Poprawna odpowiedź 5,0 V wynika bezpośrednio z praw obwodów prądu stałego. Na rysunku R1 i R2 są włączone równolegle między górną szyną zasilania a punktem za rezystorem R3. Woltomierz mierzy napięcie właśnie między tymi dwoma punktami, czyli napięcie na gałęzi równoległej R1||R2. Zakładamy idealny woltomierz o bardzo dużej rezystancji, więc jego wpływ na obwód jest pomijalny – to jest standardowe założenie w pomiarach zgodnie z dobrą praktyką pomiarową. Najpierw liczymy zastępczą rezystancję gałęzi równoległej: R1||R2 = (R1·R2)/(R1+R2) = (5·10)/(5+10) = 50/15 ≈ 3,33 Ω. Zwróć uwagę, że przypadkowo jest ona prawie równa R3 = 3,3 Ω. Mamy więc dzielnik napięcia złożony z dwóch prawie równych rezystancji szeregowych: R3 i Rzast ≈ 3,3 Ω. W takim dzielniku napięcie zasilania 10 V dzieli się praktycznie po równo na oba elementy. Z prawa dzielnika napięcia: Ugałęzi = Uz · Rzast/(R3+Rzast) ≈ 10 V · 3,33/(3,3+3,33) ≈ 10 · 3,33/6,63 ≈ 5,0 V. Tę wartość pokazuje woltomierz. W praktyce w instalacjach elektrycznych statków powietrznych dokładnie w ten sposób analizuje się spadki napięć na odcinkach wiązek kablowych i rezystancjach obciążenia, żeby ocenić, czy do odbiornika (np. modułu awionicznego) dociera poprawne napięcie robocze. Z mojego doświadczenia takie proste dzielniki napięcia pojawiają się np. w układach pomiarowych, gdzie sygnał trzeba obniżyć do poziomu bezpiecznego dla wejścia przetwornika A/C. Dobrą praktyką jest zawsze najpierw narysować uproszczony schemat zastępczy: tu widzimy źródło 10 V i dwa rezystory w szeregu (R3 oraz R1||R2), co bardzo ułatwia obliczenia i późniejszą weryfikację wyniku choćby szybkim oszacowaniem „na oko”.
W tym zadaniu kluczowe jest prawidłowe rozpoznanie, jak połączone są rezystory i gdzie dokładnie podłączono woltomierz. Typowy błąd polega na traktowaniu wszystkich trzech rezystorów tak, jakby były połączone tylko szeregowo, albo odwrotnie – jakby wszystkie były równolegle. Na rysunku R3 jest włączony szeregowo w dolnej gałęzi, natomiast R1 i R2 są równolegle między górną szyną zasilania a punktem za R3. Woltomierz mierzy napięcie między górną szyną a tym właśnie punktem, więc nie interesuje nas osobno napięcie na R1 czy R2, tylko na całej gałęzi równoległej. Jeśli ktoś otrzymuje wartości rzędu 3,0 V lub 4,0 V, to zazwyczaj wynika to z nieuwzględnienia równoległego połączenia R1 i R2. Zamiast policzyć rezystancję zastępczą R1||R2, przyjmuje się błędnie, że prąd płynie najpierw przez R3, potem przez R1 i dalej przez R2. To jest sprzeczne z rzeczywistym schematem: węzeł między R3 a R1 i R2 rozdziela prąd na dwie gałęzie, więc nie ma tam jednego ciągu elementów w szeregu, tylko równoległe odgałęzienie. Z kolei wynik 6,0 V zwykle pojawia się, gdy ktoś liczy dzielnik napięcia, ale posługuje się samym R1 lub samym R2, ignorując fakt, że działają one równolegle i ich rezystancja zastępcza jest niższa niż któregokolwiek z nich osobno. W dzielniku napięcia zawsze bierzemy pod uwagę rzeczywistą rezystancję widzianą między węzłami, a nie pojedynczy element wybrany „na oko”. Dobra praktyka w elektrotechnice, także lotniczej, to najpierw uprościć obwód: tutaj redukujemy R1 i R2 do jednej rezystancji zastępczej, a dopiero potem stosujemy wzór dzielnika napięcia. Prawidłowe myślenie obwodowe chroni przed typowymi pomyłkami w diagnostyce instalacji – błędne założenie co do sposobu połączenia elementów potrafi całkowicie wypaczyć ocenę spadków napięć i prowadzić do złych decyzji serwisowych, np. niepotrzebnej wymiany sprawnych modułów. Warto więc zawsze wrócić do podstaw: prawo Ohma, połączenia szeregowe i równoległe, oraz świadome wyznaczanie punktów pomiarowych, dokładnie tak jak w tym zadaniu.