje 13 mV, to prąd płynący przez bocznik liczymy proporcją: I = 13 mV · 8 A/mV = 104 A. I to jest cała magia. W praktyce, w instalacjach lotniczych stosuje się dokładnie takie rozwiązania: duży prąd płynie przez bocznik, a do kabiny ciągniemy tylko cienkie przewody z małym napięciem, które wskazuje wskaźnik prądu. Dzięki temu nie trzeba prowadzić grubych kabli przez pół samolotu, co jest i ciężkie, i niebezpieczne. Moim zdaniem warto zapamiętać, że bocznik zamienia duży prąd na mały, wygodny do pomiaru spadek napięcia. Dobre praktyki mówią, żeby zawsze sprawdzić parametry znamionowe bocznika (prąd i mV) oraz zakres miernika, tak jak tutaj: 240 A / 30 mV i miliwoltomierz do co najmniej 30 mV. W lotnictwie zwraca się też uwagę na dokładność klasową bocznika i miernika, poprawne dokręcenie połączeń oraz unikanie spadków napięć na przewodach pomiarowych. Takie pozornie proste obliczenia to codzienny chleb przy interpretacji wskazań amperomierzy bocznikowych w samolotach i przy diagnostyce instalacji elektrycznych.
W tym zadaniu łatwo się pomylić, bo liczby wydają się trochę „z kosmosu”, a tak naprawdę chodzi o bardzo prostą proporcję. Bocznik opisany jako 240 A / 30 mV oznacza, że przy prądzie 240 A na jego zaciskach odkłada się napięcie 30 mV. To jest charakterystyka przetwarzania: prąd na spadek napięcia. Częsty błąd polega na tym, że ktoś traktuje te wartości jak niezależne, albo dzieli je w złą stronę. Tymczasem trzeba policzyć, ile amperów przypada na 1 mV: 240 A / 30 mV = 8 A/mV. I dopiero tę stałą przykładamy do odczytu z miliwoltomierza. Jeżeli ktoś dostaje wynik rzędu 91 A albo 117 A, to zwykle wynika to z nieprawidłowego ustawienia proporcji, np. odwrotnego podzielenia 30 mV / 240 A i późniejszego mnożenia w niewłaściwy sposób. Inny typowy błąd to założenie, że 13 mV to mniej więcej połowa z 30 mV, więc prąd też „na oko” jest około połowy 240 A, czyli coś koło 120 A, co prowadzi do wyników w okolicach 117–130 A. Takie szacowanie „na oko” bez policzenia dokładnej proporcji jest kuszące, ale w technice pomiarowej i w lotnictwie jest zwyczajnie niebezpieczne. W poprawnym podejściu trzeba zawsze pamiętać, że bocznik jest elementem o praktycznie stałej rezystancji, więc zależność prąd–napięcie jest liniowa w jego zakresie pracy. Wzór jest prosty: I1 / U1 = I2 / U2. Tu I1 = 240 A, U1 = 30 mV, a U2 = 13 mV. Po podstawieniu: I2 = 240 A · 13 mV / 30 mV = 104 A. Pominięcie tej liniowej zależności i mieszanie jednostek (np. przeliczanie mV na V w połowie rachunku bez konsekwencji) też generuje błędne wyniki. Z mojego doświadczenia typowym problemem jest też niezrozumienie, że miliwoltomierz nie mierzy prądu bezpośrednio, tylko napięcie na boczniku, a prąd wyliczamy pośrednio. W praktyce lotniczej bardzo ważne jest, żeby poprawnie interpretować te wskazania, bo na ich podstawie ocenia się obciążenie generatorów, stan akumulatora czy prądy ładowania. Dlatego warto ćwiczyć dokładne liczenie proporcji i unikać skrótów myślowych, które prowadzą do wartości 91, 117 czy 130 A, bo one po prostu nie wynikają z danych parametrów bocznika.