Prawidłowo – kapilara jest elementem budowy wariometru, czyli przyrządu pokazującego pionową prędkość wznoszenia lub opadania statku powietrznego. W klasycznym wariometrze pneumatycznym podstawą działania jest porównanie ciśnienia w obudowie przyrządu z ciśnieniem wewnątrz komory o opóźnionej zmianie ciśnienia. I właśnie za to „opóźnienie” odpowiada kapilara – bardzo cienki, długi kanalik, którym powoli przepływa powietrze. Dzięki małej średnicy kapilara wprowadza kontrolowany opór przepływu, działa jak tłumik, przez co przyrząd reaguje na tempo zmiany ciśnienia, a nie na samo ciśnienie statyczne. W praktyce oznacza to, że wskazówka wariometru wychyla się proporcjonalnie do szybkości wznoszenia lub opadania, a nie do aktualnej wysokości. Moim zdaniem to jest fajny przykład, jak prosta mechaniczna rzecz – cienka rurka – robi bardzo „sprytne” zadanie pomiarowe. W obsłudze technicznej lotniczej zwraca się dużą uwagę, żeby kapilara nie była zanieczyszczona, zagięta czy mechanicznie uszkodzona, bo od tego zależy prawidłowe tłumienie i liniowość wskazań. W dokumentacji producentów przyrządów (np. klasyczne variometry pneumatyczne) znajdziesz zawsze wymagania co do czystości układu pneumatycznego i sprawdzenia szczelności, właśnie ze względu na kapilarę i komorę referencyjną. W nowoczesnych wariometrach elektronicznych idea jest podobna, tylko funkcję „kapilary” przejmuje algorytm filtrujący sygnał z czujnika ciśnienia, jednak w lotnictwie ogólnym wciąż spotyka się bardzo dużo klasycznych wariometrów z prawdziwą kapilarą w środku. Dobra praktyka serwisowa to m.in. okresowa kontrola układu ciśnień statycznych, unikanie przedmuchiwania zbyt wysokim ciśnieniem oraz przestrzeganie procedur z AMM, żeby nie uszkodzić delikatnych elementów jak właśnie kapilara.
Kapilara kojarzy się wielu osobom po prostu z jakąś cienką rurką i stąd często pojawia się pokusa, żeby łączyć ją z dowolnym „przyrządem z rurkami”, na przykład wysokościomierzem czy prędkościomierzem. W rzeczywistości w klasycznych przyrządach ciśnieniowych każdy z nich ma trochę inną konstrukcję wewnętrzną i inne wymagania dotyczące dynamiki wskazań. Wysokościomierz barometryczny korzysta z puszek aneroidowych zasilanych ciśnieniem statycznym, ale jego zadaniem jest możliwie wierne odwzorowanie aktualnej wysokości, a nie tempa jej zmiany. Dlatego nie stosuje się tam kapilary jako elementu opóźniającego, tylko raczej dba się o to, by układ nie miał zbędnych zwężeń, które wprowadzałyby histerezę i „ociężałość” wskazań. Podobnie wygląda sprawa z prędkościomierzem – ten przyrząd porównuje ciśnienie całkowite z ciśnieniem statycznym i z różnicy tych wartości wyznacza prędkość przyrządową. Konstrukcyjnie mamy rurkę Pitota, komorę ciśnienia całkowitego i komorę ciśnienia statycznego, ale nie ma potrzeby sztucznego tłumienia zmian ciśnienia przez kapilarę. Zbyt duże opóźnienie w tym przyrządzie byłoby wręcz niebezpieczne, bo pilot dostawałby spóźnioną informację o zmianie prędkości, co kłóci się z dobrymi praktykami projektowania przyrządów pokładowych. Machometr, w klasycznej wersji, korzysta z prędkości wskazywanej przez prędkościomierz i ciśnienia statycznego, przeliczając to na liczbę Macha z uwzględnieniem własności powietrza. On też nie potrzebuje kapilary – liczy się tu dokładność przeliczeń i kompensacje, a nie tłumienie przepływu. Typowy błąd myślowy przy tym pytaniu polega na wrzuceniu wszystkich przyrządów ciśnieniowych do jednego worka: skoro wszędzie jest ciśnienie, to wszędzie jest i kapilara. Tymczasem kapilara jest charakterystyczna właśnie dla wariometru, bo jego zadaniem jest pomiar szybkości zmiany ciśnienia, a nie samej wartości. To opóźnienie i kontrolowane tłumienie przepływu, które w wysokościomierzu czy prędkościomierzu byłoby wadą, w wariometrze jest kluczową zaletą i podstawą działania przyrządu.